MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Katowiczanie chcą nowego serialu o swoim mieście

Ola Szatan
arc
Czy Śląsk będzie miał swój serial? Bo Kraków ma już "Majkę", Wrocław "Pierwszą miłość", Zakopane "Szpilki na Giewoncie", a Sandomierz "Ojca Mateusza". Dla miast to znakomita forma promocji, bo popularność produkcji przekłada się na wzrost zainteresowania miastem. O nowych plenerach odkrywanych przez filmowców pisze Ola Szatan

Chcąc nasycić oczy krajobrazem polskich miast, nie trzeba wcale wychodzić ze swojego domu. Wystarczy włączyć telewizor i zafundować sobie prawdziwy maraton, złożony z seriali rodzimej produkcji.

Nie jest żadnym zaskoczeniem, że najbardziej filmowana jest Warszawa. Dlaczego?

- Tu jest najwięcej firm produkcyjnych i najwięcej aktorów - wyjaśnia Ilona Łepkowska, jedna z najpopularniejszych rodzimych scenarzystek, spod pióra której wyszły odcinki takich seriali jak "Radio Romans", "Klan", "M jak Miłość" czy "Barwy szczęścia".

- Realizując serial, który w perspektywie ma wiele odcinków, trzeba brać też pod uwagę ekonomiczne kwestie, bo każdy dzień poza Warszawą to duży koszt. Ale też dyspozycyjność aktorów, którzy pracę w serialu często łączą z występami w teatrach - dodaje scenarzystka.

Drugim poważnym ośrodkiem stał się Wrocław, który ma swojego "asa w rękawie". To ATM Grupa - największy niezależny producent telewizyjno-filmowy w Polsce. Odpowiedzialni są m.in. za serial "Tancerze", "Licencja na wychowanie" (TVP 2) czy telenowelę "Pierwsza miłość" (Polsat), która znakomicie pokazuje plenery wrocławskie.

- Wrocław obecny jest w każdym odcinku serialu. Przez ponad 1200 odcinków pokazaliśmy chyba wszystkie najważniejsze i najpiękniejsze zakątki miasta. Począwszy od tych najpopularniejszych jak Rynek, Ostrów Tumski, plac Solny, Przejście Świdnickie przez zielone plenery: Park Szczytnicki, Pergolę, Ogród Botaniczny - wylicza Magdalena Wujec, kierownik biura serialu "Pierwsza miłość".

- Mamy sygnały od widzów, że Wrocław przedstawiony w serialu podoba im się. Ci, którzy mieli okazję poznać to miasto, odnajdują w serialu ważne dla siebie miejsca - dodaje.

Twórcy podkreślają przychylność ze strony władz miasta. - Planując zdjęcia w plenerach wrocławskich, zawsze możemy liczyć na przychylność Urzędu Miasta oraz Zarządu Zieleni Miejskiej, które jeszcze nigdy nie odmówiły naszym prośbom - mówi Wujec.
Swoją szansę świetnie wykorzystał Kraków, gdzie powstawał popularny TVN-owski serial "Majka". Plan zdjęciowy umiejscowiony zwłaszcza na krakowskim Rynku stał się atrakcją turystyczną, a fani chętnie podążali śladami głównej pary bohaterów. Czego potwierdzeniem była scena finałowa, czyli ślub Majki i Michała kręcony w kościele Mariackim.

- Kamienica Majki znajdowała się na rogu Smoczej i Bernardyńskiej u podnóża Wawelu. Naszych bohaterów można było spotkać też m.in. na Bulwarach Wiślanych, placu Nowym na Kazimierzu czy w pobliżu Teatru Słowackiego - opowiada Ewelina Wiśniewska z działu promocji stacji TVN.

- Serial powstał w Krakowie, ponieważ istnieje tu od dawna duży, prężnie działający ośrodek produkcyjny TVN, gdzie nasz zespół kreatywnych i twórczych ludzi pracuje nad wieloma projektami, wśród nich jest m.in. cykl filmów "Prawdziwe historie", czy seriale: "Detektywi", i "W11" - tłumaczy Krystyna Lasoń, producent serialu "Majka".

Zapowiedziała równocześnie, że trwają prace nad kolejnym serialem. - Jego akcja również będzie rozgrywać się w Krakowie - dodaje Lasoń.

Taki stan rzeczy nie dziwi Grzegorza Kuczeriszki, znanego operatora filmowego i reżysera aktualnie pracującego na planie serialu "Hotel 52" (emitowany na antenie Polsatu), a wcześniej serialu "Teraz albo nigdy" (TVN). W obu tych produkcjach wykorzystano plenery warszawskie.

- 90 procent seriali toczy się w Warszawie, Wrocławiu albo w Krakowie. Miejsce musi pasować do fabuły - stwierdza Grzegorz Kuczeriszka.

Na szczęście filmowcy zaczęli powoli odkrywać nowe rejony, czego przykładem jest produkcja Polsatu, serial "Linia życia". Jego akcja toczy się m.in. w Gdyni i w Sopocie.

- Organizacja jest taka, że raz w miesiącu jedziemy nad morze, by nakręcić jak najwięcej scen w nadmorskich plenerach. Najczęściej na sopockim molo, czy charakterystycznych miejscach, takich jak chociażby popularny sopocki Monciak - mówi Wojciech Pacyna, reżyser serialu "Linia życia".
- To była słuszna decyzja, żeby wyprowadzić serial w inne niż warszawskie realia. Ten serial to na pewno forma promocji dla miasta - dodaje.

Ze współpracy z filmowcami zadowolony jest też gdyński magistrat. - Gdynia to naprawdę otwarte miasto. W razie potrzeby zgłaszanej przez realizatorów, występujemy z różnymi pismami do stosownych instytucji czy komórek Urzędu Miasta, na przykład w sprawie zamknięcia dróg, zgody właścicieli obiektów na wykorzystanie wizerunku ich budynku w filmie czy współpracy ze służbami miejskimi przy zabezpieczaniu planu - podkreśla Joanna Grajter, rzeczniczka UM w Gdyni.

"Swojej" produkcji doczekało się także Zakopane, gdzie już drugi rok kręcone są sceny polsatowskiego serialu "Szpilki na Giewoncie".

- Zależy nam na stworzeniu ciekawego efektu wizualnego. Nie może obyć się bez charakterystycznych miejsc Zakopanego. Z nimi zdecydowanie łatwiej utożsamiać się widzom. Są oczywiście Krupówki, ale jest też Pęksowe Brzysko, willa Ornak, Szymoszkowa, Gubałówka, różne pasma górskie - wylicza Robert Wichrowski, reżyser serialu.

Dlaczego w Sopocie, Gdyni czy w Zakopanem można kręcić wielkomiejskie seriale, a stolica Górnego Śląska jest omijana przez filmowców ? Czy jedynym współczesnym serialem pozostanie "Święta wojna".

- Z mojego punktu widzenia Katowice to bardzo ciekawe miejsce dla filmu czy serialu. Rzeczywiście, to dziwne, że tak słabo dotychczas wykorzystane - mówi Wichrowski.

Entuzjastą śląskich plenerów jest Grzegorz Kuczeriszka.

- Serial, który toczyłby się w Katowicach jest genialnym pomysłem. Pracowałem przy filmie "Skazany na bluesa", robiłem zdjęcia plenerów. Buszowałem po Śląsku i uważam, że jest to fantastyczny i bardzo fotogeniczny region. W każdym miejscu można coś wyciągnąć. Tylko trzeba znaleźć pomysł na niego - podkreśla Kuczeriszka.
Zdaniem socjologa Krzysztofa Łęckiego, problem leży m.in. w tym, że filmowcy zwykle nie znają dobrze Katowic. Miasto kojarzy im się wyłącznie ze Spodkiem i szybem kopalni.

- Twórcy współczesnych seriali nastawiają się na to, co łatwe, lekkie i przyjemne. Porównałbym je z fast foodem, teraz seriale w zasadzie są jednakowe. A czy jechalibyśmy gdzieś po Big Maca, mając Mc Donaldsa w swojej kamienicy? Nie - podkreśla Łęcki.

O niezbyt pozytywnym wizerunku Śląska mówi dr Bogdan Dzieciuchowicz, ekspert ds. wizerunku i public relations.

- Czeka nas duża praca, żeby zbudować nowoczesny wizerunek Katowic, które wciąż postrzegane są stereotypowo, jako mało wystrzałowe. Oglądalność na Śląsku serialu umiejscowionego w lokalnym kolorycie byłaby dużo większa - mówi Bogdan Dzieciuchowicz, który ma też swoją receptę.

- Jeśli filmowcy nie zauważają naturalnej śląskiej scenerii, to nasze miasta powinny wyjść z inicjatywą, być bardziej kreatywne - podkreśla.

Bo popularność serialu przekłada się na zainteresowanie miejscowością, w której jest realizowany.
Doskonałym przykładem jest Sandomierz, gdzie powstaje serial TVP 1 "Ojciec Mateusz" (serial tworzony w oparciu o kultowy włoski format "Don Matteo").

- W 2009 roku nastąpił wzrost zainteresowania Sandomierzem o 40 procent w stosunku do roku 2008. I to cieszy. Mamy specjalne trasy, przewodnicy PTTK oprowadzają turystów śladami Ojca Mateusza. Ludzie szukają pamiątek, filmów, pojawiły się specjalne kubki Ojca Mateusza, wydaliśmy też miejskie kalendarze "Miasto Ojca Mateusza" - mówi Ewa Kondek, zastępca burmistrza Sandomierza.

Władze Sandomierza prowadzą ścisłą organizacyjną współpracę z twórcami serialu.
- Przed każdą transzą serialu, do Sandomierza przyjeżdża scenograf i kierowniczka produkcji, by poszukać ciekawych miejsc. Na początku wskazaliśmy im wszystkie miejsca, które nam się podobały. Teraz oni świetnie znają już to miasto. Wspieramy ich naszą wiedzą, pomagamy w nawiązywaniu kontaktów, przygotowywaniu dokumentacji - dodaje Ewa Kondek.

- Dla mnie Śląsk jest intrygujący. Pracowałem tu jako reżyser drugiej kamery przy "Białej wizytówce" Filipa Bajona. To miejsce, które ma wielki potencjał. W końcu sporo ludzi ze Śląska pracuje w branży filmowej. Serial, który toczy się na Śląsku to kwestia zielonego światła, które musi dać stacja telewizyjna i dobry scenariusz - podkreśla Wojciech Pacyna.

Rekordowe polskie seriale

Pierwszym polskim serialem telewizyjnym był nakręcony w 1964 roku "Barbara i Jan".

Pierwsza rodzima telenowela "W labiryncie" skupiła przed telewizorami miliony Polaków. Emitowano ją od 1988 do 1990 r. Ale najdłużej nadawanym polskim serialem pozostaje "Klan". Pierwszy raz obejrzeliśmy go 14 lat temu. Wyemitowano 2061 odcinków.

Najpopularniejszym serialem jest "M jak Miłość". Średnio każdy odcinek tej produkcji ogląda ponad 9 milionów widzów. Z seriali, które już nie są pokazywane, najwięcej odcinków - 1554 miało "Samo życie". Tymczasem najdroższym polskim serialem ma być wyprodukowany przez HBO Polska "Bez tajemnic" z Krystyną Jandą i Jerzym Radziwiłowiczem w rolach głównych. Premiera jesienią.

Skoro syn Jandy może dojechać do Katowic, to reszta też

Dużą popularnością w latach 90. w naszym regionie cieszył się serial "Rodzina Kanderów", umiejscowiony w śląskich realiach. Rolę Zofii Kanderowej grała Krystyna Kołodziejczyk:
Bardzo dużo czasu spędziłam wtedy w Katowicach, a wieczory wspólnie spędzaliśmy niedaleko teatru. Uważam, że serialowych produkcji na Śląsku powinno być więcej. W końcu Katowice mają swoją szkołę filmową, nawet syn Krysi Jandy przyjeżdża tu do szkoły. Potrzeba inicjatywy, by w Katowicach stworzyć ośrodek, gdzie będą kręcone seriale. Skoro ludzie mogą dojeżdżać na plan zdjęciowy do Wrocławia, to dlaczego nie do Katowic? Przecież to miasto jest świetnie skomunikowane.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni