Ze Szczyrku i Wisły nie można wyjechać - alarmują kierowcy, którzy usiłują się wydostac w kierunku Katowic i Bielska-Białej. Drogi wyjazdowe są całkowicie zablokowane. Narciarze, którzy przyjechali na jeden dzień w Beskidy, znów muszą stać w długim korku. Normalny ruch w sobotni wieczór jest znacznie nasilony ze względu na kilka tysięcy turystów z Warszawy, którzy rozpoczęli ferie.

Kierowcy utknęli w Wiśle i Szczyrku

Drogi wyjazdowe ze Szczyrku i Wisły są całkowicie zablokowane, bo powracających z weekendowych wyjazdów w Beskidy jest zbyt dużo. O godz. 16:00 kończy się dzienne jeżdżenie na ośrodkach w Szczyrku. Wtedy to na drogę wyjeżdża tysiące narciarzy i tworzą się długie korki.

Zobacz galerię

Taki scenariusz sprawdził się także dzisiaj - kierowcy, którzy próbują wyjechać ze Szczyrku, do Buczkowic pojadą na pewno godzinę.

Ci, którzy chcą objechać korki przez Przełęcz Salmopolską, utkną w jeszcze dłuższym korku - nie dość, że pojawiają się zatory na samej przełęczy, to jeszcze zupełnie stoi ul. Malinka w Wiśle - tam narciarze próbują wydostać się z Nowej Osady czy Cieńkowa.

Uwaga: dodatkowo dość mocno pada śnieg, co jeszcze bardziej utrudnia sytuację na drogach.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Choroby zakaźne - oni pamiętają! Film Śląskiej Izby Lekarskiej

TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego