Kibice byli najlepsi

Rafał Musioł
Jak na derby przystało piłkarze Górnika (białe stroje) i Polonii walczyli na murawie nie przebierając w środkach
Jak na derby przystało piłkarze Górnika (białe stroje) i Polonii walczyli na murawie nie przebierając w środkach FOT. Mikołaj Suchan
Górnik Zabrze - Polonia Bytom 2:0

Przed meczem Górnika z Polonią powietrze na Roosevelta było wprost przesycone elektrycznością, i nie miało to nic wspólnego z włączaniem jupiterów. Już na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziego, na szczelnie wypełnionych trybunach panowała atmosfera, która na długo zapadnie w pamięci nie tylko piłkarzy. 18 tys. fanów gospodarzy i 1,5 tys. sympatyków gości tworzyło wyjątkowy spektakl. Nic więc dziwnego, że oba zespoły wyszły na murawę z poczuciem wyjątkowości.

Jednak, gdy derby już się rozpoczęły magia prysła: spotkanie stało niestety na kiepskim poziomie. Najważniejszy był więc wynik, a ten był korzystny dla Górnika, który dzięki temu zmniejszył stratę dzielącą go od bezpiecznej strefy tabeli, ale nadal okupuje w niej ostatnie miejsce.

Przebieg I połowy meczu, gdyby udało się wyłączyć doping kibiców, mógłby stać się recepturą na środek nasenny. Wolne tempo akcji, mnóstwo chaosu i niecelnych podań, a także paraliżujący piłkarzy, a widoczny gołym okiem stres były głównym składnikiem sobotniej piłkarskiej "uczty". Letarg przerwały jedynie dwa uderzenia piłki: w poprzeczkę - po strzale Przemysława Pitrego z 35 m, i w słupek - za sprawą Rafała Grzyba. Ten drugi miał przed sobą otwartą drogę do bramki zabrzan, bo obrońcy z tajemniczego powodu rozbiegli się na boki, uderzył zgodnie z podręcznikiem, ale szczęście było po stronie Michala Vaclavika. Już po meczu okazało się, że była to pierwsza i jedyna szansa polonistów, a te kilka centymetrów było różnicą decydującą o zwycięstwie bądź porażce.

O tym, co działo się w szatni gospodarzy, wiedzą tylko sami zainteresowani, goście zapewne kwadrans przerwy spędzili spokojnie, z poczuciem dobrze wykonanej roboty. Być może jednak właśnie to samozadowolenie okazało się zgubne, bo już po niespełna kwadransie II połowy było po wszystkim.

Najpierw Adam Banaś w dość ekwilibrystyczny sposób wykończył akcję, której początkiem był rzut rożny, a nieco później Dawid Jarka - który w pierwszej odsłonie jednych kibiców rozbawił, a innych doprowadził do białej gorączki nie trafiając w piłkę w sytuacji niemal sam na sam z bramkarzem - pokonał Michala Peskovicia, gdy ten rozpaczliwie odbił piłkę samobójczo trafioną przez Petera Hrickę. Napastnik Górnika niemal eksplodował z radości, natomiast słabość byto-mian uwidoczniła się od tego momentu niczym pod szkłem powiększającym. Ekipa Jurija Szatałowa nie była już w stanie zrobić rywalom żadnej krzywdy, bo za każdym razem jej graczom brakowało albo wzrostu, albo precyzji podania, albo wiary w powodzenie ataku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3