Komisja śledcza wciąż daleka od wyjaśnienia śmierci Blidy

Teresa Semik
Karina Trojok
Po czteromiesięcznej przerwie sejmowa komisja śledcza badająca okoliczności śmierci Barbary Blidy wznowiła przesłuchania świadków.

Od wczoraj zeznają przed nią funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, którzy również prowadzili śledztwo dotyczące korupcji w handlu węglem i dwa lata temu weszli do domu byłej posłanki SLD w Siemianowicach Śląskich, by ją zatrzymać. Wczorajsze przesłuchania nie wniosły do sprawy niczego szczególnego.

Komisja obradowała na terenie Sądu Najwyższego, bo w pomieszczeniach Sejmu nie można było zagwarantować agentom ABW pełnej anonimowości, jak świadkom incognito. W jednej sali sądowej przebywała więc komisja sejmowa pod przewodnictwem Ryszarda Kalisza wraz z ekspertami. W innej sali siedział przesłuchiwany funkcjonariusz ABW, a obraz z tego miejsca za pomocą sytemu audiowizualnego przekazywano posłom. Nie sposób było rozpoznać ani sylwetki, ani głosu przesłuchiwanej osoby.

- Świadek potwierdził przede wszystkim to, o czym wcześniej zeznawali prokuratorzy. Powiedział, że nie było żadnych nacisków na toczące się śledztwo - mówi poseł Wojciech Szarama (PiS). - Wyjaśnienia wymaga ciągle fakt, czy ABW wiedziała o posiadanej broni przez Barbarę Blidę, czy tę informację sprawdzono? Nie jest jednak zadaniem posłów badanie, czy funkcjonariusze ABW popełnili błędy w czasie pracy, złamali własny regulamin, a do tego zmierzały pytania niektórych członków komisji. To jest bowiem zadanie dla łódzkich prokuratorów.

Zdaniem posła Marka Wójcika (PO) zeznania świadka pokazały chaos organizacyjny ABW w czasie próby zatrzymania Blidy. Do akcji skierowano funkcjonariuszy nieprzygotowanych, bo najważniejszy był dla ówczesnej władzy efekt medialny tego śledztwa, a nie bezpieczeństwo operacji.

- Generalnie jednak jestem rozczarowany tymi zeznaniami. Świadek zbyt często zasłaniał się tajemnicą i niepamięcią - dodaje poseł.

Rozczarowany jest też były szef komisji rywinowskiej Tomasz Nałęcz. Cały entourage przesłuchania, rodem z filmów szpiegowskich, też go nie przekonał. - Ta komisja przez ponad rok była prawie niewidoczna, a o jej działaniach słychać przede wszystkim wtedy, kiedy zbliżają się kolejne rocznice śmierci Barbary Blidy - mówi Nałęcz.

I rzeczywiście tak jest. Dotychczas najgłośniejszym posiedzeniem w tej sprawie było pierwsze, niemal równo rok temu. - Ta komisja będzie działać inaczej. Będziemy ściśle się trzymać litery prawa i ustalimy faktyczne i prawne okoliczności śmierci Barbary Blidy - mówił wtedy Ryszard Kalisz, przewodniczący komisji.
Druga rocznica samobójczej śmierci Barbary Blidy minie 25 kwietnia. Nadal jednak nie wiemy, czy ktoś zawinił i poniesie odpowiedzialność za tę tragedię. Od dwóch lat łódzka Prokuratura Okręgowa wyjaśnia m.in., czy decyzja o zatrzymaniu Blidy była uzasadniona prawnie, czy były polityczne naciski na prokuratorów i jakie błędy popełnili funkcjonariusze ABW po wejściu do jej domu w Siemianowicach Śląskich. Zarzuty postawiono dotąd tylko Grzegorzowi S. z ABW, który kierował akcją zatrzymania byłej posłanki. Funkcjonariusz zapoznał się już z aktami śledztwa, co sugeruje, że postępowanie w tym wątku jest na finiszu. Nie wiadomo jednak, czy skończy się aktem oskarżenia, czy umorzeniem.

- Nic nie usprawiedliwia tak długiego śledztwa - twierdzi Stanisława Mizdra, pełnomocnik rodziny Blidów. - Prokuratura skupiła się aktualnie na wątkach niezwiązanych bezpośrednio ze śmiercią Barbary Blidy; nielegalnych podsłuchach, nieuzasadnionym filmowaniu wejściu funkcjonariuszy do domu byłej posłanki i zamiarze filmowania, gdy wyprowadzana jest w kajdankach.

Prokuratura - zdaniem mecenas Mizdry - nie przedstawiła zarzutu najistotniejszego w tej sprawie, a dotyczącego nieuzasadnionej decyzji prokuratorów o zatrzymaniu Blidy. Nie wyjaśniono nawet, czy ta decyzja była uprawniona.

- Ani jeden dzień tego śledztwa nie został zmarnowany - zapewnia z kolei Rafał Sław-nikowski z łódzkiej prokuratury.

Barbara Blida miała usłyszeć zarzut pośredniczenia we wręczaniu łapówki byłemu wiceprezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej.

Skandalem jest również to, że w kwietniu 2007 roku katowickiej Prokuraturze Okręgowej bardzo się spieszyło, by zatrzymać Blidę, a potem także aresztować osoby związane z tzw. aferą węglową. Akt oskarżenia nadal jest... w prokuraturze. Wprawdzie był gotowy już w grudniu 2007 roku, ale sąd w Rudzie Śląskiej zwrócił go prokuraturze w celu uzupełnienia. Rudzcy sędziowie zakwestionowali kopie dokumentów dołączonych do akt, bo nie zostały uwierzytelnione. Chodzi o dokumenty przekazane śledczym przez urzędy skarbowe, urzędy kontroli skarbowej oraz Ministerstwo Gospodarki i to te instytucje muszą teraz potwierdzić, że kopie zgodne są z oryginałami. Nie wiadomo, kiedy sprawa wejdzie na wokandę.

Posłanka PO, Danuta Pietraszewska zapowiedziała pod koniec marca, że na najbliższym posiedzeniu komisji złoży wniosek o przeprowadzenie powtórnej wizji lokalnej w domu Blidów. Wczoraj nic takiego się nie stało. Wizji lokalnej przeciwny jest jeden z ekspertów, a nawet partyjni koledzy posłanki, bo po dwóch latach na podstawie oględzin miejsca zdarzenia, sfilmowanego już wcześniej przez prokuraturę, niewiele więcej można będzie wyśledzić. - Wizja nie jest niczym uzasadniona - twierdzi także mecenas Stanisława Mizdra.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jorgi
Dlaczego komisja śledcza nie zajmie się aferą Węglową,która tak szybko ucichła.Społeczeństwo chce wiedzieć kiedy dojdzie do rozprawy sądowej Aleksis i jej wspólników.
Dodaj ogłoszenie