18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Kino zachwyciło na granicy

Monika Pacukiewicz
Jan Nowicki, drugi z prawej, stworzył niezapomnianą kreację w filmie Jeszcze nie wieczór
Jan Nowicki, drugi z prawej, stworzył niezapomnianą kreację w filmie Jeszcze nie wieczór ARC
Dobre filmy, cudowna pogoda, czeskie knedle i piwo oraz dziki tłum przed prawie każdym seansem.

To zapamiętają uczestnicy zakończonej właśnie jedenastej edycji festiwalu Kino na granicy w Cieszynie.

Przegląd filmów czeskich, polskich i słowackich, a nawet kilku węgierskich przyciągnął mnóstwo gości. Często nawet w Teatrze im. Adama Mickiewicza, gdzie jest największa, na ponad 600 osób, widownia wszystkie miejsca były zajęte, a ostatni widzowie wypatrywali choćby pojedynczych siedzeń. Takie tłumy były przede wszystkim na trzech filmach: Tataraku Andrzeja Wajdy, Jeszcze nie wieczór Jacka Bławuta i Tobruku Vaclava Marhoula. Na wieczornych projekcjach nad rzeką Olzą, przecinającą Cieszyn na polską i czeską część, mimo wieczornego chłodu było po pół tysiąca ludzi.

Przez sześć dni w Cieszynie zobaczyliśmy ponad 80 filmów, w tym wiele świetnych dokumentów, jak choćby filmy Pavla Barabasza z najdalszych zakątków świata. Każdego dnia trzeba było dokonywać dramatycznych wyborów, bo filmy były prezentowane równolegle po czeskiej i polskiej stronie.

- Za rok trzeba pomyśleć o projekcjach w trzech salach naraz: w teatrze, kinach Piast i Central. Może też powtórzymy najchętniej oglądanych filmów - zapowiada Maciej Gil, dyrektor programowy przeglądu.

Dzięki cieszyńskiemu przeglądowi wiadomo, na co teraz polować w kinach. Z pewnością na Tobruk - fantastyczny wojenny film o czeskich żołnierzach walczących w Afryce. Niewiele w nim szarży na wroga, a więcej opowieści o lojalności, koleżeństwie, strachu. Warto też szukać w kinach Ślepych miłości, słowackiego paradokumentu Juraja Lehotskiego. To cztery opowieści o związkach ludzi ślepych i słabowidzących. Koniecznie trzeba zobaczyć Jeszcze nie wieczór - opowieść o pensjonariuszach domu starego aktora w Skolimowie, z wyjątkową rolą Jana Nowickiego. Aktor i reżyser, Jacek Bławut, byli gośćmi przeglądu. Widzowie nagrodzili ich owacją na stojąco.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie