Koniec strajku na Budryku. JSW wygrała sprawy z trzema związkowcami

Redakcja
Niemal po trzech latach od rozpoczęcia głośnego, trwającego półtora miesiąca strajku w kopalni Budryk, Jastrzębska Spółka Węglowa wygrała dwie sprawy wytoczone przez trzech zwolnionych po strajku związkowców domagających się przywrócenia do pracy.

Jak poinformowała we wtorek rzeczniczka spółki Katarzyna Jabłońska-Bajer, w ubiegłym tygodniu napłynęła ostatnia część uzasadnień wyroków Sądu Najwyższego, które zapadły w maju tego roku. Jeden z tych procesów dotyczył m.in. jednego z b. liderów strajku Grzegorza Bednarskiego. Obie te sprawy są już zamknięte.

Pierwsza z nich obejmowała dwóch związkowców, którzy złożyli skargę kasacyjną w sprawie zwolnienia ich przez JSW. Spółka argumentowała, że powodem rozwiązania umowy o pracę z Bednarskim było agresywne zachowanie związkowca wobec innego pracownika spowodowane jego niechęcią do przystąpienia do strajku. Strajkowy lider miał go m.in. dotknąć kaskiem w głowę i potrącić brzuchem.

Sądy pierwszej i drugiej instancji odrzuciły wnioski związkowca o przywrócenie go do pracy uznając, że związane ze strajkiem emocje nie usprawiedliwiają naruszenia nietykalności cielesnej i godności innego człowieka. Sąd karny uznał w odrębnym postępowaniu Bednarskiego za winnego tego czynu.

Ta sama sprawa dotyczyła też innego związkowca, który opluł i zwymyślał dyskutującego z nim o strajku innego pracownika. Sądy obu instancji oceniły, że czyn ten był naruszeniem norm współżycia społecznego.

Jednocześnie sądy niższych instancji wskazywały, że spółka, zwalniając obu organizatorów strajku bez akceptacji związków zawodowych, również naruszyła prawo. Było to podstawą zasądzania na rzecz związkowców odszkodowań, a także formułowania przez nich odwołań. Według SN jednak, sprawy będące przedmiotem sporu nie dotyczyły wykonywania funkcji związkowych, a zachowanie obu związkowców wobec pracodawcy i innych pracowników nie pozwala na przywrócenie ich do pracy.

Druga ze spraw dotyczyła członka komitetu strajkowego, który został zwolniony za decyzję uniemożliwiającą prowadzenie prewencji przeciwpożarowej pod ziemią. Także on domagał się przywrócenia do pracy. SN uznał jednak, że "zarzucane mu zachowanie szkodzące interesom pracodawcy i pracowników - narażające na niebezpieczeństwo ich zdrowie i życie przez udaremnienie wykonania prac przeciwpożarowych - nie ma związku z działalnością związku zawodowego, chociaż miało miejsce w czasie strajku". "To zachowanie () zostało słusznie ocenione jako wyjątkowo naganne" - ocenił SN.

Komentując wyroki SN na łamach jednej ze związkowych stron internetowych Bednarski napisał m.in., że w jego - i nie tylko jego przekonaniu - "osoby, których dotyczyła rozprawa, w ogóle nie były winne zarzucanych im czynów". Jego zdaniem, wyroki sądów w sprawie związkowców z Budryka dowodzą, że przepisy o ochronie związkowej są martwe. Zapowiedział "dalsze kroki przed Trybunałem Europejskim".

Jabłońska-Bajer zaznaczyła we wtorek, że SN uznał też niedawno skargę kasacyjną spółki w sprawie innego z b. liderów strajku Wiesława Wójtowicza, którego sąd pracy w Mikołowie, a potem Sąd Okręgowy w Katowicach przywróciły, po wcześniejszym zwolnieniu, do pracy. SN uznał jednak, że przypisane Wójtowiczowi zachowania - w razie ich procesowego potwierdzenia - mogły uzasadniać jego dyscyplinarne zwolnienie przez pracodawcę.

Sprawa przywrócenia do pracy Wójtowicza będzie więc dalej rozpatrywana. Nadal otwarta pozostaje też kwestia części jego wynagrodzenia. Związkowiec domagał się bowiem pensji za okres, w którym - według wcześniejszych orzeczeń sądów - powinien był pracować. Otrzymał już część tych pieniędzy. PAP

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
związkowiec

Ciekaw jestem co TY byś zrobił na miejscu zwiazkowców jak łamistrajki nasłani przez dyrekcję siali niepokój strasząc strajkujacych górników zwolnieniami i przekonując że strajk nic nie załatwi i jest nielegalny. Po miesięcznym strajku takie zachowanie to nie powinien być powód karania ale dowód opanowania wbrew instynktowi ludzkiej natury!!! Najważniejsze to to, że dziś górnicy z Budryka mają tą samą kasę co pozostali w kopalniach JSW czyli średnio o 1000zł na comiesiecznej wypłacie wiecej.

e
edo

No cóż. Związkowiec to nie święta krowa. Jesli puszczają mu nerwy w trakcie strajku, to powinien zająć sie organizowaniem wycieczek tylko i wyłącznie. Normalni ludzie dyskutują a nie plują w twarz albo "leja" z daszka. Sami sobie wini ci związkowcy, inna sprawa jest ,że zarząd jsw sprytnie wykorzystał ich głupote.

j
jaga

Pracodawcy nader chętnie i bez mrugnięcia okiem pozbywają się związkowców pod byle pretekstem, byle go zwolnić! A sądy pracy nie wydają wyroków przywracających do pracy po sporze w zakładzie, to bardzo wygodne dla pracodawcy! Sądy pracy powinne nazywać się sądy bezpracy.

Maksio

z wielkim prezydenckim "bulem" taki kraj POpapranców słonce peru świeci jasno ale w "nadzieji"będzie lepiej.

G
G. Bednarski

Sądy w wolnej Polsce wydają wyroki nie bacząc na okoliczności ani na fakty, które spowodowały takie a nie inne zachowania społeczne. Każde z opisanych w powyższym artykule zdarzeń nie odpowiada prawdzie. Każde zdarzenie w poszczególnych instancjach było przedmiotem szczegółowego rozpoznania. Jednak każde z tych zdarzeń rozpatrywane było pod kątem potrzeb pracodawcy i można je było podciągnąć pod odpowiedni paragraf w którym jest zagrożone karą. Ale Polska (jak powiedział swego czasu prominentny działacz partii rządzącej PO) to Dziki Kraj. Ten wyrok Sądu Najwyższego w pełni to potwierdza, bowiem prawo stosuje się pod potrzeby rządzących i tak było w tym przypadku. Fakty były następujące: Strajk w KWK „Budryk” S.A. miał miejsce na przełomie 2007/2008r R. Zieliński będąc osobą chronioną ustawą związkową wykonujący czynności w Komitecie Strajkowym przekazał decyzję Komitetu odmawiającą zjazdu firmie, która nie miała prawa zjazdu do wykonania prac, które rzekomo miały się wiązać z pracami związanymi z bezpieczeństwem ruchu zakładu górniczego. Pracodawca Prezes JSW J .Zagórowski zwolnił go z pracy, a Sądy uznały, że trzymiesięczne odszkodowanie jest wystarczającą rekompensatą, bez możliwości powrotu do pracy na kopalni. K. Czerwiński będąc osobą chronioną ustawą związkową w ostatnim 46 dniu strajku stanął z innymi głodującymi górnikami (od ponad dwóch tygodni) przed bramą kopalni z transparentem. Komitet Strajkowy uznał, że w ten sposób głodujący górnicy mogą moralnie zniechęcić prowodyrów i łamistrajków do próby wtargnięcia na teren zakładu co mogłoby doprowadzić do przelewu krwi. -Takie wtargnięcie łamistrajków miało miejsce dzień wcześniej (30 stycznia 2008r) gdzie doszło do przepychanek, ale oprócz wzajemnych popychań, szturchnięć i wyzwisk obyło się bez większych konsekwencji. -W tym samym czasie przed kopalnią pojawił się nieformalny przywódca łamistrajków T. Figura, który trzy dni wcześniej tj. 28.01.2008r razem ze mną jako Przewodniczącym Komitetu Strajkowego zjechał pod ziemię gdzie rozmawiał ze strajkującymi i głodującymi górnikami. Wyrażał się wówczas ze zrozumieniem i troską o strajkujących przyznając im rację w tym co robią. Ujawnił również, że dyrekcja kopalni „Budryk” w następnym dniu planowała przyprowadzenie pod kopalnię 1200 ludzi by siłą wejść na kopalnię na co się on, po tym co zobaczył, nigdy nie zgodzi i zrobi co będzie w jego mocy, aby do tego nie doszło. Jednak w dwa dni później 30 stycznia 2008r ten sam T. Figura w asyście kilkuset osób przyszedł pod kopalnię i siłą próbowano wtargnąć na jej teren. Strajkujący górnicy byli jego zachowaniem wzburzeni i wściekli, że ich oszukał. W dniu 31 stycznia 2008r w odległości kilku metrów oddzielonych płotem od tych samych górników T. Figura wypowiadał się w sposób prowokujący i krytyczny o strajkujących. Wówczas to w pewnym momencie podszedłem do niego mówiąc, żeby te kłamstwa powtórzył tym, którzy przez dwa tygodnie głodowali pod ziemią i stoją przed bramą wejsciową. T.Figura po chwili zastanowienia w asyście kamer telewizyjnych i licznych mediów podszedł do demonstrujących przed bramą górników próbując usprawiedliwiać swoje zachowanie. W tym momencie będący w jego bezpośredniej bliskości K. Czerwiński zarzucając mu kłamstwo i zdradę w akcie desperacji opluł go w twarz. Po tym incydencie T. Figura odszedł od strajkujących nie pokazując się więcej. Nikt z łamistrajków nie odważył się tego dnia na jakąkolwiek prowokację lub wtargnięcie siłą na kopalnię. Pracownicy chcący wejść na teren kopalni wchodzili za okazaniem ważnej przepustki pracowniczej.
W dniu 16 stycznia 2008r w godzinach porannych będąc Przewodniczącym Z.Z. „Kadra” i Przewodniczącym Komitetu Strajkowego w łaźni dozoru wyższego byłem przypadkowym świadkiem rozmowy jaką prowadził zastępca Kierownika Robót Górniczych W. Maśka z łaziennymi. Maśka w sposób krytyczny wypowiadał się o strajkujących i strajku. To mnie zbulwersowało do tego stopnia że słownie zareagowałem na pomówienia ze strony W. Maśki. Po ostrej, krótkiej i emocjonalnej wymianie zdań doszło do bezpośredniego zbliżenia twarzą w twarz, w tym czasie miałem na głowie kask górniczy. Wg zeznań świadków (łaziennych) W. Maśka został daszkiem tego kasku dotknięty w okolice nosa i odepchnięty brzuchem. Przed Sądem zeznałem, że nie pamiętam, abym dotykał daszkiem kasku lub odepchnął brzuchem W. Maśka gdyż działo się to wszystko szybko i w bardzo emocjonujących okolicznościach. W. Maśka zeznał natomiast, że został uderzony daszkiem kasku w okolicach nosa. Pielęgniarka kopalnianego punktu opatrunkowego do której udał się W. Maśka zeznała przed Sądem, że W. Maśka był około 20 min od incydentu w punkcie po tabletki gdyż był wzburzony. Nie widziała jednak na jego twarzy żadnych śladów po uderzeniu. Żadnych śladów uderzenia nie widzieli również bezpośredni świadkowie (łazienni) co jest w aktach sprawy Sygn. akt IV P 63/08 Sąd Pracy w Mikołowie Wydział IV Pracy. Sąd Pracy w Mikowie w wyroku z dnia 31 10.2008r w swym uzasadnieniu stwierdził, „powód należał do grona organizatorów i przywódców strajku, powinien dawać przykład właściwego postępowania. Sankcją za rażąco naganne jego zachowanie w płaszczyźnie prawa pracy jest odmowa prawa powrotu do pracy. Należało jednak przyznać mu odszkodowanie, bo skoro pozwana nie uzyskała zgody na wypowiedzenie stosunku pracy, to jej działanie także było bezprawne. Z drugiej strony powód nie tyle uderzył pracownika pozwanej, jak mu zarzucono, co naruszył jego nietykalność.”
Tyle w tym temacie miał do powiedzenia Sąd pierwszej instancji w Mikołowie. Natomiast Sąd Apelacyjny do którego się zwróciłem podtrzymał wyrok Sądu Pracy w Mikołowie odbierając mi przyznane odszkodowanie stwierdzając, że się ono nie należy. Oddalił apelacją jako bezzasadną.
Dziwnym zbiegiem okoliczności w naszym kraju dochodzi do poważniejszych naruszeń nietykalności cielesnej osób nie jednokrotnie funkcyjnych i mało kto z tego tytułu ponosi konsekwencje, Sądy warunkowo umarzają sprawy. Tutaj natomiast nie bacząc na okoliczności (30 dzień całodobowego strajku górników) karze się mnie jako Przewodniczącego Komitetu Strajkowego, bo wszystkie inne zarzuty (6) sformułowane przez pracodawcę zostały przez Sąd Pracy odrzucone jako nie mieszczące się w kategoriach uprawniających do rozwiązania umowy o pracę.
To co zrobiono ze związkowcami z KWK „Budryk” jest hańbą dla wymiaru sprawiedliwości. Sądy stosując prawo nie są w żaden sposób sprawiedliwe i to czyni je niewiarygodnymi w oczach społeczeństwa, a spolegliwymi wobec rządzącej władzy. Pytam przed kim ma chronić działaczy związkowych ochrona związkowa skoro w praktyce nie jest przez pracodawców respektowana, a przez Sądy nawet zauważana. Czy dotknięcie drugiej osoby, co w świetle prawa Kodeksu karnego jest naruszeniem nietykalności cielesnej, po 30 dniach całodobowego strajku w silnym stresie i skrajnych emocjach może być wystarczającym powodem do pozbawienia pracy? Czy przekazanie decyzji Komitetu Strajkowego może być powodem pozbawienia pracy? Czy oplucie prowokatora łamistrajka, który publicznie okłamał swoich kolegów górników strajkujących przez 46 dni w skrajnych warunkach socjalnych (strajk okupacyjny pod ziemią) może być wystarczającym powodem pozbawienia pracy? Okazuje się że w Polsce może!
Prezes J. Zagórowski podczas strajku wielokrotnie oszukał Komitet Strajkowy i strajkujących górników. Złamał podpisane 31.01.2008r przez siebie i pozostałych członków Zarządu JSW S.A. Porozumienie, które zakończyło strajk. W pkt. 19 Porozumienia zapisano m.in., że Zarząd JSW S.A. deklaruje, że wobec strajkujących i organizatorów strajku nie będą wyciągane sankcje dyscyplinarne wynikające z Kodeksu Pracy w zakresie odpowiedzialności związanej ze strajkiem do czasu wydania wyroku sądowego przesadzającego o jego nielegalności.
Do dnia dzisiejszego nie ma wyroku co do nielegalności strajku na KWK „Budryk” S.A. z grudnia 2007r.
Z.Z. „Kadra” posiada opinię prawną stwierdzającą, że strajk na „Budryku” w grudniu 2007r zorganizowany został zgodnie z obowiązującym prawem i był legalny.
Prokuratura Rejonowa w Mikołowie od dwóch lat czyni uniki względem podjęcia śledztwa dot. popełnienia przestępstwa przez ówczesnego Prezesa P. Bojarskiego i pozostałych członków Zarządu KWK „Budryk” S.A. o złamanie prawa polegającego na odmowie podjęcia rokowań w ramach toczonego sporu zbiorowego ze związkami zawodowymi co było bezpośrednią przyczyną wybuchu strajku. Powiadomienie w tej sprawie w październiku 2009r złożył Z.Z. „Kadra” JSW S.A. KWK „Budryk”.

P.S.
Prezes największej spółki wydobywającej węgiel koksowy w Europie J. Zagórowski poprzez wyrafinowane sztuczki PR-skie próbuje kolejny raz oszukać opinię społeczną informując ją o wyroku sprzed blisko pół roku w taki sposób, aby przeciętny odbiorca był przekonany o nielegalności strajku i uzasadnionych sankcjach poniesionych przez organizatorów i uczestników strajku. Jednocześnie zapomina o wyjaśnieniu przekrętów na „Budryku” S.A. czynionych przez poprzednie kierownictwa kopalni (złomowe zmechanizowane obudowy ścianowe, lewe tamy wentylacyjne, lewe umowy i faktury, pseudo przetargi itd.) przez co skarb państwa poniósł wielomilionowe straty. Prezes J. Zagórowski zapomina również o zarzutach i aktach oskarżenia wobec osób kierownictw obecnie zajmujących wysokie stanowiska na kopalniach JSW, którzy po mimo tych zarzutów pracują za sowite pensje i mają się dobrze. Pan Prezes J. Zagórowski czeka bowiem na prawomocne wyroki sądowe, które mają przesądzić o winie oskarżonych.
Do czego może doprowadzić takie stosowanie prawa? Czas pokaże…..

Dodaj ogłoszenie