Katowice. Kobieta z zawałem odesłana ze szpitala. Ochroniarz Szpitala Kolejowego kazał jechać 10 km dalej

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
Romuald Broll przywiózł żonę do Szpitala Kolejowego w Katowicach. Poprosił o pomoc, ale ochroniarz poinformował go, że musi jechać do Murcek. Tam okazało się, że kobieta dostała zawału, wymagała reanimacji i podłączenia do respiratora. Pomoc powinna otrzymać natychmiast, ale tak się nie stało. Dlaczego? Mąż zapukał do złych drzwi, a ochroniarz nie skierował go na znajdującą się tuż obok izbę przyjęć. Dyrekcja szpitala zamierza sprawę wyjaśnić.

We wtorek, 2 marca, późnym wieczorem Teresa Broll zaczęła się skarżyć na trudności z oddychaniem i dreszcze. Jej mąż, Romuald, zmartwił się i postanowił zawieźć żonę na izbę przyjęć najbliższego szpitala. Padło na Szpital Kolejowy w Katowicach-Ligocie.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

- Wyszliśmy z samochodu i wziąłem żonę pod rękę. Powiedziała, że nie jest w stanie dojść do drzwi, więc poprosiłem, żeby została wewnątrz, a sam poszedłem po pomoc, żeby ktoś z izby przyjęć przyszedł z wózkiem - mówi Romuald Broll.

Jak opowiada, przez dłuższą chwilę pukał do drzwi. Wówczas wyszedł do niego mężczyzna w mundurze z plakietką "Ochrona". Ledwo szedł, wspierał się o laskę.

- Poprosiłem o pomoc na izbie przyjęć, rozmowę z lekarzem, ponieważ moja żona jest bardzo słaba i potrzebuje pomocy. Ochroniarz oświadczył mi, że nie ma tutaj oddziału internistycznego i muszę jechać do szpitala w Murckach. Nad niczym się nie zastanawiałem, bez zawahania zabrałem żonę -

Teresie Broll pomocy udzielili dopiero lekarze w oddalonych o piętnaście minut drogi Murckach. Stwierdzili zawał serca i wezwali karetkę pogotowia, aby przetransportować 59-latkę do Górnośląskiego Centrum Medycznego w Ochojcu, gdzie została podłączona do respiratora. Wcześniej wymagała reanimacji. Przebywa na oddziale intensywnej terapii.

Nie przeocz

Kobieta dostała zawału serca. Konieczna była reanimacja

Romuald Broll ma pretensje do osób, które zarządzają Szpitalem Kolejowym w Ligocie.

- Nie może być tak, że o udzieleniu lub nieudzieleniu pomocy w placówce ochrony zdrowia decyduje ochroniarz - uważa. - Nie zostałem nawet wpuszczony do środka. Moja żona była w ciężkim stanie. Liczyła się każda sekunda - dodaje.

Za drzwiami, do których pukał, udzielano niegdyś nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej. Została tylko niewielka karteczka, że od 1 stycznia 2021 roku po taką pomoc należy się udać do Szpitala Murckowskiego. Teresa Broll wymagała jednak pilnej interwencji na izbie przyjęć, która znajduje się tuż za rogiem. Tam drogi ochroniarz nie wskazał.

Zobacz koniecznie

Szpital zapewnia, że na izbie przyjęć każdy otrzyma pomoc

Wygląda na to, że nocą w Szpitalu Kolejowym doszło do fatalnego nieporozumienia, które zagroziło życiu Teresy Broll.

- Pracownik ochrony udzielił nam informacji, że przyjechał mężczyzna i poprosił o poradę lekarską dla żony, nie precyzując, jaki jest jej stan zdrowia. Zgodnie z procedurami nie prowadzimy nocnej i świątecznej opieki medycznej, a robi to szpital w Murckach. Stąd prośba, aby udać się właśnie w to miejsce - mówi Bohdan Kozak, p.o. dyrektora placówki.

Zapewnia, że gdyby Romuald Broll zgłosił się bezpośrednio na izbę przyjęć, która znajduje się tuż obok, i opisał stan żony, to nikt nie odmówiłby mu pomocy. - Jestem otwarty na rozmowę z osobami, które zostały w ten sposób pokrzywdzone, aby w przyszłości nie dopuścić do podobnych sytuacji - dodaje.

Nie wyklucza, że personel zostanie dodatkowo przeszkolony.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

H
Hanek

Służba zdrowia jest obecnie dużo gorsza niż w czasach PRLu a NFZ to ściema dla wyciągania kasy od ludzi. Zero odpowiedzialności lekarzy dyżurujących za totalny bałagan w czasie pelnienia dyżuru w tym przypadku lekarz wymaga diagnozy od ochroniarza to gangrena toczącą polską służbę zdrowia.

J
Jo

Tak trochę ochroniarza to rozumiem bo w szpitalu nie ma nocnej opieki med jego błędem było że nie skierował pacjenta na izbę przyjęć ale jak kiedyś w podobnej sytuacji przyjechałem na SOR z matką to pielęgniarka poinformowała mnie że jakby w trakcie drogi mamie coś się stało to mógł bym mieć kłopoty z prokuratorem bo od tego jest pogotowie ratunkowe

G
Gość

Strach zachorowac w tym kraju , gdzie laicy i brak organizacji decyduja o zyciu ludzi.

Dodaj ogłoszenie