Katastrofa kolejowa pod Szczekocinami. Obrońcy dyżurnych ruchu chcą kasacji wyroku

Patryk Drabek
Patryk Drabek
Katastrofa w Szczekocinach Fot. Arkadiusz Lawrywianiec/Polskapresse
Obrońcy dyżurnych ruchu, którzy zostali skazani za spowodowanie katastrofy kolejowej pod Szczekocinami, chcą kasacji prawomocnego wyroku. W styczniu tego roku Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał Andrzeja N. na 6 lat więzienia, a Jolantę S. na 3,5 roku pozbawienia wolności.

Tragedia w Chałupkach koło Szczekocin, do której doszło sześć lat temu, to jedna z największych katastrof kolejowych w historii naszego kraju. Co roku w niewielkiej miejscowości w gminie Szczekociny spotykają się rodziny i znajomi ofiar, przedstawiciele lokalnych władz oraz mieszkańcy, by uczcić pamięć osób, które zginęły. Kwiaty składane są przed tablicą pamiątkową oraz na miejscu katastrofy. W pobliskich Goleniowach odbywa się natomiast msza święta w intencji ofiar.

Za spowodowanie tragedii, do której doszło w 2012 roku odpowiadają dyżurni ruchu, którzy - zdaniem śledczych - doprowadzili do tego, że dwa pociągi znalazły się na jednym torze i zderzyły się. Zginęło wówczas 16 osób, a wiele zostało rannych.
W sprawie zapadł już prawomocny wyrok, ale wniesienie kasacji potwierdził zarówno mecenas Witold Pospiech (obrońca Andrzeja N.), jak i Grzegorz Porębiński (obrońca Jolanty S.). Ten pierwszy w rozmowie telefonicznej twierdził, że wniósł kasację bezpośrednio do Sądu Najwyższego.

Procedura w takich przypadkach wygląda jednak tak, że skarga kasacyjna musi zostać skierowana do SN za pośrednictwem sądu, który wydał zaskarżone postanowienie. W tym przypadku chodzi o Sąd Apelacyjny w Katowicach.

Kasację bezpośrednio do Sądu Najwyższego mogą kierować natomiast tylko „podmioty szczególne”, do których zaliczają się prokurator generalny - minister sprawiedliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich czy też Rzecznik Praw Dziecka. Z naszych ustaleń wynika jednak, że w katowickim sądzie nie ma śladu po kasacji mecenasa Pospiecha.

Nie oznacza to jednak, że temat upadł, chociaż najprawdopodobniej kasacja i tak ostatecznie trafi z SN do Sądu Apelacyjnego w Katowicach, a dopiero później znów zostanie skierowana do Sądu Najwyższego. Dodajmy, że prokurator Marek Mazur z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie nie chce kasacji wyroku.

- Prokurator po przeanalizowaniu tego wyroku uznał, że jest słuszny i brakuje podstaw do wywiedzenia kasacji - przekazał prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.

Przypomnijmy, że w styczniu tego roku wyrok ogłosił sędzia Sądu Apelacyjnego w Katowicach Wojciech Kopczyński. Dyżurny ruchu Andrzej N. został skazany na 6 lat więzienia (kara ma zostać wykonana w oddziale psychiatrycznym zakładu karnego - dop. red.), a jego koleżanka po fachu Jolanta S. - na 3,5 roku więzienia. Kary były wyższe niż w I instancji.

Dyżurnych uniewinniono jednak od zarzutów poświadczenia nieprawdy.

Sędzia Karina Maksym podkreślała, że zarówno Andrzej N., jak i Jolanta S. nie mieli zamiaru spowodowania katastrofy kolejowej, lecz dokonali tego przestępstwa. - Ten wyrok to czytelny sygnał dla wszystkich osób zajmujących się zapewnieniem bezpieczeństwa w komunikacji. Obowiązki na nich ciążące muszą być bezwzględnie przestrzegane. Tego tutaj zabrakło, a konsekwencją jest śmierć 16 osób - mówiła sędzia Karina Maksym.

Zginęło 16 osób, a wiele było rannych
Do zderzenia pociągów relacji Warszawa-Kraków i Przemyśl-Warszawa doszło 3 marca 2012 roku o godzinie 20.53 w Chałupkach pod Szczekocinami (powiat zawierciański), na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa. Zginęło 16 osób, a ponad 157 zostało rannych.

Wyższe kary w sądzie drugiej instancji
Sąd I instancji skazał dyżurnych ruchu Andrzeja N. na 4 lata więzienia, a Jolantę S. na 2,5 roku więzienia za spowodowanie tej katastrofy. Do sądu wpłynęły apelacje - zarówno obrońców Jolanty S. i Andrzeja N., jak i częstochowskiej prokuratury oraz pełnomocników oskarżycieli posiłkowych. Prawomocny wyrok zapadł 26 stycznia tego roku w Sądzie Apelacyjnym w Katowicach. Andrzeja N. skazano na 6 lat więzienia, a Jolantę S. na 3,5 roku więzienia.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:









Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie