MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Książka „Czereśnie od Świętej Anny”. Historia zwykłej śląskiej rodziny, której losy nigdy nie były proste...

Monika Krężel
Monika Krężel
Michael Sowa, „Czereśnie od Świętej Anny”, Wydawnictwo Lira, Warszawa 2022, stron 331
Michael Sowa, „Czereśnie od Świętej Anny”, Wydawnictwo Lira, Warszawa 2022, stron 331 Fot. Monika Krężel
Michael Sowa, autor książki „Czereśnie od Świętej Anny”, główną bohaterką sagi uczynił Helenę, zwaną od najmłodszych lat Lenchen. To Ślązaczka, której historia nie odbiegała od losów śląskich rodzin żyjących od lat 20. XX wieku na polsko-niemieckim pograniczu. Na pierwszy plan wysuwa się zawiłość śląskich dziejów, nie brak tu wydarzeń historycznych – od powstań śląskich, po drugą wojnę, obóz w Łambinowicach i emigrację do Niemiec.

Książka „Czereśnie od Świętej Anny”. Historia zwykłej śląskiej rodziny

Mała Lenchen pochodzi ze Strzelec Opolskich, poznajemy ją jako kilkuletnią dziewczynkę, która uwielbia matematykę, świetnie liczy, mieszka z rodzicami i trzema braćmi w kamienicy. Ale na początku 1945 roku w miarę spokojne życie śląskiej rodziny szybko się kończy. Gdy do miejscowości wkracza Armia Czerwona, wkrótce znika ojciec Lenchen. Mama dziewczynki robi wszystko, by utrzymać rodzinę, Lenchen stara się jej pomóc, opuszcza lekcje. Z obozu w Łambinowicach wraca ojciec rodziny, ale wkrótce umiera. 15-letnia dziewczyna zostaje wysłana do klasztoru w Kłodzku, tam pomaga siostrom i zarabia na utrzymanie domu.

25-letnia Helena wychodzi za mąż za Achima Skowronka, by zamieszkać z jego rodziną na wsi. Gdy mąż ginie w wypadku wyprowadza się do miasta i samotnie wychowuje małego syna. Nigdy nie było jej łatwo, bo na trudy życia nakłada się przeszłość. Paweł Majewski, człowiek, który przed wojną znał ojca Heleny, cały czas mści się na jej rodzinie. Ten wysoko postawiony partyjniak nie ugnie się przed niczym, by zaszkodzić kobiecie.

Rodzinną śląską sagę bardzo dobrze się czyta. Historia ppokazana jest od lat 20. aż do końca lat 80. XX wieku, choć nie jest chronologiczna. Mamy tu narrację Heleny, Pawła Majewskiego, które dobrze się uzupełniają. Autor pisze ładnym językiem, ma ładny styl, wszystko to pozwala zatopić się w lekturze.

Michael Sowa jest Ślązakiem z Opolszczyzny, mieszkającym w Niemczech

Znajomość szczegółów, nie tylko obrazów z miast i wiosek, ale języka, historii, typowych zdarzeń może wskazywać na to, że autor wiernie wysłuchał opowieści wielu śląskich rodzin. Pisze o tym, jak polskie władze zmieniały imiona niemieckim dzieciom, jak w czasie walk o Górę św. Anny, walczący po stronie Selbstschutzu prosili powstańców o „użyczenie” księdza, wspomina, jak wyglądała emigracja do RFN-u, gdy rodziny tygodniami mieszkały w specjalnych obozach dla uchodźców. Michael Sowa opowiada o rozterkach, trudnych doświadczeniach, poczuciu przynależności, o tym, że Ślązacy nazywali siebie „ludźmi stąd”, nie mówili o sobie, że są Polakami albo Niemcami.

Michael Sowa jest Ślązakiem z Opolszczyzny, od wielu lat mieszkającym w Niemczech. Doktor fizyki, pracownik naukowy CERN i politechniki w Akwizgranie, pisarz, tłumacz literatury niemieckiej i polskiej. Jego debiutancka powieść „Tam, gdzie nie pada” opowiadała o losach Ślązaków, którzy w XIX wieku wyemigrowali do Teksasu.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Robert EL Gendy Q&A

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni