Kiedy rekonstrukcja rządu? Decyzję ma podjąć Komitet Polityczny PiS. Nowy premier w piątek?

Jakub Oworuszko (AIP)

Wideo

Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Przedłużająca się rekonstrukcja rządu odwróciła uwagę opinii publicznej od bardzo ważnych zmian w sądownictwie i prawie wyborczym.

Gdy pod koniec października premier Beata Szydło zapowiadała rekonstrukcję rządu (która miała dotyczyć przede wszystkim kwestii strukturalnych, a nie personalnych) zapewne nie przypuszczała, że za parę tygodni w Prawie i Sprawiedliwości będzie toczyć się gorąca dyskusja na temat tego, kto powinien zastąpić ją w fotelu szefa rządu - prezes Jarosław Kaczyński czy wiceminister Mateusz Morawiecki.

Snuciem scenariuszy rekonstrukcji gabinetu są znużeni już wszyscy - zarówno publicyści, jak i sami politycy. Ta sytuacja nikomu nie służy - o komforcie nie może mówić szefowa rządu, która z każdej strony słyszy, że za chwilę będzie musiała zakończyć swoją dwuletnią misję, ponieważ może nie sprostać zadaniom postawionym rządowi przez partię, choć jeszcze niedawno była chwalona. Niepewni swojej przyszłości są również ministrowie, w tym ci najważniejsi, jak Witold Waszczykowski odpowiedzialny za politykę zagraniczną.

Losy rządu mają się rozstrzygnąć w czwartek wieczorem. Około godz. 18 zbiera się Komitet Polityczny Prawa i Sprawiedliwości, który ma zdecyduje, kto pokieruje rządem i którzy ministrowie zachowają stanowiska. W piątek możemy poznać nowego premiera.

Spotkanie w siedzibie PiS ws. rekonstrukcji rządu

Źródło:
TVN 24

Ale w cieniu tych partyjnych ustaleń i przetasowań, które nie będą miały większego wpływu na życie Polaków, dzieją się rzeczy bardzo istotne.

Sejm kończy właśnie prace nad prezydenckimi projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa. Po miesiącach od prezydenckiej wet kształt obu ustaw jest już prawie gotowy. Prezydent porozumiał się z Prawem i Sprawiedliwością, politycy mówią o kompromisie.

Zmiany są rewolucyjne. Powołanie Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym, wprowadzenie skargi nadzwyczajnej i przechodzenie sędziów SN w stan spoczynku po osiągnięciu 65. roku życia to tylko niektóre z nich. Według niektórych konstytucjonalistów procedowane zmiany są niekonstytucyjne.

- W moim przekonaniu niekonstytucyjna jest sama idea zmian w Sądzie Najwyższym mających dostosować orzecznictwo SN do gustu większości parlamentarnej i do poglądów władzy ustawodawczej, która kreuje swoje wyobrażenia o tym, co jest sprawiedliwe, a co nie - przekonuje w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski. Krytykuje on również rozwiązanie, które zakłada, że to prezydent będzie decydował, czy dany sędzia, po osiągnięciu wieku emerytalnego będzie mógł dalej orzekać. - Uzależnienie SN od prezydenta jest niezgodne z konstytucją - podkreśla Piotrowski dodając, że to zaprzeczenie zasadzie odrębności władzy wykonawczej od sądowniczej. Konstytucjonalista negatywnie ocenia również zaproponowany sposób wyboru I prezesa SN, którego ma dokonywać prezydent spośród pięciu przedstawionych kandydatów oraz sam pomysł stworzenia Izby Dyscyplinarnej w SN.

Panią premier skazywano na pożarcie, ale radzi sobie nadspodziewanie dobrze w układzie, w którym musi lawirować pomiędzy prezesem Jarosławem Kaczyńskim a wybujałymi ambicjami polityków tworzących jej rząd. Potrafi zawierać taktyczne sojusze (jak ten ze Zbigniewem Ziobrą), ale zarazem utrzymuje wciąż dobre notowania, jest bardzo sprawnym wykonawcą. Przez dwa lata nie zdarzyła się jej większa wpadka. Zarzuca się jej, że nie jest liderem, nie formułuje ambitnych planów i projektów na przyszłość. Tylko czy ktoś, kto zdradza takie ambicje, utrzymałby się aż przez dwa lata w fotelu premiera za plecami Jarosława Kaczyńskiego? Z pewnością nie. Warto pamiętać, że jest to jedyna kobieta w ścisłym kierownictwie politycznym PiS. Mocna czwórka.

Dwa lata rządu PiS. Nasza ocena premier Beaty Szydło i jej ministrów

Piotrowski nie ma wątpliwości, że zgodnie z nową ustawą odwołana zostanie I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

- Ze skargą nadzwyczajną jest związane podwójne ryzyko. Po pierwsze dla pewności prawa w Polsce - poprzez stworzenie możliwości kwestionowania prawomocnych rozstrzygnięć wydanych przez sądy powszechne, a także ryzyko związane z tworzeniem iluzji - że rozstrzygnięcia mogą być inne od tych prawomocnych - dodaje.

- Jeśli chodzi o ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa to głównym problemem jest kwestia wyboru przez Sejm sędziów współtworzących tę radę. To jest rozwiązanie niezgodne z konstytucją. Druga kwestia to zakończenie kadencji rady - to również niezgodne z obowiązującym prawem - przekonuje konstytucjonalista. - Te dwa elementy nie uległy zmianie od prezydenckich wet - podkreśla.

- Te dwie ustawy stwarzają zagrożenie dla legitymizacji władzy w państwie. Wbrew przewidywaniom projektodawców może się okazać, że cała ta akcja ataku na władzę sądowniczą pod hasłem zaprowadzenia sprawiedliwości obróci się przeciwko samej idei sprawiedliwości, obywatele będą zawiedzeni - podsumowuje, podkreślając, że Sejm najpierw powinien rozpatrzyć weta Andrzeja Dudy, a dopiero później przystąpić do uchwalania nowych.

O odrzucenie obu ustaw apelowała w środę w Sejmie opozycja. Rozwiązania po raz kolejny krytykowała również pierwsza prezes SN. - Z przykrością muszę stwierdzić, że dla polskiego wymiaru sprawiedliwości i parlamentaryzmu to chwila tragiczna - mówiła w trakcie debaty nad ustawami Małgorzata Gersdorf.

Posłowie w ostatnich dniach w ekspresowym tempie zajmowali się również nowym prawem wyborczym. Zgodnie z nowymi przepisami wszyscy wojewódzcy komisarze wyborczy (sędziowie) mają być wymienieni na nowych. PiS chce też powołać komisarzy powiatowych, którzy podzielą gminy na okręgi wyborcze - mają nimi być urzędnicy z wykształceniem prawniczym. Dotychczas robili to wójtowie. Decyzją posłów PiS zniesiono również głosowanie korespondencyjne.

PiS chce również m.in. wprowadzenia dwukadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, likwidacji jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do rad gmin oraz wymiany składy Krajowego Biura Wyborczego - nowym szefem ma zostać osoba wybrana przez PKW spośród kandydatów przedstawionych przez Sejm, Senat i prezydenta, czyli w praktyce przez obóz PiS.

- To zmiany bardzo nieprzemyślane. Kilka rzeczy jest wartych uregulowania, lecz to wymagałoby głębszego rozważenia i przedyskutowania - ocenił w rozmowie z AIP dr Jarosław Flis.

Materiał oryginalny: Kiedy rekonstrukcja rządu? Decyzję ma podjąć Komitet Polityczny PiS. Nowy premier w piątek? - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Regina
Pieniądze za Deputaty poszły się yebać na kolejną transzę dla ojca narodu Polskiego toruńskiego szamana.I dobrze wam tak ,jak głosowaliście na pisobolszewików.Teraz idźcie do związkowców pytać co dalej.ha hya ha ha .
G
Gość
(...) „Beatę Szydło trzeba wesprzeć, a nie odwoływać” (...) Gdybym rządził przedsiębiorstwem pod tytułem Polska, nigdy bym nie ustąpił przed niesubordynacją moich pracowników czy przed samowolą ministrów (...) Takie ustępstwo to wielki błąd w zarządzaniu. Z takich ustępstw nie rodzi się nic dobrego. (...) Ponoć premier Beata Szydło nie radzi sobie z całą gromadą mężczyzn w rządzie, którzy robią co chcą i niektóre ministerstwa stały się państwami w państwie – to ma być przyczyną jej odwołania (...) Wbrew pozorom takie odwołanie nie byłoby jednak decyzją logiczną. Bowiem to nie ona rządzi przedsiębiorstwem pod tytułem Polska, te rządy sprawuje de facto Jarosław Kaczyński i jego najbliższe otoczenie – wszyscy to wiedzą (...) Beata Szydło jest delegowana do bezpośredniego kierowania, tak samo zresztą jak jej ministrowie, których ona sama dobierała tylko w małym stopniu (...) A zatem logicznie rozumując główna odpowiedzialność spada na delegującego, na tego, który stworzył ten zgrzytający zespół (...) Trzeba było w odpowiednim momencie wesprzeć Beatę Szydło, przywołać niektórych panów do porządku, do subordynacji, aby grupa ministerialna działała bez kontrowersji wewnętrznych (...) To był obowiązek najwyższego szefa; udzielanie pomocy nie jest łaską, ale właśnie obowiązkiem. (...) Całość publikacji w sieci

The statement i wnoszącego ten skrót. Owi niesubordynowani - jest tajemnicą poliszynela, iż tymi są książęta PiS, jak i ci przygarnięci pod elitarne logo PiS, notabene i niewiadomo po co - nie są już dziećmi! Czyli, oni już nie podlegają żadnemu procesowi wychowawczemu czy nawet moralnej resocjalizacji.

Czyli co ma być? Ano, niesubordynowanych należałoby oddelegować poza PiS! Te obowiązki, i też znane, leżą w gestii każdego HR-Manager firmy. Managerem w URM jest Lady Szydło i pośrednio prezes PiS.

Ba, jak obojga nie radzą sobie z zadaniem, jakie nadali im wyborcy, wtedy również tych należałoby zwolnić. Ostatecznie, partia PiS, jak i każda inna, nie jest stricto prywatnym biznesem. I stąd, rzeczone osoby nie czynią nikomu żadnej łaski, jeśli się od nich oczekuje takiej pracy, za jaką się im płaci! I na polskie warunki płaci się nie mało. PiS ma ca. 35 tys. członków. Czyli i oni są tym suwerenem, a o czym Prezes zapomina!
G
Gość
Pytanie: Czy KC PiS musi być aż tak staruteńki? Czy w PiS nie ma żadnych młodych i rześkich na umyśle?
W każdym bądź razie, i jakby nie patrzeć, PiS jest to partia smutnych ludzi. U nich optymizm i humor są tak trudne, jak zdobycie szczytów Himalaya. I słowem co do rekonstrukcji PiS? Ona jest potrzebna PO-wcom! Czyli właśnie po to, ażeby nie spaść poniżej połowy szklanego sufitu, więc na 9-12 proc.
p
po co zmieniać?
brednie
Dodaj ogłoszenie