Komuniści ze Śląska. Nie z importu, a z familoków

Dariusz Zalega
Manifestacja pierwszomajowa w Królewskiej Hucie, 1924 r. Komuniści w cieszyńskim więzieniu (1930 r.)
Historia komunistów na Śląsku to nie tylko lata PRL. Przed wojną nielegalni na polskim Śląsku, zdobywali duże poparcie w niemieckiej i czeskiej części regionu. Ich życiorysy jednak odbiegają od stereotypowych wyobrażeń

75lat temu w Berlinie ścięto Stanisława Drzymałę, komunistę z Bytomia. Jego ulice też mają zostać zdekomunizowane. Robotnik samouk, brał udział w rewolucji niemieckiej i został działaczem Komunistycznej Partii Niemiec (która po podziale Śląska zdobywała w Bytomiu dwucyfrowe poparcie podczas wyborów). Gdy narastała groźba faszyzmu, był szefem Związku Bojowników Czerwonego Frontu (Roter Frontkampferbund) na Śląsk Opolski. Hitlerowcy bezskutecznie próbowali przekupić Drzymałę, którego popularności się obawiali (znany był wówczas jako „Genosse Stanik”). Ostatecznie został aresztowany w 1941 r. i skazany na śmierć. W liście z więzienia do rodziny napisał: „Wybaczcie, że musiałem zostawić Was samych i wiedzcie, że zwycięstwo jest po naszej stronie, po stronie proletariatu”. Brzmi to patetycznie, ale jak miałoby brzmieć z celi śmierci?

Jak zostać komunistą?

„W domu panował głód i tak się kształtował mój tok myślenia. Tak się rodziła nienawiść do tych, co jedli chleb posmarowany, co na wojnie się bogacili”. „Dzieci górników musiały chodzić do szkoły 7 km piechotą, z nogami okręconymi szmatami. Po dzieci sztygarów i inżynierów przyjeżdżały powozy konne z kopalni, bo to już była lepsza kategoria ludzi. Często kończyło się to bójkami z tymi dziećmi bogatych”. „Jeżeli wyrwanie z rąk Hitlera ludzi ma być działalnością komunistyczną, antypaństwową i wywrotową, to przyznaję się do roboty komunistycznej, bo walczyć o prostego człowieka i chcieć go nakarmić chlebem z Polski to nie wstyd być komunistą, to powinność”. To cytaty z kilku wspomnień śląskich komunistów.

Czym był dla nich komunizm? Wierzyli – może naiwnie, że można stworzyć „inny świat”, „bez wyzysku”. W tych czasach nie wierzyli jeszcze w Stalina, lecz w swoisty „mesjanizm proletariacki”, „misję dziejową klasy robotniczej”. Niewiele łączyło ich z tymi, którzy po 1945 r. wspinali się po szczeblach kariery w „Polsce Ludowej”. Za poglądy mogli spodziewać się tylko represji.

Czas burzy

Jednak na te historie trzeba spojrzeć w kontekście ówczesnych czasów. Socjaldemokracja na Górnym Śląsku przed Wielką Wojną została przyblokowana przez rozwój polskiego ruchu narodowego, gdy Korfanty ścigał się z nią w radykalizmie społecznym. Wojna zmieniła jednak wszystko. Rewolucja w Niemczech obaliła mit cesarza Wilusia. Odgłosy rewolucji bolszewickiej jednych przerażały, innych uskrzydlały. W 1919 roku w rejencji opolskiej strajkowało prawie pół miliona robotników (na ok. 2,3 miliona mieszkańców – był to największy na Górnym Śląsku ruch masowy). Nim doszło do powstań śląskich, zbuntowani robotnicy w naszym regionie samorzutnie rozbrajali żołnierzy (Ruda, Królewska Huta, Bobrek, Racibórz), czy wyrzucali znienawidzonych dyrektorów z fabryk (Czerwionka, Miechowice...). Na tej fali, w grudniu 1918 roku, w Bytomiu powstała Komunistyczna Partia Górnego Śląska. Władze wszędzie widziały jej „macki”.

Konflikty klasowe przeplatały się wówczas z narodowymi. Dziennikarz socjaldemokratycznej „Volkswille” pisał o strajkach górniczych 1 i 3 maja 1919 r.: „Wczoraj załogi strajkowały z sympatii dla komunistów, a dzisiaj z sympatii dla Polaków”. Najpełniej uwidoczniło się to podczas I powstania śląskiego. Landrat Pszczyny, na którego terenie rozpoczęło się powstanie, pisał: „W ocenie przyczyn i dojścia do skutku puczów stoję na stanowisku, że opierały się one na podłożu spartakusowsko-bolszewickim. Oficjalne elementy polskie (grosspolnische) według mnie z pewnością nie są ich organizatorami”. Podobne stanowisko zajmowały zresztą polskie koła narodowe na Śląsku. „Nie polscy agitatorzy maczali w tej robocie ręce, lecz prędzej ludzie spod ciemnej gwiazdy, wysłannicy komunizmu i bolszewizmu” – czytamy w polskim piśmie „Górnoślązak” z 22.08.1919 r.

Policja i władze w Katowicach szacowały liczbę komunistów na ponad 20 tysięcy osób w szczytowym momencie ich rozwoju. Tak jak szybki był ich rozwój, tak szybki był jednak też upadek – byli wrogami tak dla niemieckiego, jak i polskiego obozu narodowego. W czasie III powstania, przeciwko któremu wypowiedzieli się komuniści jako zwolennicy internacjonalizmu, powstańcy zabili kilku z nich, choć były powstańcze oddziały stworzone przez komunistów (np. spośród górników kopalni Giesche). „Powstaniec”, główny organ powstańczy, pisał 9 czerwca 1921 r.: „Niech władze aresztują i karzą surowo natychmiast każdego, kto powiada, że nie jest za tą, ani za tamtą stroną”. Z kolei niemieckie Freikorpsy korzystały ze swych wcześniejszych doświadczeń w pacyfikacji „czerwonych” robotników.

Podzieleni granicami

Po podziale Śląska komuniści szybko zostali zdelegalizowani po polskiej stronie, podczas gdy zaczęli odnosić sukcesy na niemieckim Śląsku. W 1924 r. wygrali wybory komunalne w Hindenburgu (Zabrzu), próbując zmienić nazwę miasta na... Leninburg. Dwucyfrowe wyniki – do 40 proc. – zdobywali zresztą we wszystkich miastach niemieckiej części aglomeracji. Jeszcze w 1932 r. w Zabrzu udało im się dostać więcej głosów niż nazistom – i innym partiom. Głosowało wówczas na nich wielu Polaków, którym jawili się jako najmniej nacjonalistyczna partia niemiecka.

Z kolei na bazie polskich hutników z Trzyńca i górników z Zagłębia Ostrawsko-Karwiń-skiego komuniści stali się szybko jedną z największych, o ile nie największą partią społeczności polskiej na czeskim Śląsku – na Zaolziu.

W czasach kryzysu, a przede wszystkim wobec rozwianych złudzeń co do nowej Polski, szeregi komunistów zaczęły jednak rosnąć także na polskim Śląsku. To oni przewodzili największemu protestowi robotniczemu na przedwojennym Śląsku, kierowanemu przez tzw. Komitet 21, gdy 30 tysięcy robotników demonstrowało w centrum Katowic w 1923 r. Stopniowo stawali się jednak partią bezrobotnych – ludzi wyrzucanych z pracy za działalność, ale też organizujących tychże bezrobotnych. W 1936 r. hitlerowcy przeprowadzili do Niemiec 1000-osobową demonstrację bezrobotnych z Wirka, czemu próbowali przeciwdziałać komuniści, argumentujący, że „o chleb można walczyć też w Polsce”. Młodzi komuniści organizowali zloty antyfaszystowskie w lasach murckowskich, angażowali się w Stowarzyszeniu Wolnomyślicieli Śląskich czy w kółkach esperantystów.
Często na granicy komuniści organizowali międzynarodowe spotkania robotników czeskich, polskich, niemieckich czy po prostu „tutejszych” – w Bytomiu albo na Czantorii.

Polska kompartia zrażała jednak do siebie swym ultraradykalizmem i dogmatyzmem, ale też zmiennym stosunkiem do przynależności państwowej Śląska. Mimo to, mimo iż była co rusz rozbijana aresztowaniami, to jednak odradzała się. Na jej czele stawali nieraz przysyłani z „centrali” funkcjonariusze partyjni, często po szkole w Moskwie, ale o jej przetrwaniu decydowali działacze lokalni.

Na ulicy i mównicy

Mimo represji, komunistom udało się zdobyć po 10 proc. głosów w powiatach Katowice i Świętochłowice w wyborach do Sejmu Śląskiego w 1930 r., wprowadzając tam dwóch posłów – typowych dla tego środowiska: Józefa Wieczorka i Pawła Komandra. Wieczorek, górnik z kopalni Giesche, mieszkaniec Giszowca, związał się z górnośląskimi komunistami. Był jednym z przywódców Komitetu 21. Za swe poglądy odsiedział w niejednym więzieniu. W 1944 r. został zamordowany w Auschwitz.

Mniej znany jest Komander – również przywódca związkowy, robotniczy. W Sejmie Śląskim mówił po niemiecku, bo ten język lepiej znał od polskiego, którym posługiwał się w domu. Jego los z kolei przypieczętowały już w Związku Sowieckim represje stalinowskie.
Anton Jadasch z Krapkowic nie uważał się ani za Niemca, ani za Polaka. Już w 1915 r. zorganizował strajk w zakładach metalowych w Lipinach. Szybko stał się jednym z liderów niemieckich komunistów na Śląsku – w latach 1924-1933 z ich ramienia zasiadał w Reichstagu. Oczywiście był więziony w czasach nazizmu. Potem działał w ruchu związkowym, nim zmarł w 1964 roku – w Berlinie Zachodnim.

Nietypowy był los Karola Śliwka. Cieszyniok, legionista Piłsudskiego, a potem poseł komunistyczny z Zaolzia w Pradze, gdzie dał się poznać jako obrońca praw polskiej społeczności. W 1938 r. uwięzili go Polacy, zajmujący Zaolzie, a potem hitlerowcy. Zmarł w obozie koncentracyjnym.

Najsłynniejszym spośród śląskich komunistów poza regionem okazał się górnik samouk z Radlina, Józef Kolorz, znany potem pod pseudonimem Marcel. We Francji stał się jednym z liderów kilkusettysięcznej społeczności polskich robotników, którzy wyemigrowali tam za chlebem. W 1936 r. założył komunistyczny „Dziennik Ludowy” – ze składek! – który wkrótce stał się najważniejszym dziennikiem polskim we Francji z nakładem 30 tysięcy egzemplarzy. Gdy Stalin rozwiązał Komunistyczną Partię Polski, wysłano go do Hiszpanii, gdzie toczyła się wojna domowa. Zginął jesienią 1938 r. nad Ebro, walcząc w szeregach Brygad Międzynarodowych (w sumie walczyło tam blisko 200 Ślązaków z czeskiej, polskiej i niemieckiej części Górnego Śląska).

Kawał historii

Rozwiązanie KPP, represje rządów sanacyjnych, a przede wszystkim hitlerowskie czy stalinowskie, przetrzebiły szeregi śląskich komunistów. Ich próby odbudowy w czasie okupacji struktur konspiracyjnych kończyły się daniną krwi. A potem przyszedł 1945... Niewielu spośród tych przedwojennych działaczy, którzy przetrwali, znalazło się w elitach władzy.
Historia osądza śląskich komunistów, ale zmienną jest, toteż te oceny mogą jeszcze ulec zmianie. Na pewno są oni jednak częścią historii naszego regionu – nie z importu, lecz z familoków.

TOP 100 najlepszych szkół podstawowych w woj. śląskim

Kim jesteś: Ślązakiem, Zagłębiakiem, czy gorolem? SPRAWDŹ TUTAJ

25 lat po pożarze lasów w Kuźni Raciborskiej. Zobacz niezwykły dokument multimedialny poświęcony tragedii z 1992 roku. Kliknij w przycisk PLAY. Zachęcamy, aby oglądać na monitorze komputera.

KLIKNIJ PONIŻEJ I POBIERZ
500 ZŁ NA DZIECKO WNIOSKI + FORMULARZE

KLIKNIJ W OBRAZ I ZOBACZ JAK PRAWIDŁOWO WYPEŁNIĆ WNIOSEK W PROGRAMIE RODZINA 500 PLUS

"Dobry kadr" Arkadiusza Goli. W najnowszym odcinku o Andrzeju Baturo.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

W
Wnuk Powstańca

Śląsk to Polska -na zawsze Polska.

c
chrobok

No widzisz - s tymi komunistami na Slasku, to niy je tak uaps.
Bo jak szkryflo tyn znafca Sloncka....tyn Drzymala, bou z Bytomia - a Bytom, to po polcku...odwiecznie polskie miasto... To czamu tyn synek bou w niymiecki partii komunistyczny we polckim Bytomiu? Jak jusz tak bardzo chcou, to mog sie synek zapisac do polckich komonistow - chocby we bliskiym Hindenburgu/OS? Bo tam - jak stouo na tabulce na jednym domu (mozno wisi ta tabulka tam do dzisiej?) ...w tym domu w latach 1926-1933 mial siedzibe komitet obwodowy Komunistycznej Partii Polski .........

k
komunista

i co z** ci? taka jest prawdziwa historia prawdziwi bohaterowie z familokow a nie oglupianie narodu zolnierzem przekletym

p
pytajacy

I co? Co im to dalo? Dlaczego o tym sie pisze? W Trybunie Robotniczej organie KW PZPR nie wspomniano o tych bohaterach ani slowem.

Dodaj ogłoszenie