Katowice: Jest rada na żebrzących na Mariackiej... nie dawać.

Justyna Przybytek
W Katowicach jest od 600 do 800 bezdomnych i tylko jeden na Mariackiej. Reszta ma zasiłki i skromne mieszkania. Rada na żebrzących? Nie dawać - to wniosek z debaty o bezdomnych zainspirowanej profilem "Tap Menl" na Facebooku. Tomasz Kosior, założyciel kontrowersyjnego fanpage'a zapowiada, że zajmie się promocją akcji "Pomagaj mądrze" na deptaku.

Nie dawać - to konkluzja debaty na temat ludzi z marginesu, którzy nagminnie zaczęli pojawiać się na ulicy Mariackiej w centrum. O sprawie pisaliśmy wielokrotnie. Zaczęło się od profilu - Tap Menl - na portalu społecznościowym Facebook. Skończyło na obietnicy jego pomysłodawcy, że zajmie się promocją na deptaku akcji "Pomagaj mądrze".

Spotkanie, które w ubiegłym tygodniu odbyło się w klubie Marchołt przy ul. Warszawskiej, a które zorganizowało stowarzyszenie Młodzi Demokraci, było pierwszym od dawna dotyczącym bezdomnych.

Tabu razy 800
Bo o bezdomnych w Katowicach nie mówimy. Najczęściej ich mijamy na ul. 3 Maja, w okolicach Stawowej, Piotra Skargi, placu Wolności. Jeśli im pomagamy, to niechętnie - dajemy 2 zł lub kupujemy coś do jedzenia.

Tymczasem wedle szacunków osób prowadzących katowickie noclegownie i jadłodajnie bezdomnych w Katowicach jest od 600 do 800.
Głośno zrobiło się o nich w połowie lipca. Wówczas naportalu Facebook powstał profil "Tap Menl" (pisownia nawiązuje do akcentu Joanny Krupy, jurorki Top Model). Akcja polegała na tym, że internauci zamieszczali na portalu zdjęcia bezdomnych pojawiających się na Mariackiej - śpiących czy wymiotujących.

Profil działał zaledwie cztery dni - w końcu został zablokowany przez administratora strony - ale wystarczyło, aby "polubiło" go prawie 2000 osób. Miał też jednak wielu przeciwników, którzy pomysł, aby fotografować bezdomnych i umieszczać ich zdjęcia w sieci uznali za skandaliczny.

- Dlatego, że profil był taki kontrowersyjny wywołał dyskusję. Efekt? Spotkanie w klubie Marchołt podjęty - mówił Tomasz Kosior, współwłaściciel bistro Lorneta z Meduzą z Mariackiej i założyciel profilu.

Jak twierdzi, celem akcji nie było upokarzanie bezdomnych, a zwrócenie uwagi na problem, z którym restauratorzy z Mariackiej nie potrafią sobie poradzić.
A problem polega na tym, że Mariacką oprócz setek imprezowiczów upodobali sobie też ludzie z marginesu - na deptaku spożywają alkohol i żebrzą.

Akcja: szok
O to, jak sobie z nimi radzić Kosior pytał w Marchołcie.
- To nie bezdomni są problemem Mariackiej - usłyszał.
- Na całej Mariackiej pojawia się tylko jeden bezdomny i to w godzinach między 10 a 14. Wszyscy pozostali mają mieszkania, minimalne renty lub zasiłki i problem z alkoholem - wyjaśniał Krzysztof Podlas, prezes katowickiego koła Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta i szef noclegowni na ul. Sądowej.
Skąd ta pewność? - Od listopada ubiegłego roku prowadzimy akcję "Pomagaj mądrze" , przez pięć dni w tygodniu docieramy do bezdomnych i mieszkańców z ulotkami. Do bezdomnych w asyście straży miejskiej. Strażnicy legitymują ich, stąd wiemy, czy faktycznie są bezdomnymi - dodaje Podlas.

Rada? - Nie dawać przede wszystkim pieniędzy - apelował.

- Informacja, to najlepsze wsparcie - dodawał Piotr Brzęk prezes Śląskiego Forum na rzecz Osób Bezdomnych w woj. śląskim i kierownik Domu Noclegowego w Katowicach.

Spotkanie w Marchołcie dotyczyło nie tylko wykluczonych z Mariackiej, a bezdomnych w ogóle. Przyczynkiem do dyskusji stał się film "K-ce Ulica", krótki reportaż Michała Kopaniszyna z 1999 roku.

Rok 1999 r.
- Bezdomnych w Katowicach było wtedy tylu, że sami wchodzili na kamerę - wspominał Kopaniszyn.
Pamiętacie rok 1999? Katowicki dworzec i jego okolice roiły się od bezdomnych, narkomanów, nieletnich prostytutek.

- Minął kawał czasu i sytuacja zmieniła się diametralnie, nie mamy już takich skupisk jak wówczas na dworcu, ale są mniejsze w innych miejscach - opowiadał Brzęk.

Jak twierdzi, zmienił się też profil ludzi wykluczonych.
- W latach 90. były to głównie osoby młode, sprawne, wielu opuszczało hotele robotnicze i znajdywało się na ulicy. Okres 2003-2005, to czasy, gdy młodych było najwięcej, bardzo dużo narkomanów i ludzi opuszczających zakłady karne. Dziś mamy wysyp bezdomnych z problemami zdrowotnymi: zaburzeniami psychicznymi, somatycznymi. To ludzie, którymi trzeba się zaopiekować - mówił.

Jak? - Wyławiając ich - odpowiada Podlas. Najczęściej z kanałów ciepłowniczych. Problem w tym, że nie zawsze się da.

Pan Jurek i pani z Gliwickiej
- Trudno o kontakt z osobą uzależnioną od alkoholu. Mimo to, jeśli uda nam się umieścić takiego człowieka w noclegowni, to praca z nim jest zdecydowanie łatwiejsza. Problem w tym, że musimy mieć warunki. Tymczasem od kilku lat nie mogę doprosić się od miasta o większy lokal niż ten na Sądowej - wyjaśnia Podlas.
Jak twierdzą Brzęk i Podlas - bezdomności w Katowicach zlikwidować nie sposób, ale jest szansa, aby wielu ludziom pomóc.

- Wielu z nas kojarzy zarośniętego pana w kapelusiku, który od lat siedział i żebrał przy sklepie z wędlinami na ul. 3 Maja. To Jurek. Jeszcze przed wojną jego rodzice mieli mieszkanie przy Kościuszki, jednak niewielkie, więc syn mieszkał w garażu na podwórzu. Nie znał innego życia niż takie - opowiadał Brzęk.

- Wielokrotnie ściągaliśmy go do naszego ośrodka, ale bezskutecznie, nie chciał łazienki, czystej pościeli, opieki. W końcu udało się go przekonać - ma 70 lat - dziś funkcjonuje w miarę normalnie, choć jego pokój do najczystszych nie należy. Co ciekawe, namięt-nie rozwiązuje krzyżówki - dodaje.

Pomoc jest więc możliwa, ale nie przez doraźne, wątpliwe zresztą wsparcie.
- Jeśli dacie osobie żebrzącej jedzenie, prawdopodobnie wyrzuci je do kosza - krótko komentował Podlas.

- Przykład: w okolicach 3 Maja jest starszy pan - płacze, ma krzyż na piersiach, prosi o pomoc. Dostanie kilka złotych i znika. Nie pali i nie pije, ale jest uzależniony od hazardu. Inny? Na Gliwickiej na światłach spotkacie kobietę, kierowców prosi o jedzenie. Ona też nie pali i nie pije, ma dom. Ale w domu jest przemoc, jeśli przyjdzie z jedzeniem konkubent ją bije, jeśli z pieniędzmi - jest spokój - opowiadał. Jak ocenia, sporadycznie zdarza się, że pieniądz dany żebrzącemu zostanie spożytkowany na pożyteczny cel.

Gdzie znajdą pomoc:
Noclegownie dla mężczyzn: ogrzewalnia św. Brata Alberta, ul. Sądowa 1, noclegownie: ul. Książęca 25, ul. Bracka 18, pogotowie noclegowe - ul. Jagiellońska 19
Noclegownie dla kobiet: ul. Jacka 13, dla kobiet i dzieci - Orkana 7a
Jadłodajnie: ul. Graniczna 3, ul. ks. Szramka 1, Warszawska 52, Jagiellońska 17, Orkana 7a, Jacka 13, Misjonarzy Oblatów 2, Panewnicka 63, Kilińskiego 15.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polska

największym żebrakiem jest polska, szczególnie polski fiskus. Gdy szwajcarskie banki zgodziły się uwzględnić roszczenia żydowskie, polska pierwsza, niezapraszana, zgłosiła się do nich po 5 ton złota, niby to na poprawę losu żydów mieszkających w polsce !! wstyd i hańba !!

l
lekarz

A jak ktoś Ci "ustąpi miejsca na chodniku" za 200PLN i komórkę, to też przejdziesz nad tym do porządku dziennego? Nigdy nie zapłaciłem za "pilnowanie auta" choć wiele razy dostałem taką wydaje się propozycję nie do odrzucenia. Nigdy nie porysowali mi samochodu. Jeśli czujesz, że padasz ofiarą wymuszenia (to jest przestępstwo) to zadzwoń na policję albo straż miejską. Jeśli dajesz komuś pieniądze dobrowolnie to Twoja sprawa, ale nie da się takich ludzi wtedy ścigać.

S
Staśka

Popilnować auto za 5 złotych ?
I co robić ? Pójdę na zakupy a te mi porysuje auto albo urwie lusterko ? A że "kosztuje" usługa 5 złotych ? Mam się targować ? Dobrze powiedzieć "nie dawać" ale w tej sytuacji? A jak jeszcze dziecko na ręku i torba w drugiej - to co : Nie dawać ?
Dawać takie rady to głupota i wyraz nieznajomości tematu.

Dodaj ogłoszenie