MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Komunia święta - dyfuzja wiary w rodzinach. Przykład rodziców to "katecheza bez słów". Rozmowa z ks. Jarosławem Ogrodniczakiem

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
ks. Jarosław Ogrodniczak: proboszcz na os. Witosa w Katowicach i dyrektor wydziału duszpasterskiego archidiecezji Katowickiej. Od lat zaangażowany m.in. w formację małżeństw. Związany z Ruchem Światło-Życie. Lubi m.in. aktywny wypoczynek, góry, spacery z psem i grę na gitarze.
ks. Jarosław Ogrodniczak: proboszcz na os. Witosa w Katowicach i dyrektor wydziału duszpasterskiego archidiecezji Katowickiej. Od lat zaangażowany m.in. w formację małżeństw. Związany z Ruchem Światło-Życie. Lubi m.in. aktywny wypoczynek, góry, spacery z psem i grę na gitarze. Archiwum rozmówcy
Jak przekazać dzieciom wiarę i jak przygotować je do pierwszej komunii świętej? Jak twierdzi ks. Jarosław Ogrodniczak, przykład rodziców, to "katecheza bez słów". Jeśli brakuje u nich modlitwy i dobrego życia, z przygotowania do pierwszej komunii i katechezy może nic nie pozostać.

Wcześniej był ksiądz proboszczem w Piekarach Śląskich, teraz w Katowicach. Jest też dyrektorem Wydziału Duszpasterskiego w archidiecezji katowickiej. Czy przez ostatnie lata liczba dzieci przystępujących do pierwszej komunii się zmieniła?

ks. Jarosław Ogrodniczak: Zasadniczo prawie wszystkie dzieci przystępują do komunii. W Piekarach nie przystępowały tylko dzieci, które nie były katolikami. W Katowicach jest także duży procent dzieci przystępujących. Są pojedyncze dzieci, które nie przystępują do komunii świętej. „Kulturowo” komunia ma się jeszcze dobrze.

Kiedy jest odpowiedni czas, żeby przystąpić, że do tej komunii? Czy warto zastanowić się nad wczesną komunią i w jakich przypadkach?

To trochę indywidualna sprawa. Na pewno warto się zdecydować na wczesną komunię, jeżeli dziecko chce do niej iść. Dobrze, gdyby miało taką możliwość. Jeżeli dziecko chce i prosi, bo wie o co chodzi, to nie ma właściwie żadnego powodu, by nie szło – tylko się cieszyć. W pobożnych rodzinach dzieci widzą rodziców przystępujących do komunii świętej, jest starsze rodzeństwo i wiedzą, że Komunia to Pan Jezus. Niekiedy żal patrzeć na ich pragnienie i widzieć, że siedzą w ławce i nie podchodzą.

A propos statystyk - dużo dzieci przystępuje do komunii, ale jeśli już na przykład spojrzymy świadomość dorosłych i ich wiarę w realną obecność Chrystusa w najświętszym sakramencie, to już tak kolorowo nie jest. Z czego z czego to może wynikać? Tak, jak ksiądz powiedział, patrząc na pobożność rodzin, to one chyba są takim miejscem, skąd tę wiarę się wynosi.

Trochę trudno mi się zgodzić z takim postawieniem problemu, bo jak zmierzyć wiarę w realną obecność Jezusa w Eucharystii? Chyba, że przyjmiemy liczbę communicantes (wierni przystępujący w niedzielę do komunii – przyp. red.). Raczej ta liczba wzrasta niż spada. Zakładamy, że wierzą w nią ci, którzy ją przyjmują Komunię, ale są ci, którzy nie mogą przystępować do komunii świętej, ale też wierzą i tęsknią za eucharystią. Nie spotkałem się u katolików z taką sytuacją, że ktoś wierzy w Jezusa, ale tak jak protestantyzmie nie wierzy w tą obecność realną obecność w eucharystii.

Jak dziecku przekazać tę wiarę? Jak wytłumaczyć pewne kwestie?

Najlepsza jest taka sytuacja, kiedy po prostu rodzice przystępują do tego sakramentu. Dzieci coś dostają na katechezie, ale najlepiej, gdy one widzą i czują pewne rzeczy - np. że mama i tata otrzymują hostię od księdza, modlą się po komunii, klękają, z KIMŚ rozmawiają. Nawet jeśli same nie znają Boga, to widzą, że ON JEST, choć go nie widać. Dzieci się uczą przez naśladowanie – tak wygląda ta droga. Dzieci stawiają także pytania: „Z kim rozmawiasz?”, „Dlaczego w tym momencie nie mówisz do mnie?”. To się dzieje na różnych etapach - to jakby katecheza bez słów. Dziecko, które widzi rodziców przystępujących do Komunii, nie od święta, ale często, też chce móc przystąpić. Zawsze chce się dostać coś, gdy dają (śmiech). Dzieci wiedzą naturalnie, że to Pan Jezus. Nie stawiają pytania, co to jest transubstancja lub przeistoczenie. Małe dzieci nie mają myślenia abstrakcyjnego. Jeśli im się powie, że w chlebie po przeistoczeniu jest Pan Jezus, to ono nie rozkłada tego na części pierwsze.

Może więc zadałem złe pytanie. Zamiast „Jak dobrze przygotować dzieci do komunii świętej”, powinienem raczej spytać, jak do komunii dziecka przygotować rodziców. Skupiamy się na tym przygotowywani dzieci, choć trzeba byłoby przygotować do tego ich rodziców i pomóc im umocnić wiarę.

Na pewno rodzice są kluczowi w przygotowaniu. Na tym bazuje model tzw. "Baranków". Tam mama i tata mają kluczową rolę - w zasadzie większą ksiądz. Znam również takie historie, że dzięki przygotowywaniu do komunii dzieci, rodzice się w jakiś sposób nawrócili i odnowili swoją wiarę. Myślę, że wielu księży zna takie historie. To nie są jakieś masowe przypadki, ale jest tak, że ta komunia dziecka, ta jego gorliwość, w jakiś sposób tę skorupę niewiary trochę rozbija i coś się wydarza zaskakującego. To ciekawe, że ta komunia działa na ludzi, na rodzinę - że to jest jakieś takie nowe zbliżenie do Pana Boga. Natomiast jeśli to wydarzenie jest tylko fajerwerkiem, który się skończy, to potem już dalej nic nie ma, nic się nie wydarzy i wróci się do tego, z czego się wyszło.

Jak ksiądz patrzy na swoją pierwszą komunię po latach?

Kiedyś zadałem pytanie rodzicom dzieci przed pierwszą komunią, kto pamięta swoją modlitwę po niej – nie chciałem oczywiście wiedzieć jak wyglądała, bo to intymne, ale chodziło o samą pamięć. Na sto osób zgłosiła się najwyżej jedna osoba. Było to dla mnie zaskoczenie i zdziwienie. Różni ludzie mają jednak różne wrażliwości. Ja pamiętam ten moment – modliłem się o powołanie kapłańskie. Żartuję, że to trochę niebezpieczna modlitwa, bo się sprawdza.

Czy ma ksiądz – może nie tyle rady, ale inspiracje dla rodziców, dziadków, chrzestnych i innych bliskich dzieci przystępujących do pierwszej komunii świętej?

Wydaje mi się, że im mniejsza grupa, im mniej zamieszania, fryzjerów, sukni, dużych prób, tym lepiej. Jeśli jest mniej bodźców, to skupienie jest większe. Przymiarka jedna, druga, trzecia, fryzura u fryzjera, tu wujek przywiózł jakąś paczkę… Ile to kłótni jest przed przygotowywaniami o kwiaty, o pieniądze, o składki, a jak są dwie grupy, to jak finansowo podzielić się z drugą grupą. Czasami tego może być dużo. W czasie pandemii były kameralne komunie, gdzie było po kilkoro dzieci. To było dla mnie jako księdza coś bardzo poruszającego. Tam nie było zbędnego zamieszania, msza trwała 40 minut, goście siedzieli za dziećmi. Było odświętnie i prosto. Może to brzmi jak slogan, ale jak Pan Jezus jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na pierwszym.

Ma ksiądz takie komunie i historie z nim związane, które jakoś mocno się zapisały w pamięci?

Jak sięgam w pamięcią, to na przykład wczesna komunia dwójki dzieci w czasie wspomnianej pandemii. Były tylko ich rodziny. Na homilię usiadłem na stopniach ołtarza. Dzieci obok mnie. I rozmawialiśmy o tym co się tu dzieje... Mam też taką (w sumie już dość starą) historię, jak co niedzielę do kościoła do komunii przychodził chłopczyk (mój uczeń) i pytał się „Czy już?”, a ja odpowiadałem „Jeszcze nie”. Dostawał krzyżyk na czoło i wracał na miejsce. Widać było taką tęsknotę, niecierpliwość, „Kiedy to wreszcie będzie”?.

Czasami ta niecierpliwość, może być wyrzutem sumienia w stosunku do dorosłych. Nie raz odwlekamy pół roku pójście do spowiedzi, by przyjąć komunię i jakoś nas to nie rusza.

Nie wiem. Czasami gorliwość dziecka może nas poruszyć i to jest piękne. To jest jednak piękne dla tych, którzy mają pewną wrażliwość. Jest w nich pewna otwartość - może coś w życiu wiary już u nich było, ale gdzieś po drodze się zgubiło.

Dziękuję za rozmowę.

ks. Jarosław Ogrodniczak: proboszcz na os. Witosa w Katowicach i dyrektor wydziału duszpasterskiego archidiecezji Katowickiej. Od lat zaangażowany m.in. w formację małżeństw. Związany z Ruchem Światło-Życie. Lubi m.in. aktywny wypoczynek, góry, spacery z psem i grę na gitarze.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

od 7 lat
Wideo

Jak politycy typują wyniki polskiej reprezentacji?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni