Koleje Śląskie: Tajniacy skutecznie straszą gapowiczów

Michał Wroński
Arkadiusz Gola
Udostępnij:
Koleje Śląskie sięgnęły po "kanarów" i się opłaciło - ilość biletów sprzedanych w pociągach z dodatkową opłatą wzrosła trzykrotnie

Koleje Śląskie podsumowały pierwszy kwartał działalności swoich tajniaków. Wysłano ich w marcu do boju z gapowiczami i - jak twierdzą przedstawiciele przewoźnika - spełnili pokładane w nich oczekiwania. Wystawili w tym czasie 150 mandatów, a co ważniejsze - ilość sprzedawanych w pociągach z dodatkową opłatą biletów wzrosła trzykrotnie!

CZYTAJ KOMENTARZ:
Wroński: Gapowiczów nie lubię, ale pokusie nie każdy potrafi się oprzeć

Kolejarze tracą pieniądze na swoje własne życzenie

O tym, że system sprzedaży biletów na liniach regionalnych jest dziurawy, sygnalizowaliśmy od dawna. Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone - najprościej byłoby powiedzieć, że to sami pasażerowie często próbują kombinować, co oczywiście jest prawdą.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:
Koleje Śląskie straciły pół miliona podróżnych Woleli własne samochody tramwaje i autobusy

Prawdą jednak jest również to, że istniejący system takie kombinowanie ułatwia. Jeszcze za czasów istnienia śląskiego zakładu Przewozów Regionalnych zlikwidowano wiele kas na dworcach (nie ma ich już m.in. w Bytomiu, Skoczowie, Wiśle, czy Rudzie Śląskiej), licząc na to, że skutecznie zastąpią je biletomaty (znaleźć je można dziś na 13 stacjach) i wyposażeni w mobilne terminale konduktorzy.

Tyle że ci ostatni na najbardziej obleganych liniach nie są w stanie obejść całego pociągu - zwykle dość szybko zostają "przyblokowani" w pierwszym wagonie przez uczciwych pasażerów. Wykorzystują to ci mniej uczciwi, zwłaszcza jeśli zamierzają przejechać krótki dystans. Wchodzą do tyłu pociągu, zakładając (i raczej się nie mylą), że zdążą dojechać do celu, nim dotrze do nich kontroler.

Jak duża jest skala zjawiska? Tego Koleje Śląskie (jak i żaden inny przewoźnik) nie są w stanie dokładnie określić. Szacują jednak.

CZYTAJ TAKŻE:
Tajniacy na służbie w Kolejach Śląskich będą łapać gapowiczów

Wybieraj: bilet z dodatkową opłatą albo mandat

Ratunkiem miały być wprowadzone pod koniec marca dwa 4-osobowe patrole nieumundurowanych kontrolerów.

Przyłapanemu na jeździe bez ważnego biletu podróżnym "kanar" - by użyć tego stosowanego w komunikacji miejskiej określenia - daje wybór: kupno biletu za dodatkową opłatą (30 zł) lub mandat (ten w zależności od terminu uregulowania należności wynosi 76 lub 190 zł). Sam jednak biletów nie sprzedaje. Nie poprzestaje też na deklaracji gapowicza, że zaraz uda się on do konduktora, by kupić brakujący bilet.

- W takiej sytuacji nie mielibyśmy żadnej pewności, że taka osoba faktycznie zgłosi fakt przyłapania na jeździe bez biletu i zapłaci dodatkową opłatę. Dlatego nasi tajniacy albo sami przyprowadzają gapowicza do konduktora, albo wzywają go na miejsce, by wypisał bilet - mówi Michał Wawrzaszek, rzecznik prasowy Kolei Śląskich. - Czasami wracają też do takiej osoby, by sprawdzić, czy rzeczywiście kupiła bilet - dodaje Wawrzaszek.

Jak przekonują przedstawiciele spółki, w akcji mniej chodzi o karanie mandatami, a bardziej o wyrobienie nawyku kupowania biletów. Stąd też stosunkowo niewielka liczba wystawionych mandatów. W praktyce taką karę otrzymują jedynie ci, którzy idą w zaparte i mimo oczywistej wpadki nie zamierzają kupić biletu, bądź po prostu akurat nie mają pieniędzy.

Kontrolerzy łatwo nie mają. Czasem swoje usłyszą...

Jak podróżni reagują na "kanarów"? Ci kontrolujący bilety w komunikacji miejskiej nie mieli długo zbyt dobrej prasy. Teraz jest chyba nieco lepiej, ale i tak nie są ulubieńcami pasażerów, o czym świadczy chociażby próba przełamania tego w KZK GOP za pomocą specjalnej kampanii wizerunkowej.

W przypadku Kolei Śląskich - jak zapewnia Michał Wawrzaszek - pasażerowie są raczej po stronie kontrolerów niż gapowiczów, a i ci drudzy dość spokojnie reagują na "namierzenie" przez tajniaków. Bywa jednak, że puszczają im nerwy i częstują kontrolerów mało wybrednymi epitetami, ale na słowach się kończy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego?Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mz
Ja ostatnimi czasy często spotykam się z sytuacją w której wsiadając do pociągu pierwszymi drzwiami celem nabycia biletu, nie mam możliwości zakupu powyższego z powodu braku konduktora. Zwykle bywało tak, że jeden z konduktorów przebywał z przodu składu! Tymczasem teraz (trasa Gliwice - Katowice, odjazd po godz. 7.00) oczekiwanie na możliwość zakupu biletu zajmuje mi niemal całą trasę. Płacąc uczciwie za przejazd nie mam szans na zajęcie miejsca siedzącego (przecież przed zajęciem miejsca należy kupić bilet). Tak więc całą trasę spędzam stojąc, a bilet kupuję tuż przed moją stacją docelową!
p
podróżnik
i wyręczają konduktorów. Czy kontrole nie powinny być po drodze, niespodziewane? KŚ, jak zwykle idą na łatwiznę! Dlaczego nie napiszecie, że już nie ma pełnej obsady kolejowych kanarów? Czy warto trzymać armię ludzi dla 150 mandatów w ciągu trzech miesięcy? Gdzie zaufanie do personelu pokładowego? Czy pensje dla ekipy tajniaków pokryły wpływy ze 150 mandatów???
w
wec
Nie moja wina, że na stacji nie ma kasy biletowej bądź automatu. Ja wsiadając do pociągu, nierzadko z bagażem chcę poprostu usiąść na wolnym miejscu a nie szukać kodnuktora i stać do niego w kolejce po bilet. Przychylam się do wypowiedzi tomsa - w "nowych" pociągach KŚ często po prostu śmierdzi, bo nie są sprzątane ...
t
toms
Bo jakby głupota umiała latać to KŚ byłaby firmą lotniczą- najpierw pozamykają kasy a potem szukaj z ciezkim bagażem po całym pociągu konduktora!!! Kiedy KŚ umyją swoje pociągi??? zobaczcie jak one wyglądają, najbrudniejsze pociagi to pociągi KŚ, szczególnie jak ma sie porównanie i widzi na dworcu w Katowicach pociągi PR i IC.
s
sd
żeby można było kupić bilet i nie stać w ogonku do konduktora w pociągu, to nasyła się tajniaków. Jakie to polskie, nie dziwi mnie, że w rankingach ten narodek zajmuje obok Ukraińców czołowe miejsca w głupocie
Dodaj ogłoszenie