Komplement dotyczący płci jako seksizm? Jan Picheta broni jurora

KLM
Jan Picheta zabrał głos w sprawie awantury wokół konkursu recytatorskiego i jurora posądzonego o seksizm
Jan Picheta zabrał głos w sprawie awantury wokół konkursu recytatorskiego i jurora posądzonego o seksizm Łukasz Klimaniec
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Jan Picheta, bielski felietonista, poeta i animator kultury, zabrał głos w sprawie awantury wokół konkursu recytatorskiego i jurora oskarżonego przez licealistkę o seksistowską wypowiedź. - Młodzi ludzie traktują komplement dotyczący płci jako seksizm. A to wywołuje niefortunne emocje – uważa.

Jan Picheta, bielski felietonista, poeta, dziennikarz, animator kultury, organizator Ogólnopolskiego i Wojewódzkiego Przeglądu Dziecięcej i Młodzieżowej Twórczości Literackiej „Lipa”, redaktor „Kalendarza Beskidzkiego”, zabrał głos w sprawie awantury, jaka została wywołana wokół konkursu recytatorskiego i jurora Ryszarda Sypniewskiego oskarżonego przez licealistkę o seksistowską wypowiedź.

„Muszę przyznać, że w ogóle cię nie słuchałem, jak weszłaś na scenę to tak się na ciebie zapatrzyłem, że zapomniałem słuchać, taka jesteś piękna. No i co ja mam ci powiedzieć? Jesteś piękna, masz piękne ciało, to chyba wszystko co jest ci potrzebne żeby zrobić karierę. No, to chyba wszystko co mogę powiedzieć, piękna dziewczynka jesteś, możesz popracować więcej nad dykcją” – tak, według licealistki, miał wyrazić się juror.

CO WYDARZYŁO SIĘ PODCZAS KONKURSU RECYTATORSKIEGO?

Jan Picheta zwraca uwagę na konflikt kodów, jakie wysłały osoby tego „sporu”.

- Jestem w stanie sobie wyobrazić takiego człowieka, jak Rysio, wspaniałego artystę, który – żeby nie urazić dziewczyny – stara się jak najbardziej oględnie powiedzieć, że ma ona jeszcze pewne braki warsztatowe i w związku z tym będzie musiała jeszcze sporo pracować, by np. poprawić dykcję. Ale, zanim do tego dochodzi, żeby złagodzić efekt końcowy swojej oceny, mówi jej, że jest piękna i da sobie radę chociażby przez to, że ma urodę – dywaguje Jan Picheta.

Według niego aktor nie zrobił tego w złej woli, jest bowiem człowiekiem starej daty przyzwyczajonym do tego, że do kobiety podchodzi się w sposób czołobitny – w myśl zasady „całuję rączki, padam do nóżek”.

- Moje pokolenie, ludzi jeszcze dobrze wychowanych, ma to we krwi. Tymczasem młodzi ludzie traktują komplement dotyczący płci, jako seksizm. A to wywołuje niefortunne emocje – uważa.

Jan Picheta, który od 36 lat jest organizatorem Ogólnopolskiego i Wojewódzkiego Przeglądu Dziecięcej i Młodzieżowej Twórczości Literackiej „Lipa”, zwraca także uwagę na język, jakim posługują się licealiści w wydanym oświadczeniu.

- To język żywcem wyjęty z książki prof. Zygmunta Saloniego „Błędy językowe uczniów szkół średnich” napisanej w latach 70. ub. wieku. Granice naszego języka są bowiem granicami naszego świata. To język z lat 60, 70 ub. wieku, z czasów dyktatury ciemniaków. Co robią ci młodzi ludzie? Piszą, że aktor musi złożyć samokrytykę. A z jakich czasów jest samokrytyka? Mało tego, według nich obowiązuje zbiorowa odpowiedzialności i ludzie, którzy stanowią środowisko artystyczne Bielska-Białej, powinni też go potępić. To działanie wyjęte z czasów stalinowskich! – uważa Picheta.

CZYTAJ: OŚWIADCZENIE UCZESTNIKÓW KONKURSU

- Dla mnie to niepojęte, że ci młodzi ludzie używają takiego języka. Ktoś musiał im to podsunąć, kto może żył w tamtych czasach i pamięta samokrytykę, albo o niej słyszał? A jeśli jest to napisane rzeczywiście przez tych młodych ludzi, pojawia się pytanie: dlaczego jako recytatorzy, a może i przyszli aktorzy, używają takiego języka? Mają kochać język polski i prezentować najwspanialsze jego przejawy, a nie język nowomowy z lat 60., 70. ub. wieku. To jest dla mnie skandal. Inna sprawa, że co drugie zdanie to błędy językowe. Bałbym się o maturę tych ludzi. Jeśli takim językiem będą się posługiwali to nie powinni zdać matury z języka polskiego – dodaje bielski felietonista.

W czwartek Ola Burdzińska zakomunikowała na swoim facebookowym profilu, że chce powiedzieć „stop” całej tej sytuacji. Zaznaczyła, że nie chce wojny: ani dla kobiet z mężczyznami, ani dla starych z młodymi, ani dla środowiska artystycznego, ani dla aktora, ani dla siebie. - Po wojnie, nawet wygranej, są tylko zgliszcza - spuentowała.

TYDZIEŃ Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jc
Picheta Wam zapłacił za reklamę kalendarza?
Dodaj ogłoszenie