Katowice: Czytajmy, aby zrozumieć "dziadersów". Książka na scenę! - nowy cykl w Teatrze Śląskim

Magdalena Nowacka-Goik
Magdalena Nowacka-Goik
Na deskach Sceny Kameralnej Teatru Śląskiego, 10 czerwca, zainaugurowano cykl spotkań pod hasłem Książka na scenę! Tematem pierwszego spotkania była twórczość Henryka Sienkiewicza.

Autorami cyklu są Ewa Niewiadomska, redaktorka Radia Katowice, która na co dzień zajmuje się publicystyką kulturalną, relacjonowaniem i recenzowaniem najważniejszych wydarzeń w świecie sztuki na Śląsku oraz prof. Ryszard Koziołek, literaturoznawca, historyk literatury, a także rektor Uniwersytetu Śląskiego, który przez lata przewodniczył m.in. kapitule Nagrody Literackiej „Nike”. Duet Niewiadomska i Koziołek znany jest z popularnych podcastów Polskiego Radia Katowice „Poczet Pisarzy Polskich”. Tym razem postanowili połączyć zamiłowanie do literatury z teatrem. Wyszło smakowicie. Bo profesor Koziołek to erudyta, zarażony Sienkiewiczem jak dżumą (co w dużej mierze zawdzięcza swojej babci), poznał dobrze twórczość pisarza już jako dziecko (na wyścigi z kolegą czytali "Potop"), a Ewa Niewiadomska ze swadą łączy w swoich pytaniach literaturę z teatrem i filmem.

Sienkiewicza mamy w głowie. To nasz kapitał, dobro lub zło kulturalne. Język, którym mówimy, porównania, których używamy (nawet nieświadomie). W jednym z popularnych ostatnio seriali – "Sexify" - którego bohaterami są studenci, mamy taką scenę: Młodzi wracają z akademika na święta do swoich domów i – wszędzie – w telewizji wyświetlany jest "Potop".
To pokazuje, że Sienkiewicz jest polską własnością popkulturową - podkreśla profesor Ryszard Koziołek.
Tak naprawdę, dla współczesnego odbiorcy, który jako dziecko poznawał Trylogię oglądając filmy Jerzego Hoffmana, pokazanie jej na scenie może być objawieniem. I sprawić, że kojarzony z latami szkolnymi pisarz, wzbudzi w nich zainteresowanie, a nawet stanie się bliskim.

Sienkiewicz na scenie i na ekranie

Okazuje się, że twórczość pisarza doskonale można przełożyć na język współczesny, a jednocześnie oryginalny i bliski odbiorcy XXI wieku. Pod warunkiem, że zrobi się to oczywiście umiejętnie. Tak, jak w "Potopie" Jakuba Roszkowskiego, który powstał w Teatrze Śląskim czy "Trylogii" Jana Klaty w Teatrze Starym. I takie spojrzenie na twórczość Litwosa ma w sobie świeżość, która jest kluczem dotarcia do tego pisarza.

- Nasi aktorzy uzależnili się od tego spektaklu („Potop” w Teatrze Śląskim – przyp. red.), granie w nim jest dla nich jak narkotyk, chociaż jak się okazuje, niektórzy z nich wcześniej nie przepadali za Sienkiewiczem – przyznaje Aleksandra Czapla-Oslislo, rzeczniczka Teatru Śląskiego.
Trylogia Sienkiewicza była hitem dla współczesnych mu czytelników. Jeszcze większą popularnością cieszyła się powieść „Qvo vadis”, którą czytano na całym świecie. Natomiast jej ostatnia ekranizacja z pewnością nie przysporzyła fanów pierwszemu polskiemu laureatowi literackiej Nagrody Nobla. Profesor Koziołek zwrócił też uwagę, że Sienkiewicz jest apologetą polskiego katolicyzmu. - Żaden pisarz nie zrobił tyle dla umocnienia mitu katolicyzmu jako religii integrującej naród, zwłaszcza w czasach zaborów – podkreślał prof. Koziołek.

Musisz to wiedzieć

Sienkiewicz to dla wielu pokoleń Polaków autor-symbol, jak pisała Magdalena Samozwaniec (także pisarka, siostra Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej), „pisarz, z którym szło się przez życie pod rękę”, a jego książki można było znaleźć w każdym polskim domu. Co takiego ujmowało w jego twórczości?
Jako powieściopisarz historyczny mógł opowiadać historię XVIII wieku, ale on współczesnym sobie opowiedział historię sprzed dwustu lat tak, jakby to była ich własna historia, która dopiero co się wydarzyła. Popatrzcie, byliśmy w kłopotach, daliśmy sobie radę. Byliśmy fajni, podobamy się sobie, jest coś w nas pociągającego. My, którzy cierpimy na kompleks Polski, raczej nie jesteśmy z siebie zadowoleni – przypomniał profesor Koziołek.
A Sienkiewicz idealnie wpasował się w rolę narodowego psychoterapeuty. Potrafił na czas trudnej historii Polski dostarczyć rodakom taki obraz społeczeństwa, które mimo swoich wad, zniewala i faktycznie nastawia pozytywnie.

Autor Trylogii zdecydowanie wolał dynamikę scen, nie stronił od drastyczności, która jednak zawsze miała swoje uzasadnienie. Nie lubił natomiast opisów, kpił nawet z Orzeszkowej w tym względzie. Swój talent literacki potrafił jednak wykorzystać nie tylko „ku pokrzepieniu serc”. Czasem inspirowały go do pisania mniej szlachetne powody. W „Rodzinie Połanieckich” na przykład (miała być niejako odpowiedzią na „Lalkę” Prusa) zemścił się na swojej byłej teściowej, czyniąc ją jedną z bohaterek i nie stronił od złośliwości…

Podczas spotkanie rozmawiano także o tym, jak ważne informacje o stosunkach kolonialnych w Afryce przekazał Sienkiewicz na kartach „W pustyni i w puszczy”, a także o rywalizacji Sienkiewicza z Prusem i odmiennych temperamentach pisarsko-reporterskich obu autorów. Kiedy obaj mieli zrelacjonować procesję Bożego Ciała, Prus wmieszał się w tłum, a Sienkiewicz opisywał to, co zobaczył z punktu widokowego...Niewątpliwie jednak miał w sobie zacięcie reporterskie, o czym świadczą choćby jego „Listy z podróży do Ameryki”.

Dlaczego warto czytać książki Sienkiewicza?

Dla współczesnego pokolenia Sienkiewicz z pewnością nie jest już tak bliskim, ale, jak wyjaśniał profesor Koziołek, warto sięgnąć po tę literaturę. A także zobaczyć jej współczesny, barwny przekaz w inscenizacjach. I nie ma wątpliwości, że jest kilka powodów, przemawiających za tym, aby współcześnie czytać Sienkiewicza. Niektóre mogą zaskoczyć.

Zobacz koniecznie

- Powinniśmy go czytać, żeby zrozumieć, skąd się bierze nasza niechęć do państwa, nasze przekonanie, że państwo jest czymś obcym i złym. U Sienkiewicza państwo nie istnieje. Mamy społeczeństwo, naród, wojsko, szlachtę. Wiemy oczywiście, dlaczego Sienkiewicz tak pisał. Nie mógł użyć słowa Polska, król, państwo polskie – cenzura by mu tego nie puściła. Pokazał za to Polaków bez państwa, którzy mogą sobie radzić, opierając się wyłącznie na porywach honoru, buntu, uniesienia. My wtedy dobrze działamy, jak złączymy się emocjonalnie z ideą, momentem historycznym – mówi profesor Koziołek.

I dodał: - To wspaniały mit na czas przetrwania, ale na czasy normalnej państwowości regularnej, uporządkowanej, jest niebezpieczne, bo podminowuje zachowanie , autorytet państwowy, sądu, porządku. Jeśli chcemy zrozumieć odradzające się kulty buntu, fascynację żołnierzami wyklętymi to jest podłączenie się do silnika Sienkiewiczowskiego. Najbardziej popularnymi pseudonimami wszystkich formacji zbrojnych były pseudonimy Sienkiewiczowskie. To pokazuje, że Sienkiewicz stworzył mit ponadpolityczny, ponadklasowy, integrujący wyobraźnię Polaków. Co to znaczy dzisiaj dla nas? Myślę, że coraz mniej. Młodsze pokolenie to pokolenie zerwania wpływu Sienkiewicza. Ale niestety, "dziadersi" rządzą. I jeśli chcecie zrozumieć "dziadersów", musicie rozumieć wpływ Sienkiewicza – podsumował prof. Koziołek.

Kolejne spotkania w nowym sezonie artystycznym – w cyklu co miesiąc.

Nie przeocz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie