Książka "Piąta babcia Dominika", czyli przygody dziesięciolatka, który spędza wakacje u dziadków RECENZJA

Monika Krężel
Katarzyna Ryrych, "Piąta babcia Dominika", Wydawnictwo Edgard, Warszawa 2019, stron 159
Katarzyna Ryrych, "Piąta babcia Dominika", Wydawnictwo Edgard, Warszawa 2019, stron 159 FOT. mat. prasowe
Czy można mieć cztery babcie? Albo pięć? Okazuje się, że tak. Dominik, bohater książki "Piąta babcia Dominika" wychowuje się właśnie w takiej rodzinie. Gdy spędza wakacje nad morzem u dziadków wplątuje się w aferę kryminalną. Jak skończyły się jego przygody? Wszystkiego dowiecie się z książki.

Rezolutny Dominik nic nie może poradzić na to, że ciągle przytrafiają mu się niesamowite przygody. Po pierwsze, ma problemy z własnym nazwiskiem, bo ono brzmi "Zajonc". Tak, nie "Zając" jak powinno się ortograficznie pisać, ale właśnie "Zajonc". Dominik nawet prosił rodziców, by je zmienili. Po drugie, gdy narysował swoje drzewo genealogiczne, to umieścił na nim cztery babcie. Nauczycielka oczywiście nie chciała mu uwierzyć i zamierzała wezwać do szkoły jego mamę. Ale czy to jego wina, że jedna jego babcia zmarła, więc dziadek ożenił się z drugą? A drugi dziadek - Henryk rozwiódł się najpierw z jedną babcią, a potem z drugą? Na horyzoncie pojawiła się więc piąta babcia, bo dziadek Henryk ożenił się z babcią Anną.

Zobaczcie koniecznie

Właśnie u dziadka Henryka, byłego marynarza i jego żony Anny Dominik spędza wakacje w Sopocie. O tym, że jego rodzina jest nietypowa, szybko się przekonuje. Najpierw, gdy widzi, że jego dziadek robi swetry z wełny, a potem, gdy odkrywa, że nowa babcia Anna jest informatyczką. Nie mówiąc o tym, że ona w ogóle nie wygląda jak babcia.

Dominik zaprzyjaźnia się z nowymi kuzynkami, bliźniaczkami i zupełnie przez przypadek wplątuje się w kryminalną aferę. Dzieci wejdą w posiadanie prawdziwych brylantów, które schowane będą... we fryzjerskiej głowie. Skąd one się tam wzięły i czyją były własnością, można dowiedzieć się z książki.

"Piąta babcia Dominika" to pierwsza część z serii "Moja rodzinka". Przygody Dominika powinny się spodobać najmłodszym czytelnikom. A przy okazji pokażą, że nie warto oceniać ludzi po tym, jak ktoś się nazywa albo wygląda. Jak mówi dziadek Henryk, to my sami możemy sprawić, że będziemy się wstydzić naszego nazwiska albo będziemy z niego dumni.

Nie przegapcie

Bon na kulturę. Do wydania 400 euro!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie