Katowice: Tłumy chętnych do oddania szpiku dla Ani

Agata Pustułka
Kolejka ciągnęła się przez cały korytarz
Kolejka ciągnęła się przez cały korytarz Fot. Lucyna Nenow
W poniedziałek w Katowicach setki ludzi, głównie studentów, przyszły do jednego z budynków Akademii Ekonomicznej, by wziąć udział w wielkiej akcji poszukiwania dawcy szpiku dla 22-letniej studentki.

By znaleźć dawcę dla chorej na białaczkę Ani, trzeba tylko 5 mililitrów krwi. Ale kod genetyczny musi się idealnie zgadzać z kodem genetycznym Ani. Kolejka chętnych ciągnęła się przez cały korytarz.

Bartek Morawski, Tomek Mruk i Michał Nowak, koledzy z jednej grupy, studiują finanse i rachunkowość na pierwszym roku. - Gdy tylko dowiedzieliśmy się o akcji, postanowiliśmy wziąć w niej udział. Przeszukaliśmy internet i ze zdumieniem odkryliśmy, że w Polsce dawców jest tak niewielu - opowiada Michał. - Zresztą każdy z nas może potrzebować kiedyś takiego gestu dobrej woli.

Ania na białaczkę zachorowała rok temu. Wśród niemal 13 milionów dawców zarejestrowanych we wszystkich światowych rejestrach nie udało się zdobyć tego idealnego. A dla dziewczyny przeszczep oznacza życie. Historię Ani opisaliśmy w "Polsce Dzienniku Zachodnim" tydzień temu. Poruszyła wiele serc.
Aleksandra Popielarska jest przedszkolanką. Do Katowic przyjechała z Rudy Śląskiej.

- Tekst o Ani przeczytałam jednym tchem. Sama mam troje dzieci i wiem, że życie może przynieść wiele trudnych sytuacji. Jak tylko można, trzeba pomagać ludziom - mówi pani Ola.

Andrzej Kawa do udziału w akcji namówił swoją żonę Izę. Zaraz po pracy wybrali się do Akademii Ekonomicznej. Przyszła też ich 7-letnia córka. - Gorąco pozdrawiamy Anię. Niech się trzyma i nie traci nadziei - powiedział pan Andrzej.

- Dzieci muszą uczyć się dobroci. To chyba najlepsza okazja, żeby córka zobaczyła, jak ludzie potrafią nieść dobro - cieszyła się pani Iza.

Organizatorzy Dnia Dawcy, czyli przedstawiciele fundacji DKMS Polska, nie kryli zaskoczenia ogromnym zainteresowaniem. Już w czasie pierwszej godziny zgłosiło ponad 300 osób! O godz. 17 było już 1100 zarejestrowanych dawców.

- To szaleństwo. Nie nadążamy. Nasz dotychczasowy rekord padł w Kielcach. Wtedy przyszło prawie tysiąc osób - przyznaje Katarzyna Ombach.

W poniedziałek każdy ochotnik wypełniał ankietę, oddawał krew, a na pocieszenie dostawał cukierka.
Sosnowiczanka Ilona Borkowska bała się, że ma za dużo lat, by zostać dawcą. - Nie byłam pewna, bo mam 47 lat, a tu wokół tylu młodych ludzi - śmiała się. Bartek Borówka, student piątego roku bankowości i finansów stwierdził krótko. - Tu po prostu trzeba było być.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie