Trwa narada związków zawodowych w sprawie aktualnej sytuacji w Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Przypomnijmy, pomimo protestów związkowców w czwartek rada nadzorcza odwołała dwóch członków zarządu. Wobec trzeciego nie podjęto tego kroku, bo posiedzenie przerwali związkowcy, którzy weszli do sali obrad. Domagali się wycofania podjętych uchwał. Ich zdaniem takie działania w konsekwencji mają doprowadzić do rezygnacji ze stanowiska prezesa Daniela Ozona, którego uważają za dobrego menadżera.

- Dzisiaj nie podejmiemy żadnej decyzji. Trwają rozmowy, naradzamy się. To poważna sprawa i chcemy do niej poważniej podejść. To druga strona zachowują się niepoważnie (ministerstwo energii - red.) - mówi Sławomir Kozłowski z Solidarności w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Ruchy kadrowe w zarządzie porównuje "do odkręcania kół w samochodzie w czasie jazdy". Podkreśla, że strajk jest ostatecznością, której wszyscy chcą uniknąć dla dobra spółki.

Konkretne decyzje mają zostać podjęte w poniedziałek.

Według naszych informacji niewykluczone są protesty w Warszawie, pod Ministerstwem Energii, bo to minister Krzysztof Tchórzewski utracił zaufanie związkowców.

Oświadczenie członków rady i związkowców

W czwartek, pomimo protestów strony związkowej i przerwania obrad, rada nadzorcza JSW nie wycofała się z podjętych uchwał o odwołaniu Artura Dyczki (zastępca prezesa zarządu ds. strategii i rozwoju) i Jolanty Gruszki (zastępca prezesa zarządu ds. handlu). Zdaniem związkowców zwolniony miał też zostać Tomasz Śledź (zastępcy prezesa zarządu ds. technicznych). Mówią też wprost. - Nie udało im się do tej pory zwolnić Ozona, to chcą go zmusić do rezygnacji - słyszymy.

Według nieoficjalnych informacji powodem takich ruchów ma być to, że prezes Ozon nie chciał ulec naciskom i m.in. zgodzić się na finansowanie budowy bloku Elektrowni Ostrołęka (1,5 mld zł z Funduszu Stabilizacyjnego JSW). To nie spodobało się właścicielowi (Skarb Państwa).

Ozona zwolnić próbowano już we wrześniu i październiku 2018 roku, kiedy to nie zgodził się też na przyjęcie rzekomej propozycji odkupienia od państwowych firm pakietu akcji Polimeksu-Mostostalu. Wówczas jednak pod naciskami strony związkowej rada wycofała się z proponowanych zmian. Strona związkowa podkreśla, że prezes w ten sposób dba o dobro spółki.

- Nie zgadzamy się z treścią podjętych uchwał. Głosowaliśmy przeciwko ich podjęciu. Przed głosowaniem nie przedstawiono nam żadnych argumentów i okoliczności uzasadniających podjęcie przedmiotowych uchwał. Wcześniej poinformowano nas, że głosowanie będzie dotyczyło innego członka zarządu. W naszej ocenie powyższe działania nie służą dobru spółki i negatywnie wpływają na jej funkcjonowanie i dalszy rozwój – przedstawił wczoraj stanowisko Robert Kudelski. Oświadczenie podpisali jeszcze Arkadiusz Wypych, Paweł Bieszczad oraz Tadeusz Kubiczek. To członkowie rady nadzorczej z wyboru pracowników.

Następnie głos zabrała strona związkowa. Stwierdzono, że działania rady nadzorczej z nominacji ministra energii jest szkodliwa dla JSW. Związkowcy podkreślali też utratę zaufania do Krzysztofa Tchórzewskiego, który ich zdaniem nie wywiązał się z wcześniej ustalonych zobowiązań.

- Dobro JSW oznacza dobro pracowników. Może być tak, jak przewidujemy. W 2020 roku JSW znajdzie się w trudnej sytuacji. Odpowiedzialnością za to obarczamy ministra energii i radę nadzorczą. Stanowczo temu się sprzeciwiamy. Będziemy podejmować działania w celu obrony interesu spółki i spraw pracowniczych, które bezwzględnie łączą się z interesami firmy – powiedział Sławomir Kozłowski z "S" w JSW.

- Byliście świadkami (zwracając się do mediów - red.), że na zadane przez nas pytania do pani przewodniczącej i pozostałych członków rady mianowanych przez ministra, żeby krótko odpowiedzieli, jakie były uzasadnienie tych działań. Nie padło ani słowo. Dziwi nas postępowanie ministra i rady nadzorczej. Państwo wiecie, jakie wyniki spółka miała w 2018 roku. Za trzy kwartały zysk 1,5 mld zł. Ta sytuacja nie tylko niepokoi pracowników, ale także akcjonariuszy – podkreślał Roman Brudziński z "S" w JSW.

Przypomniał, że minister Tchórzewski zapewniał związkowców o tym, że do zmian w zarządzie JSW nie dojdzie. Według nich dzisiaj polityk z tego miał się wycofać i stwierdzić, że chodziło mu tylko o pozycję prezesa Ozona. Związkowcy nie mają jednak wątpliwości, że odwołanie członków zarządu ma konsekwencji wpłynąć na rezygnację prezesa zarządu JSW.

Wszyscy uczestnicy protestu mają nadzieję, że "ktoś się opamięta i wycofa z wprowadzanych zmian". Dodali, że kolejne kroki strony związkowej muszą zostać przemyślane. O efektach media zostaną poinformowane w stosownym czasie.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

TYDZIEŃ Magazyn reporterów DZ

Finał akcji DZ "Wybierz sobie Mikołaja"