18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Kpt. Raginis walczył do ostatka, a potem rozerwał się granatem [ODSŁONIĘCIE TABLICY]

Teresa Semik
W kościele garnizonowym w Katowicach odsłonięto tablicę poświęconą heroicznemu dowódcy obrony Wizny we wrześniu 1939 roku Marzena Bugała-Azarko
W niedzielę w kościele garnizonowym w Katowicach odsłonięto tablicę poświęconą kapitanowi Władysławowi Raginisowi, heroicznemu dowódcy obrony Wizny we wrześniu 1939 roku ZOBACZ ZDJĘCIA

To jeden z najmniej znanych epizodów historii Polski po niemieckiej napaści i prawie w ogóle nieznany bohater. Poznajemy go także dzięki rodzinie zamieszkałej po wojnie na Śląsku. Nasz redakcyjny kolega, Władysław Morawski był w gronie osób, które zabiegały, by choć tablica przypominała nam o żołnierzach, którzy powstrzymywali marsz Wehrmachtu na Warszawę. Obrońca Wizny, był bratem jego matki.

Władysław Raginis, kapitan Korpusu Ochrony Pogranicza, obsadził wraz ze swoimi żołnierzami schrony bojowe w okolicy Wizny, gdzie była przeprawa przez Narew w północno-wschodniej Polsce. Pas o szerokości 9 km pozostawał miejscem strategicznym, bo dalej były już tylko bagna. Bronił go kpt. Raginis dowodząc 720 żołnierzami, gdy z naprzeciwka maszerowało 42 tys. niemieckich żołnierzy.

Kapitan poprzysiągł, że żywy nie odda bronionych pozycji. Gdy w trzecim dniu walk zabrakło amunicji, rozkazał swoim żołnierzom złożyć broń i oddać się do niewoli. Sam ciężko ranny, 10 września dopełnił przysięgi - pozostał na stanowisku dowodzenia. Popełnił samobójstwo rozrywając się granatem.

Brońmy tradycji
- Wspominamy dzisiaj bohaterów drugiej wojny światowej nie tylko ze względu na szacunek i wdzięczność za ich bohaterstwo. Także dlatego, że ich trud dał fundamenty pod budowlę, którą my dzisiaj wznosimy. Nie wolno nam umniejszać tej więzi, która łączy współczesnych Polaków z bohaterami naszej przeszłości - mówił ks. Grzegorz Golec podczas niedzielnej mszy w kościele garnizonowym, kiedy szczególnie modlono się za bohaterów bitwy pod Wizną oraz ich dowódcę Władysława Raginisa.

Ks. Golec apelował, by bronić tradycji i naszej tożsamości, na którą składa się ziemia naszych ojców i wielka tysiącletnia kultura. - Tożsamości przekazywanej w pięknie ojczystej mowy i wspaniałych obyczajach polskich regionów - dodał.
Patrioci codzienności
Rodzina kpt. Raginisa została powiadomiona o jego śmierci pod Wizną dopiero po 3 latach. W 1943 roku tę wiadomość przekazał czerwony krzyż siostrze kapitana - Marii Morawskiej.

W 1970 roku kpt. Raginis został pośmiertnie odznaczony Krzyżem Złotym Orderu Wojennego Virtuti Militari, a w 2009 - Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Nadal jednak nie było pewne, gdzie leży jego ciało. Odnaleziono je i ekshumowano, a w 2011 odbył się już oficjalny pochówek z wojskowymi honorami. Kpt. Raginis spoczął w bunkrze dowodzenia na Strękowej Górze pod Wizną. Awansował na majora.

Fundatorką tablicy w kościele garnizonowym jest dr Bożena Cząstka-Szymon, językoznawca przez długie lata związana z Uniwersytetem Śląskim.

- Kapitan Raginis jest moim bohaterem od czasów harcerskich - wyjaśnia. - Staram się tylko stosować do słów ks. Jana Chrapka, który mówił: "Idź przez życie tak, aby ślady twoich stóp przetrwały cię".

Z dr Cząstką-Szymon tablicę odsłonił Grzegorz Królikiewicz, z rodziny kapitana, scenarzysta i reżyser dokumentu pt. Wierność (1969), który opowiada o Raginisie.

Autorem tablicy jest rzeźbiarz Tomasz Wenklar, wnuk oddziału partyzanckiego AK na Podkarpaciu, Stanisława Wenklara.

- Patriotyzm nie jest abstrakcją, nie jest jedynie nostalgicznym uczuciem do mitycznego kraju. Starajmy się być patriotami codzienności, każdej chwili - mówił ksiądz Golec. - Aby być patriotą XXI wieku, trzeba zrozumieć, że od naszych konkretnych postaw i decyzji zależy kształ naszego kraju.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kaktus

Nic prostrzego - zebrać pieniądze na ufundowanie tablicy, znaleźć artystę, który ją wykona, pozbierać masę podpisów, pozwoleń poświęcić sporo czasu na dopracowanie pomysłu i zrobić odsłonięcie - ale przeciętny chanys jeden z drugim woli kibicować swoim klubom piłkarskim, żłopać piwko po szychcie i przy okazji negować wszystko i wszystkich, którzy dbają o pamięć swoich przodków.

z
zak1953

we wrześniu 1939 polska administracja państwowa, wojsko i policja (z nielicznymi wyjątkami) wywiały ze Śląska na wschód pozostawiając ludność bez ochrony. Bo taka była koncepcja obronna państwa w II RP. Teraz propaguje nam się oficera wychowanego na Sienkiewiczu, który wzorem Wołodyjowskiego wolał się wysadzić w powietrze, niż z honorem poddać broniony obiekt. Żeby to przynajmniej większość Polaków wiedziała, gdzie jest ta Wizna kapitana Raginisa. Pewno wyjdą im z tego Wyry albo Mokra.

G
Gość

... bo stryjek szwagra prababki dowodzący odsieczą był pra,pra,praprzodkiem przysłanego w teczce z Warszawy naczelnika Stalinogrodu? Znowu polska "przemoc pamięci" ma wyprać mózgi Ślązakom?

C
Chrisraf

Przez dwa tygodnie mieszkancy Katowic, oddzialy Volkssturmu, resztki Wehrmachtu i resztki miedzynarodowych oddzialow SS oraz "Brygada Swietokrzyska" bronily miasta.

Co z nimi?

C
Chrisraf

Zastanawiam sie nad wyborem Pani tematow i ich "slaskim" kontekstem. Co ma piernik do wiatraka??? Byl dzielnym zolnierzem, tak jak tysiace innych.
Wydaje sie byc ewenementem, ze polski zolnierz popelnia samobojstwo po tym, jak walczyl do ostatku.
To wynika z Pani artykulu.
Coz, w przeciwienstwie do tego oficera, nie wielu polskich dowodcow posiadalo tyle mestwa, aby sobie palnac w leb. Im wyzej popatrzymy, tym wieksze tchorzostwo.
Swita tych, ktorzy zgotowali swoim zolnierzom taki los, jak szczury z tonacego okretu, tak oni uciekli z pola bitwy, pozostawiajac sobie samych walczacych zolnierzy i wiernych. Obok dezertera Rydza-Szybkiego, blogoslawiony August Hlond meznie kical przez granice pozostawiajac kosciol i wiernych.

Ciekawa sprawa jest, ze nikt z polskiej generalicji nie popelnil samobojstwa w wyniku tak sromotnej kleski. Wlasciwie zmuszalby ich do tego uwczesny kodeks honorowy. Wszyscy z wyjatkiem jednego przezyli dobrze pielegnowani Oflagi Murnau & Co. i "zyli dlugo i szczesliwie".... Ci, co wpadli Sowjetom w rece mieli przepapane.

Wlasciwie oczekaloby sie po najwiekszej przegranej bitwie polskiego oreza, ze przynajmniej glownodowodzacy wezmie do reki pistolet i przylozy go sobie do skroni. Gdzie tam! Podczas katastrofy powstania warszawskiego jedynym, na co bylo stac polskie dowodctwo bylo awansowanie jednego nieudolniaka po drugim do stopnia generala. Rzez warszawska zaczela sie na roskaz gen. Bora-Komorowskiego. Nie osiagajac ani jednego celu z 3 generalow tworzy sie 12!

NIKT z glownodowodzacych nie strzelil sobie po masakrze 200.000 Warszawiakow w LEB! Swiadczy to braku jekiego kolwiek poczucia odpowiedzialnosci.

Czyn kapitana Raginisa wydaje sie wiec ewenementem i jednoczesnie swieca dymna majaca kamuflowac nie zadko podlosc i tchorzostwo polskiego dowodctwa.

A teraz na Milosc Boska, coz ma ten oficer wspolnego ze Slaskiem i Katowicami? Czy z tego powodu, ze brak Polakom "swoich" bohaterow na Slasku, wybrano jego? Jest to jedyne wytlumaczenie.

Tutaj kilku Gornoslazakow, kawalerow "Krzyza Rycerskiego Krzyza Zelaznego", odpowiednika polskiego Virtutti Militarii, ktorego w przeciwienstwie do "Krzyza Rycerskiego" nie otrzymal zaden Slazak podczas wojny...

Okreg katowicki:
1. st. szer. Johann (Jan) Kamsk, ur. 1922 Janow, zm. 2008 Bendzin
2. ppor. Alfons Bialetzki (Bialecki), ur. 1919 Katowice, zm. ?
3. maj. Josef (Jozef) Herbst, ur. 1915 Katowice, zm. 1995 St. Augustin
4. plk. Atrhur Jüttner, ur. 1908 Katowice, zm. 2003 Bramstadt
5. gen.porucznik Hans Källner, ur. 1898 Katowice, zg. 1945 Olomouc
6. sier. Helmut Klimek, ur. 1920 Katowice, zg. 1944 ZSRR
7. gen. maj. Georg Koßmala, ur.1896 Myslowice, zg. 1945 Glogowek
8. gen. por. Hans Mikosch, ur. 1898 Katowice, zm. 1993 Reichshof
9. ppor. Helmuth Schön, ur. 1917 Katowice, zm. Reutlingen 2006
10. pplk. Artur Wanke, ur. 1901 Katowice, zm. 1987 Celle

Wiec z braku laku dobry kit...

Chrisraf

p
panna Anna

A tablica obronców Westerplatte w Katowicach juz jest ? DD

E
Erwinus

Warszawa, Narew, moze jeszcze Pacanów ? No to moze jeszcze tablica Roosevelta, DeGaulla i Buonapartego, bo ci byli propolscy ? Albo jakies tam Janki, Rejtany i Targowice nad Rawa ?????

Polska propaganda. Ja chce, zeby nasze slaskie dzieci uczyly sie slaskiej historii !

R
Roman

nie ma tam miejsca na takie szopki dlatego coraz mniej ludzi uczęszcza na mszy święte jak widzi pełno bałwochwalczych tablic,miejsce upamiętnienia można znalezć poza kościołem.

Dodaj ogłoszenie