Kuszczak fruwa w bramce. Czy wskoczy do niej na mecz z Anglią?

Hubert Zdankiewicz
Tomasz Kuszczak i Przemysław Tytoń
Tomasz Kuszczak i Przemysław Tytoń FOT.BARTEK SYTA
Kto będzie bronił z Anglią? Wiem, kto powinien, ale ostateczne słowo ma selekcjoner. Nie chcę wchodzić w jego kompetencje ani wybiegać zbyt daleko w przyszłość, bo najpierw zagramy z RPA. Dopiero potem zaczniemy ustalać skład na kolejne spotkanie - mówi Andrzej Dawidziuk, asystent Waldemara Fornalika, odpowiedzialny w kadrze za trenowanie bramkarzy. Między wierszami sugeruje jednak, że rywalizacja pomiędzy Przemysławem Tytoniem a Tomaszem Kuszczakiem nie jest rozstrzygnięta. Co więcej, rosną notowania tego drugiego.

Jeszcze miesiąc temu dyskusja na ten temat wydawała się akademicka. Pewniakiem w reprezentacyjnej bramce był ten pierwszy. - Ani razu nas nie zawiódł, po co więc kombinować - stwierdził na naszych łamach były reprezentant Polski i asystent Leo Beenhakkera Dariusz Dziekanowski, z którym zgadzała się znakomita większość pytanych o to samo piłkarskich ekspertów.

Im bliżej jednak do meczu z Anglią, tym bardziej sytuacja zmienia się na korzyść jego kolegi. Tytoń stracił miejsce w składzie PSV Eindhoven (trzy ostatnie mecze oglądał z ławki rezerwowych). Po przyjeździe na zgrupowanie doznał w dodatku urazu i na razie nie może trenować z maksymalnym obciążeniem.

- To nic poważnego. Przemek trenował w środę już dość intensywnie i w czwartek powinien dołączyć do całej grupy - uspokaja dyrektor reprezentacji ds. mediów Tomasz Rząsa. A Dawidziuk dodaje, że nie wyobraża sobie, by Tytoń nie był do dyspozycji selekcjonera w piątek (tego dnia gramy z RPA). Jak mówi, wcale nie jest przesądzone, że podstawowy bramkarz z tego meczu stanie między słupkami we wtorek przeciwko Anglii... W ogóle w otoczeniu kadry powszechna jest opinia, że bez względu na wszystko hierarchia na tej pozycji jest ustalona.

Nawet najdrobniejsza niedyspozycja Tytonia działa jednak na korzyść Kuszczaka, który z kolei nie dość, że jest w pełni zdrowy, to jeszcze imponuje formą. Od początku sezonu zbiera bardzo dobre recenzje za swoje występy w angielskim Brighton.

- Można powiedzieć, że ma wreszcie wszystko, czego potrzebował. Regularnie gra w klubie, który traci bardzo mało bramek, i jest to również jego zasługa, bo nie ma przed sobą obrońców, którzy gwarantowaliby mu spokój przez większą część meczu. To na pewno jego plus. Minus jest taki, że swój poprzedni mecz w kadrze rozegrał dość dawno temu [pamiętne 0:6 z Hiszpanią w czerwcu 2010 roku - red.]. Obrońców zna, sprawdziłem, że grał już z Piszczkiem, Wasilewskim, Glikiem i Wawrzyniakiem - wylicza Dawidziuk. - Przemek z kolei zaczął z nami te eliminacje i po spotkaniach z Czarnogórą i Mołdawią nie mieliśmy do jego gry żadnych zastrzeżeń. Ostatnio stracił rytm meczowy, ale to nie oznacza, że stracił formę. To tylko mały dyskomfort.
Nie ukrywam, że gdyby nie jego problemy w klubie mielibyśmy mniejszy dylemat. Jest coś takiego jak kredyt zaufania, jakim obdarza się zawodnika, który nie zawodzi - podkreśla. Jak dodaje, miał już w przeszłości podobny dylemat. W czasach, gdy trenował bramkarzy u Beenhakkera.

- Pamiętam, jak zaraz po Euro 2008 rozpoczynaliśmy eliminacje do mistrzostw świata. W pierwszych dwóch meczach, ze Słowenią i San Marino, bronił Łukasz Fabiański i wypadł bardzo dobrze. Zwłaszcza w tym drugim, kiedy obronił rzut karny i popisał się świetną interwencją w innej sytuacji. Potem jednak do kadry wrócił Artur Boruc [odsunięty od niej dyscyplinarnie za pijacką libację na zgrupowaniu - red.] i mieliśmy duży dylemat, na kogo postawić w kolejnych spotkaniach. Ostatecznie znaleźliśmy argumenty za grą Boruca i była to słuszna decyzja, choć niejednogłośna. Podjęliśmy ją po wielogodzinnych rozmowach - wspomina Dawidziuk. - Teraz sytuacja nie jest aż tak skomplikowana, aczkolwiek dostrzegam pewne podobieństwa - dodaje pytany, czy jest to z jego strony jakaś aluzja.
Z jednym tylko zgodzić się nie sposób. Z tym, że postawienie na Boruca było dobrym pomysłem, bo to przecież on w pierwszej kolejności zawalił nam tamte eliminacje. Wystarczy przypomnieć sobie mecze ze Słowacją i Irlandią Płn. Może więc nie warto kombinować. Forma formą, ale skoro Tytoń nie zawodzi... Fabiański też był przecież wtedy tylko rezerwowym w Arsenalu.

Do treningów wrócił za to w środę poobijany po niedzielnym meczu z Hannoverem Piszczek, którego niektórzy widzą w meczu z Anglią w drugiej linii. Na pozycji zajmowanej normalnie przez kontuzjowanego Jakuba Błaszczykowskiego.

- Czy to dobry pomysł? Trzeba pytać selekcjonera. Zagram tam, gdzie mnie wystawi. Co powiedziałbym, gdyby mnie zapytał? Odpowiem trenerowi - zbył pytanie o możliwość takiej roszady prawy obrońca Borussii Dortmund.

Wideo

Materiał oryginalny: Kuszczak fruwa w bramce. Czy wskoczy do niej na mecz z Anglią? - Polska Times

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

f
futbool

co ty znasz sie na piłce!!! jakiego zewłakowa cz smolarka!! boruc jak boruc sa lepsi od niego!!!!!!

e
el Zorro

Też pyskaty i "zatrzymał" Anglię

g
gość ciamcia ra

Jeżeli chodzi o eliminacje to zasługa Boruca polegała natym że jest ojcem niepowodzenia -zawalił trzy mecze , które przy innym roztrzygnięciu dawały reprezentacji awans i wyjazd do RPA tyle w tym temacie!!!!!!

SYLWESTER

Doświadczony na światowej arenie ARTUR BORUC to FILAR ,PEWNIAK i PODSTAWA REPREZENTACJI !. "Chłoek Roztropek" Smuda bał się panicznie Artura Boruca, bo Artur to nie tylko bramkarz ale jako Kapitan Drużyny kierował Piłkarzami w trakcie meczu jeżeli Selekcjoner nie ustawił Ich na odpowiedniej pozycji. Artur potrafił MOBILIZOWAĆ Piłkarzy do gry, to się "remisowemu" Smudzie nie podobało . Ale czego się boi Fornalik ?. Każdy Piłkarz wie, czym jest PEWNIAK-AUTORYTET na bramce !. Reprezentacja Polski wy chodząca na boisko z ARTUREM BORUCEM odrazu wyzwala respekt u przeciwnika !. Reprezentacji Polski potrzeba właśnie AUTORYTETÓW którzy nawet na boisku poprawią gre Drużyny . Trzon Reprezentacji powinni tworzyć Artur Boruc, obrona Michał Że włakow , pomoc "Ebi" Smolarek , atak Saganowski a reszte Piłkarzy z woli Selekcjonera . Mielibyśmy pewność przynajmniej dobrej gry na boisku i uznanie w oczach świata piłkarskiego . Selekcjonerze NIE BÓJ SIĘ PAN , ARTURA BORUCA ! Ci nasi inni bramkarze mogą tylko za ARTUREM torbe nosić ...

Dodaj ogłoszenie