Kurs narciarstwa w Wiśle: jak wyglądają rygory sanitarne przeciw COVID-19? Czy stoki narciarskie są bezpieczne?

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (12 zdjęć)
Kurs narciarstwa w Wiśle: sprawdziliśmy, czy stoki są bezpieczne. Zamknięcie stoków, hoteli oraz restauracji z powodu COVID-19 dobija przedsiębiorców z Wisły. Część z nich mimo zakazów zawartych w rozporządzeniach otworzyła swoje biznesy 1 lutego. Trzy ośrodki narciarskie - Klepki, Skolnity oraz Nowa Osada - działają już nieco dłużej... organizując kursy narciarstwa. Wziąłem udział we wszystkich oferowanych zajęciach. Sprawdziłem, jak wygląda utrzymywanie dystansu społecznego oraz zakrywanie ust i nosa. Czy stoki są bezpieczne?

Kurs narciarstwa w Wiśle: sprawdziliśmy, czy stoki są bezpieczne

Przedsiębiorcy z Wisły mają dość lockdownu. Od kilku miesięcy z powodu COVID-19 w mieście zamknięte były restauracje, hotele oraz wyciągi narciarskie. Wiele z nich stoi na skraju bankructwa, a pomoc oferowana przez rząd Prawa i Sprawiedliwości jest niewystarczająca.

Karolina Wantulok, prezes Wiślańskiej Organizacji Turystycznej, w rozmowie z Łukaszem Klimańcem z DZ potwierdziła, że 1 lutego, zgodnie z zapowiedziami i zasadami sanitarnymi, ruszyło 40 proc. lokalnych biznesów.

Nieco wcześniej właściciele stoków zaczęli organizować kursy narciarstwa. Mówiąc wprost, ominęli rozporządzenia i częściowo otworzyli się dla narciarzy oraz snowboardzistów. W ostatnim tygodniu stycznia osobiście odwiedziłem Klepki, Skolnity oraz Nową Osadę. Wziąłem udział w oferowanych kursach i wiem, jak to wygląda.

Jak zapisać się na kurs narciarstwa? Konieczne oświadczenie

Mimo hucznych zapowiedzi, że w ramach akcji #otwieraMY otworzy się wiele spośród piętnastu ośrodków zrzeszonych w Wiślańskim Skipassie, formalnie nie otworzył się żaden. Klepki, Skolnity oraz Nowa Osada oferują za to wspomniane kursy narciarstwa, w których udział może wziąć każdy.

Jak zapisać się na kurs? Wystarczy wejść na stronę internetową lub Facebooka organizatorów, a tam znajdziemy regulamin oraz oświadczenie, które należy wydrukować i wypełnić.

Regulamin stwierdza, że kurs jest rekreacyjny. Z kolei w oświadczeniu musimy potwierdzić, że nie jesteśmy zakażeni wirusem SARS-CoV-2, nie przebywamy na kwarantannie, a także zobowiązać do przestrzegania zasad reżimu sanitarnego - zakrywania ust i nosa, utrzymywania dystansu społecznego etc.

Wypełniony druk wystarczy złożyć w kasie przy zakupie karnetu i tyle. Możemy korzystać z wyciągu oraz stoku. Warto jednak podkreślić, że nie działa Wiślański Skipass, więc karnet jest ważny tylko na terenie jednego ośrodka.

Na czteroosobowej kanapie we dwoje. Zero ścisku

Klepki, Skolnity oraz Nową Osadę odwiedziłem w dwa kolejne weekendy, czyli właśnie wtedy, kiedy na stokach powinno być najwięcej osób.

Moje największe obawy przed pierwszym wyjazdem budziło to, czy rzeczywiście uda się zachować dystans od innych uczestników kursu. Zwłaszcza na dojeździe do bramek przed wyciągiem. Była niedziela, samo południe, niebieskie niebo bez ani jednej chmurki, słońce, lekki mróz - warunki idealne. I co? Zero ścisku.

Raz, jeden bardziej jurny snowboardzista, został upomniany, żeby jednak się odsunął i na tym się skończyło.

Przez trzy godziny z czteroosobowej kanapy korzystaliśmy z moją dziewczyną tylko we dwoje. Tydzień później na Skolnity wybrałem się sam i... przez dwie godziny z czteroosobowej kanapy korzystałem w pojedynkę. Na Nowej Osadzie zdarzyło nam się jechać w trójkę, ale wtedy z zachowaniem jednego miejsca odstępu pomiędzy mną i dziewczyną, a innym narciarzem.

Zakrywanie ust i nosa? Kominiarka, gogle...

Zakrywanie ust i nosa na stoku okazało się naturalne, zwłaszcza wtedy, kiedy temperatura spada do minus 10 stopni Celsjusza.

Oczywiście, że byli i tacy, którzy opuszczali maseczki lub kominiarki. Właśnie dlatego na Nowej Osadzie, tuż przed bramkami, stał pracownik, który upominał o tym obowiązku. Ktoś inny nadawał przez głośniki, że notoryczne łamanie zasad grozi zablokowaniem karnetu.

Zobacz koniecznie

Zdecydowanej większości uczestników kursu nie trzeba było jednak upominać, ponieważ mieli praktycznie całe twarze zasłonięte przez kominiarki oraz gogle.

Czy stoki narciarskie są bezpieczne?

Jeszcze przed zimowym lockdownem byliśmy na nartach w Szczyrku i tam rzeczywiście zrezygnowaliśmy z jazdy, kiedy zrobiło się naprawdę tłoczono. To z powodu gondoli, przed którą trzeba zdjąć narty, a później dojść gęsiego do bramek. Wystarczyłoby jednak trochę dobrej woli obsługi i narciarzy, żeby ten problem rozwiązać.

Z kolei w przypadku wyciągów kanapowych, gdzie cały czas mamy na nogach narty lub deskę, problem utrzymywania dystansu praktycznie nie występuje.

Czy stoki narciarskie są zatem miejscem bezpiecznym z sanitarnego punktu widzenia? Moim zdaniem - tak. Zwłaszcza przy mniejszym niż zazwyczaj obłożeniu turystów. Czy decyzja o ich zamknięciu jest absurdalna? Moim zdaniem - tak. Wystarczyłby protokół sanitarny i jego egzekwowanie.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie