Koszmar w Sosnowcu. Dwuletni Kacper dotkliwie pobity w rodzinie zastępczej? Uwaga! TVN

Marcin Twaróg
Marcin Twaróg
Dwuletni Kacperek został pobity w rodzinie zastępczej i trafił do szpiotala. Prokuratura podejrzewa, że maltretowanych dzieci jest tu znacznie więcej.
Dwuletni Kacperek został pobity w rodzinie zastępczej i trafił do szpiotala. Prokuratura podejrzewa, że maltretowanych dzieci jest tu znacznie więcej. Uwaga TVN
Udostępnij:
Koszmar w Sosnowcu. Na pół przytomne dziecko, ze śladami pobicia na twarzy, z krwiakiem na głowie trafiło do szpitala w Sosnowcu. Kacperek wychowywał się w rodzinie zastępczej. Prokuratura ustaliła, że dziewięcioro dzieci w tej rodzinie mogło być krzywdzonych. Do takich ustaleń doszli prokuratorzy, którzy postawili zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad dziećmi Magdalenie K., matce zastępczej.

Na pół przytomne dziecko, ze śladami pobicia na twarzy, z krwiakiem na głowie trafiło do szpitala w Sosnowcu. Kacperek wychowywał się w rodzinie zastępczej. Śledczy podejrzewają, że dzieci pokrzywdzonych przez państwo K. może być więcej.

„Wychudzony, mało kontaktowy”

Biologiczni rodzice Kacpra nie radzili sobie z wychowaniem syna, pili alkohol. Dziecko zostało skierowane do rodziny zastępczej. Po zaledwie pięciu tygodniach, posiniaczony chłopiec trafił do szpitala. - Widoczne były liczne siniaki na twarzy i główce dziecka. Nie wyglądały jak siniaki, które dzieci mogą mieć po zabawie. Jego reakcje i zachowanie odbiegały od normy - opowiada pielęgniarka z Centrum Zdrowia Dziecka w Sosnowcu.

Według relacji jego opiekunów, chłopczyk miał się zachłysnąć i uderzyć głową o podłogę. - Wtedy, kiedy został przyjęty tomografia komputerowa wykazała świeżego krwiaka, prawdopodobnie podtwardówkowego. To był bardzo poważny stan. Nasuwało się podejrzenie, że być może dziecko zostało pobite – dodaje pielęgniarka z Centrum Zdrowia Dziecka w Sosnowcu.

Dziadek chłopca potwierdził spostrzeżenia pielęgniarki. - Był bardzo wychudzony, praktycznie nieprzytomny, to był wrak dziecka. Nie umiał się poruszać, nie było z nim kontaktu.

Musisz to wiedzieć

Ogólny stan chłopca oraz liczne siniaki na jego ciele zaniepokoiły lekarzy, którzy powiadomili prokuraturę. - Wszczęte zostało postępowanie. Obrażenia dziecka miały wieloraki charakter. Były to zarówno drobne obrażenia ciała, jak i takie o charakterze neurologicznym – wylicza Magdalena Ziobro z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe.

Kim jest rodzina K.

Mimo prób nie mogliśmy się skontaktować z państwem K., z rodziną zastępczą u której przebywało dziecko. Poszliśmy wiec do placówki nadzorującej, czyli do miejskiego ośrodka pomocy społecznej. Tam, oficjalnie nagraliśmy dwa wywiady, jednak tuż przed emisją materiału, rzecznik prasowy zmienił zdanie i odmówił pokazywania swojego wizerunku. Na nasze pytanie, dlaczego to dziecko trafiło do szpitala, odpowiedział, że dzieci czasem ulegają wypadkom, a z rodziną zastępczą nie było żadnych problemów. MOPS ma o niej bardzo dobre zdanie.

Okazuje się, że w rodzinie K. przebywało więcej dzieci. Dwumiesięczna Vanessa zmarła półtora roku temu. Śledczym nie udało się ustalić przyczyny śmierci. Postępowanie prokuratorskie umorzono, a ciało skremowano. W czasie, gdy próbowaliśmy rozwikłać zagadkę jej śmierci, zgłosiła się do nas pani Anna. Jej córka przez dwa lata przebywała u państwa K.

- Za każdym razem, gdy córka przychodziła na spotkania była apatyczna, ospała, wycofana. Na nadgarstkach oraz w okolicy szyi i uszu miała rany. To wyglądało jak otarcia od wiązania. Po spotkaniach dzwoniłam do fundacji. Zasugerowano mi, żeby tego nie ruszać, bo to może utrudnić powrót dziecka do mnie – opowiada pani Anna.

Córka pani Anny to trzecie dziecko, po Kacperku i Vanessie, które, według naszej wiedzy, mogło być w tej rodzinie źle traktowane.

Informacje o tym, że w rodzinie zastępczej potencjalnie krzywdzono nie jedno, a trójkę dzieci przekazaliśmy do MOPS-u.

Zobacz koniecznie

Szokujące ustalenia prokuratury

Z kolei prokuratura ustaliła, że nie troje, a dziewięcioro dzieci w tej rodzinie mogło być krzywdzonych. Do takich ustaleń doszli prokuratorzy, którzy postawili zarzut znęcania się psychicznego i fizycznego nad dziećmi Magdalenie K., matce zastępczej.

- Są to przestępstwa dotyczące znęcania się nad dziećmi oraz spowodowania nieumyślnego uszkodzenia ciała jednego z dzieci. Prokurator zdecydował o zatrzymaniu podejrzanej – wyjaśnia Marcin Stolpa z Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe.

Rzecznik prasowy MOPS nie wiedział o zarzutach. Podczas kolejnej naszej wizyty powoływał się na pozytywne opinie rodzin biologicznych na temat rodziny K.

- Córka dostała taką propozycję, że jeśli napisze takie podziękowanie to będzie ładnie wyglądało. Napisała to, czego pewnie dziś żałuje. Zrobiła to sama, ale za namową MOPS-u – wyjaśnia dziadek Kacpra.

Chłopiec długo dochodził do siebie. Z relacji pielęgniarek wynika, że pobyt w rodzinie zastępczej odcisnął na nim nie tylko fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne piętno.

- Będąc w szpitalu Kacperek długo się nie uśmiechał. Bardzo długo był apatyczny, nie było w nim radości, uśmiechu, tak jak w dzieciach w tym wieku. Pod koniec pobytu w szpitalu był znów fajnym chłopcem – opowiada pracująca z chłopcem pielęgniarka.

Prokuratura nie wyklucza postawienia dodatkowych zarzutów, również kolejnym osobom. Na razie śledczy czekają na opinie biegłych. Kacperek rozwija się prawidłowo, i jest szczęśliwy w innej rodzinie zastępczej. Na prostą wychodzą również jego biologiczni rodzice, którzy chcą odzyskać dziecko.

To jest zabawne

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marek Mendel

Winnych pałami zlać żeby się przez tydzień ruszać nie mogli. Może by się to prostactwo zastanowiło zanim rękę na dziecko podniesie.

Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie