Katowice: Pod dachem z menelem

Beata Sypuła
Mieszkanki Katowic mówią "dość" awanturującym się sąsiadom
Mieszkanki Katowic mówią "dość" awanturującym się sąsiadom Marzena Bugała
Latami nie płacą czynszu. Utrzymują się dzięki pomocy społecznej. Piją, biją się, sikają w klatkach schodowych. Goszczą podejrzane typy. Rujnują balustrady, niszczą odświeżone ściany, rozwalają kopniakami drzwi. Pochylają się nad nimi i wspierają: gmina, pomoc społeczna, policja, strażnicy miejscy, a nawet sądy. Są nietykalni i nie do ruszenia. Kto? Sąsiedzkie święte krowy pijące na umór w towarzystwie równych sobie.

Gehenna lokatorów z Katowic (choć podobnie jest w wielu blokach i kamienicach) rozpoczęła się wiele lat temu. On - trunkowy, ona - głuchoniema.

- Nie ma dnia spokojnego ani nocy - mówi Danuta Pawleta z ul. Korfantego w Katowicach. - Doszło do tego, że zostałam skopana przez ich nietrzeźwego gościa. Gdzie ja nie pisałam! Nawet na audiencję do prezydenta Piotra Uszoka wraz z sąsiadami się wybraliśmy. I nic.

Wszystkie pisma zaczynają się tak samo: "Zwracam się z uprzejmą prośbą" - do komisariatu policji przy ul. Iłłakowiczówny w Katowicach. "Zwracam się ponownie z gorącą prośbą" - do prezydenta miasta Uszoka. "W imieniu własnym i sąsiadów z ul. Korfantego 55 składam wniosek o wszczęcie postępowania" - do Prokuratury Rejonowej w Katowicach przy ul. Pocztowej. Argumenty te same: krzyki, wyzwiska, kopniaki w drzwi - w nocy, nad ranem i w samo południe; szykany, groźby i przekleństwa mimo interwencji bezradnej policji.

Wreszcie: "Jesteśmy oburzeni taką odpowiedzią" - gdy Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Katowicach przy ul. Grażyńskiego nie widzi niczego nadzwyczajnego w zachowaniu uciążliwych pijaków. Nie widzi - bo policja dysponuje tylko... jedną interwencją.

- Napisałam do komendanta i dzielnicowego, by na potrzeby sądu, gdzie złożyłam sprawę o pobicie, udostępnili mi wykaz interwencji u sąsiadów. Odpowiedziano, że osobie prywatnej, jaką jestem, nie udziela się takiej informacji - skarży się Danuta Pawleta.

Pierwsza rozprawa w sądzie, gdzie sąsiedzi stawili się w licznej grupie świadków, nie odbyła się. Nie przyszedł tłumacz języka migowego...

- Znam sprawę od lat - wzdycha asp. sztabowy Tomasz Nawrat, dzielnicowy w tej części Katowic. - Funkcjonariusze wezwani na pomoc interweniują u uciążliwych sąsiadów. Raz kładli się już spać, więc udzielono im pouczenia, jak mają się zachowywać. Innym razem dostali mandat za zakłócanie spokoju. Znam tych ludzi, więc gdy tylko ich widzę, przypominam, jak należy się zachowywać. Jeśli jednak sąsiedzi oczekują eksmisji, to w sądzie liczą się tylko twarde dowody, a tych brak. Zbyt wielu skarg u nas się nie znajdzie - dodaje funkcjonariusz.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Sąsiad pijak

Jak ocenić skalę problemu w województwie? Policja, prowadząc dobową statystykę zdarzeń, ma ogólną liczbę tzw. interwencji domowych oraz publicznych, bez podziału na interwencje u sąsiadów, na ulicy, w szpitalu, lokalu, itp.

- W ciągu jednej doby, 25-26 lipca, było w województwie śląskim 821 interwencji publicznych - mówi nadkom. Janusz Jończyk z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. - W tej liczbie giną dane o uciążliwym menelstwie - największej sąsiedzkiej bolączce - dodaje.

Bez nadzoru państwa i służb, czyli każdy robi, co chce

Andrzej Szczeponek, zastępca dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Nie monitorujemy takich sąsiedzkich awantur i nie nadzorujemy tego typu zdarzeń. To nie jest sprawa dla wojewody. Zagrożenie gorsze niż gwałtami? Bardzo możliwe. Jednak to nie leży w sferze zainteresowań służb wojewody. Takimi przypadkami zajmuje się policja. Jeśli np. na wezwanie sądu policja nie wykazuje liczby faktycznie składanych interwencji, radzę mieszkańcom złożyć skargę do instancji wyższej, np. do komendy wojewódzkiej policji. Ta w pierwszej kolejności zabezpieczy nagrania ze skargami telefonicznymi mieszkańców i wtedy wykaże prawdziwą liczbę składanych interwencji na awanturujących się sąsiadów.

Służby wojewody nie podliczają dobowej liczby sąsiedzkich awantur wszczynanych przez pijaków. Liczą natomiast - prócz poważnych - także inne zagrożenia. W ich statystykach są m.in. zabójstwa (w lipcu - 6), zgwałcenia (13), rozboje (177), kradzieże z włamaniem (1.045), przestępstwa gospodarcze (49), przestępstwa narkotykowe (123), zgłoszone kradzieże (2.216), tymczasowo aresztowani (114), wypadki drogowe (270), kolizje (3.269), wypadki kolejowe (3), utonięcia (5), samobójstwa (37).

Jak się bronić?

Dzielnicowy Tomasz Nawrat radzi, by: zgłaszać policji, choćby telefonicznie, wszystkie przypadki zakłócania ciszy i porządku - najlepiej na piśmie lub do protokołu w komisariacie; domagać się wywiezienia awanturnika do izby wytrzeźwień; składać sprawy o np. pobicie do sądu; nie bać się świadczyć za pobitymi sąsiadami; w razie pobicia postarać się o obdukcję lekarską; gromadzić korespondencję ze wszystkimi służbami.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie