Kontrowersje wokół zamknięcia apteki w sosnowieckim szpitalu

Piotr Sobierajski
Pacjenci i personel szpitala chcą, by apteka nadal funkcjonowała
Pacjenci i personel szpitala chcą, by apteka nadal funkcjonowała Fot. Piotr Sobierajski
Ponad 700 podpisów znalazło się pod protestem przeciwko likwidacji apteki ogólnodostępnej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 5 im. św. Barbary w Sosnowcu.

W placówce funkcjonują obecnie dwie apteki: szpitalna, zaopatrująca oddziały w lekarstwa i komercyjna, ogólnodostępna, prowadząca sprzedaż detaliczną. Ewa Majcherczyk oraz Maria Figiel, współwłaścicielki apteki komercyjnej, są równocześnie kierownikiem i zastępcą kierownika apteki szpitalnej. To jeden z kilku powodów, dla którego dyrekcja zdecydowała się wypowiedzieć im umowę, umożliwiającą prowadzenie ogólnodostępnej apteki.

700 osób podpisało się pod protestem przeciw likwidacji ogólnodostępnej apteki

Przeciwko likwidacji protestują pacjenci przyszpitalnych przychodni, a także personel szpitala, który rozkleił plakaty, wyrażające dezaprobatę dla działań dyrekcji. Ta chce zamknąć aptekę mieszczącą się na piętrze, do czasu przygotowania miejsca na nową, na parterze, co może potrwać ponad trzy miesiące. Szpital pozbawia się w ten sposób 6 tys.631 zł czynszu miesięcznie, czyli przez trzy miesiące niebagatelnej kwoty prawie 26 tys. zł.

Właścicielki apteki Fimafarm, Ewa Majcherczyk i Maria Figiel, są zdziwione takim postępowaniem dyrekcji. 25 lutego br. otrzymały wypowiedzenie umowy najmu lokalu z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Od 1 czerwca apteka nie powinna więc działać. Na razie funkcjonuje jednak nadal, bo cała sprawa 26 maja. br. trafiła do Sądu Rejonowego w Sosnowcu.

- Mieliśmy podpisaną umowę dzierżawy lokalu, nie najmu, dlatego powinien obowiązywać nas 6-miesięczny okres wypowiedzenia. Niech sąd rozstrzygnie, kto ma rację. Najgorsze jest to, że pozbawia się w ten sposób dostępu do leków pacjentów, tych, którzy leczą się w kilkunastu przychodniach, nie mówiąc już o personelu. Co dzień odwiedza nas około trzystu osób. A poza tym zatrudniony w aptece personel może stracić też pracę - mówi Ewa Majcherczyk.

Wiesława Czapla, pacjentka reumatologii WSS nr 5 w Sosnowcu podobnie jak kilkaset innych osób, uważa, że likwidacja apteki to bardzo zły pomysł. Dyrekcja szpitala twierdzi jednak, że postępuje zgodnie z przepisami.

- Przyczyną wypowiedzenia umowy były niejasności wokół przetargu na dzierżawę owych pomieszczeń oraz fakt, że współwłaścicielki apteki komercyjnej, są równocześnie kierownikiem i zastępcą kierownika apteki szpitalnej, działającej w WSS nr 5 im. św Barbary w Sosnowcu. W opinii dyrekcji placówki, powyższa sytuacja może działać na niekorzyść pacjentów. Mimo, że Fimafarm prowadzi w WSS nr 5 działalność komercyjną od 1991 roku, to szpital nie dysponuje egzemplarzem odpowiedniej umowy najmu tych pomieszczeń, ani nie posiada informacji, w jakim trybie umowa została zawarta - mówi Mirosław Rusecki, rzecznik prasowy WSS nr 5 w Sosnowcu.
Jak podkreśla, jedyny konkurs na dzierżawę tych pomieszczeń przeprowadzono w październiku 2007 roku. Wpłynęły dwie oferty. Firma Fimafarm zaproponowała czynsz w wysokości 57,50 zł/mkw., zaś Apteka Vitaminka zgłosiła 105 zł/mkw. Apteka Vitaminka nie otrzymała jednak zezwolenia Głównego Inspektora Farmaceutycznego na prowadzenie apteki w Sosnowcu przy pl. Medyków. - Dlatego też komisja odrzuciła tę ofertę. Pozostała apteka prywatna Fimafarm, z którą 23 października 2007 roku zawarto umowę dzierżawy na czas nieokreślony. Nie poprzedzono tego jednak zgodą Zarządu ani też Sejmiku Województwa Śląskiego. Nie wystąpiono również do Rady Społecznej Szpitala o zgodę na wydzierżawienie tych pomieszczeń. Umowa zawarta bez takiej zgody w myśl art. 53 ust. 6 ustawy z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, jest nieważna z mocy prawa - tłumaczy Mirosław Rusecki.

- To jest złośliwa działalność, która może mieć swoje drugie dno. Poza tym dyrekcja takim postępowaniem działa na szkodę szpitala, bo pozbawia się dochodów z czynszu. Jeśli już przeniesienie apteki jest konieczne, to niech wystartują obecne właścicielki apteki i dziesięciu innych oferentów i wtedy niech wygra najlepsza oferta. A w tym czasie, zanim powstanie nowa, niech pacjenci mogą korzystać z obecnej - uważa Stanisław Piechula, prezes rady Śląskiej Izby Aptekarskiej w Katowicach.
Zdaniem prezesa Piechuli fakt, że właścicielki apteki ogólnodostępnej są jednocześnie szefowymi apteki szpitalnej nie jest żadnym argumentem, bo apteka ogólnodostępna ma inną kierowniczkę i personel.

- Nie ma tutaj najmniejszego konfliktu interesów, ani konfliktu o podłożu etycznym. Takie same sytuacje są w wielu innych szpitalach na terenie całego kraju, w Krakowie, Poznaniu, czy Zabrzu. I to dyrekcja sosnowieckiego szpitala powinna dbać o to, by zatrzymać tak doświadczonych specjalistów - podkreśla prezes Stanisław Piechula.

Sytuację analizował będzie Urząd Marszałkowski w Katowicach. Kilka pism z prośbą o wyjaśnienie tej sprawy trafiło już do członka zarządu woj. śląskiego, Mariusza Kleszczewskiego. Ostatnie, 29 maja br., skierował senator RP Antoni Motyczka.

- W szpitalu trwa właśnie kontrola, prowadzona przez Wydział Kontroli Urzędu Marszałkowskiego, która obejmie także kwestię umów pomiędzy apteką, a dyrekcją - informuje Daniel Tresenberg z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zenek

Moim zdaniem Dyrekcja szpitala nie panuje nad sytuacją. Czepiają się apteki
a nie widzą walających się śmieci na terenie szpitala i braku opróżnionych
koszy.

Dodaj ogłoszenie