MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Kończyli w ósemkę: Odra Wodzisław - Cracovia 2:1

Leszek Jaźwiecki
Zdobywając w meczu z Cracovią trzy punkty, Odra Wodzisław praktycznie zapewniła sobie utrzymanie w ekstraklasie, spychając jednocześnie podopiecznych Artura Płatka w na skraj przepaści.

Krakowianie mają już niewielkie szanse, aby w przyszłym sezonie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej.
- Ten zespół na pewno się nie podda, będzie walczył do końca - zapewnił w Wodzisławiu szkoleniowiec "Pasów".

Stawka meczu była bardzo wysoka dla obu drużyny. Stąd w pierwszej połowie gra nie stała na najwyższym poziomie. Gospodarze wcześniej uspokoili swoje skołatane nerwy, przejęli inicjatywę, a kiedy zegar boiskowy pokazywał trzynastą minutę groźnie zaatakowali. Obrońcy Cracovii nieprzepisowo zatrzymali szarżującego na ich bramkę Macieja Korzyma. Dokładne dośrodkowanie z rzutu wolnego Macieja Małkow-skiego wykorzystał Tomasz Moskal i Odra objęła prowadzenie. Duet dwóch panów M. rozumie się coraz lepiej, a dla tego drugiego był to trzeci gol w ostatnich trzech spotkaniach.

- Jak nie szło to nie szło, na bramkę w lidze musiałem czekać dwa lata. Lepiej późno niż wcale - cieszył się napastnik Odry.

Moskal mógł jeszcze przynajmniej dwa razy pokonać Marcina Cabaj w 33 min i w doliczonym już czasie gry. W obu przypadkach bramkarz Cracovii musiał wykazać się najwyższym kunsztem.

Znacznie więcej działo się w drugiej połowie. Nie mający nic do stracenia goście zaatakowali ze zdwojoną siłą i agresją. To nie była jednak dobra droga do osiągnięcia sukcesu. Arbiter chcąc utemperować ostro grających piłkarzy z Krakowa coraz częście sięgał po kartki. Po faulu na Łukasz Pielorzu z boiska usunięty został Łukasz Derbich.

Czerwona kartka nie ostudziła zapędów gości. Grając w osłabieniu doprowadzili do remisu. Nie cieszyli się nim jednak zbyt długo. Zaledwie kilkadziesiąt sekund później Małkowski po raz drugi pokonał Cabaja.
- Byłem bez szans przy obronie tego strzału - tłumaczył się bramkarz "Pasów". - Piłka odbiła się jeszcze od nogi Sławka Szeligi i wpadła tuż przy słupku do siatki.

Na tym emocje tego meczu się nie skończyły. Rozjuszeni niczym byk kiedy zobaczy czerwoną płachtę piłkarze Cracovii rzucili się do desperackiego ataku. Kilku z nich zapomniało chyba, że zostali wcześniej ukarani żółtymi kartonikami. Po ostrym wejściu, po którym Adam Stachowiak o mało co nie musiał opuścić boisko, do szatni odesłany został Paweł Nowak. Na szczęście po założeniu opatrunku bramkarz Odry mógł kontynuować grę. W doliczonym czasie gry sędzia Piasecki musiał sięgnąć po czerwoną kartkę jeszcze raz upominając Karwana.

Rozbita Cracovia nie była już w stanie podjąć dalszej walki.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni