Karwat: Artyści ze śląskiego „trójmiasta”

Krzysztof Karwat
Przed wojną nie doszło do zespolenia Bytomia, Gliwic i Zabrza w jeden organizm miejski, choć takie plany istniały. Czy byłyby zrealizowane, gdyby nie wybuchła II wojna światowa? Tego - rzecz jasna - nie możemy wiedzieć. Ale pozostały ślady po ówczesnej niemieckiej „koncepcji metropolitalnej”. Najbardziej widomym jest tzw. stara autostrada, która do dziś integruje śląskie „trójmiasto” (to obecna DK 88, pierwsze łopaty wbito pod jej budowę w latach 30., po dojściu Hitlera do władzy).

A dzisiaj? Te miasta nadal łączą silne więzy gospodarcze. I kulturalne. Tak było już w latach 20. i 30. Wprawdzie dominował wtedy wielkoprzemysłowy proletariat, to jednak z jego szeregów wyrosły ciekawe indywidualności artystyczne. To wówczas powstawały zręby środowisk twórczych, w swym zasadniczym rdzeniu opozycyjnie nastawione do rodzącego się nazizmu. Bo trzeba wiedzieć, że elity artystyczne, wywodzące się z mieszczaństwa i przede wszystkim z warstwy robotniczej, na niemieckim Górnym Śląsku dość długo opierały się brunatnej sile, która z roku na rok coraz skuteczniej unicestwiała wszelkie przejawy samodzielnego myślenia. Jak w całej III Rzeszy, niezależni twórcy albo zmuszani byli do emigracji, albo usuwano ich na margines.

To przypadek znakomitego i niemal zupełnie zapomnianego (nie tylko na Górnym Śląsku) Bruno Schmialka - cenionego awangardysty i ekspresjonisty, pracującego w bytomskiej Akademii Pedagogicznej, autora czarno-białych rysunków i grafik inspirowanych pejzażem górnośląskim i obyczajowością ludowo-robotniczą. Prace Schmialka pokazano w roku 1937 na okrytej haniebną sławą wystawie w Monachium, szydzącej ze „sztuki zdegenerowanej”. Ten artysta i tak miał wiele szczęścia, bo nie wylądował w obozie koncentracyjnym.

Więcej wiemy o bytomianinie Thomasie Myrtku (zmarł przed wojną), wybitnym rzeźbiarzu, absolwencie prestiżowej Królewskiej Szkoły Sztuk i Rzemiosła Artystycznego we Wrocławiu. Jego prace tu i ówdzie się zachowały (najwięcej w Opolu, ale i w naszym niedoszłym „trójmieście”), choć większość z nich niszczeje i tylko historycy sztuki załamują ręce. A byli przecież także pisarze, lewicowi poeci i wpływowi publicyści. Przywołajmy tylko jedno nazwisko: Robert Kurpiun - autor „hajmatowych” powieści i sztuk teatralnych, chętnie odwołujący się do motywów górniczych.

Czy mieszkańcy Bytomia, Gliwic albo Zabrza cokolwiek wiedzą o tych twórcach? Pytanie retoryczne. Czas wyleczyć się z tej amnezji.

Dzisiaj o godzinie 19.30 w chorzowskim Teatrze Rozrywki rozpocznie się wieczór z cyklu „Górny Śląsk - świat najmniejszy”, zatytułowany „Artyści ze śląskiego »trójmiasta«”. Gośćmi Krzysztofa Karwata będą: Jerzy Ciurlok - publicysta, Przemysław Nadolski - historyk i archiwista oraz prof. Grażyna Barbara Szewczyk - germanistka z Uniwersytetu Śląskiego. Dwa podwójne zaproszenia czekają na Czytelników, którzy zadzwonią do Biura Obsługi Widzów Teatru Rozrywki: (32) 346 19 31 do 4.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KdB

dla Pana Karwata za odkrywanie nieznanych Polakom kart historii Śląska. Szkoda że nie zostały dołączone do tej hucpy wystawionej z prikazu w kuluarach Sejmu RP. Warszawiacy byli by zachwyceni odrobiną prawdziwej kultury, bo historii powstań, mają po same uszy.

H
Hans bleib do

chociaż za wynurzenia córki ONRowca i stalinowca w jednym Wilhelma Szewczyka jeszcze płacić?

Dodaj ogłoszenie