Kombajny i traktory spowalniają ruch na DK1. To przez remont torów

Aleksandra Smolak
arc
Na krajowej jedynce w Goczałkowicach-Zdroju prawdziwy armagedon. Pod koniec czerwca na drogę weszły ekipy remontowe, które montują ekrany akustyczne. Korki w stronę Bielska-Białej rozpoczynają się już na wysokości Pszczyny przy markecie Kaufland. Teraz na drogę wjechały kombajny i traktory. A wszystko przez zamknięty przejazd kolejowy w Goczałkowicach. Tam od 6 sierpnia trwa remont toru kolejowego, a rolnicy, którzy chcą się dostać na drugą stronę, na swoje pola, muszą jeździć objazdem. - Żeby dojechać na pole, musimy jeździć przez Pszczynę - denerwują się.

Dziś już wiadomo, że rolnicy w spokoju żniw nie skończą. - A wystarczyłoby przesunąć remont toru o dwa tygodnie. Skończylibyśmy żniwa i byłoby po problemie - zżyma się jeden z gospodarzy. 

Jak się okazuje, remont był już raz przesuwany. Pierwotnie - zgodnie z tymczasową organizacją ruchu zatwierdzoną  przez starostwo - wykonawca planował zamknięcie przejazdu 30 lipca. - Tego samego dnia przy dworcu PKP miało miejsce spotkanie m.in. z dwoma przedstawicielami rolników, którym udało się z wykonawcą wynegocjować, że przejazd zostanie zamknięty dopiero 6 sierpnia - wyjaśnia Maria Ożarowska, sekretarz gminy Goczałkowice-Zdrój. Wynegocjowany tydzień nie wszystkim rolnikom jednak wystarczy. Mówią, że potrzebują jeszcze dwóch tygodni. 

- Ja również obawiałam się, że termin, który udało się z wykonawcą wynegocjować, nie będzie wystarczająco długi, by rolnicy mogli skończyć żniwa. My, jako urząd, nic jednak więcej zrobić nie możemy, przejazd jest częściowo rozkopany, a wykonawca tłumaczy się terminami i wysokimi karami za każdy dzień opóźnień - tłumaczy Ożarowska. Marek Gacek z firmy Swietelsky, która zajmowała się organizacją ruchu w gminie, tłumaczy, że rozpoczęte prace muszą być kontynuowane. - My też mamy swój harmonogram i grozi nam nawet 15 tys. zł kary za jeden dzień opóźnienia prac. Dalsze negocjacje są niemożliwe. 

O tym, że ponowne otwarcie przejazdu jest już niemożliwe, mówi także Jacek Karniewski z zespołu prasowego PKP Polskie Linie Kolejowe. - Prace, które są tu prowadzone, muszą być kontynuowane - przyznaje. Wyjaśnia, że w tej chwili w Goczał-kowicach działa tylko jeden tor,  na drugim stoi ciężki sprzęt i cały rozkład jazdy został podporządkowany remontowi. Ponowne otwarcie przejazdu oznaczałoby więc zbyt duże zmiany w ruchu kolejowym. Co jednak z ruchem na DK1? Marek Źrabiec z Wydziału Ruchu Drogowego pszczyńskiej policji tłumaczy, że zarówno kombajny, jak i traktory po drodze DK1 mogą poruszać się swobodnie. Przeciwskazań w tej kwestii nie widzi również Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. - Jeżeli pojazd dopuszczony jest do ruchu, może poruszać się po naszych drogach - przyznaje Marek Prusak, rzecznik GDDKiA. Jak się okazuje, DK1 jest tak zbudowana, że maszyny rolnicze nie spowodują kolein.

Do kiedy kierowcom przyjdzie więc stać w gigantycznych korkach? Trudno stwierdzić. Przejazd zamknięty ma być do końca miesiąca, a rolnicy mówią, że żniwa będą trwać jeszcze dwa tygodnie.

Źródło: Dziennik Zachodni

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie