Leczenie na własną kieszeń

    Leczenie na własną kieszeń

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Najpierw Joanna i Karol Janiakowie dowiedzieli się, że urodzi im się im ciężko chore dziecko.
    Niebawem Karol stracił zatrudnienie, bo zdaniem pracodawcy był... zbyt rozkojarzony przeżyciami związanymi z chorobą synka. Teraz rodzice Kryspinka zbierają pieniądze na jego operację w Monachium. Potrzeba im ok. 80 tysięcy euro.

    Zabieg jest przeprowadzany w trzech etapach. Pierwszy zaplanowano na 26 czerwca, to termin porodu. Ma kosztować 32 tysiące euro. Dziecko musi zostać natychmiast poddane operacji ratującej życie. Urodzi się z niewykształconą lewą komorą serca , co wykazały badania prenatalne.
    - Dni po takiej diagnozie były koszmarem. Muszę czekać kolejne miesiące ze świadomością, że moje dziecko będzie walczyło o życie - mówi Joanna Janiak.

    Hipoplazja lewego serca, którą wykryto u Kryspinka, to wada wrodzona. W Europie rodzi się z nią ok. 200 dzieci rocznie, z czego 80 w Polsce. W wielu państwach brak lewej komory serca jest wskazaniem do aborcji. W Polsce nie. Dlatego tego typu operacje stały się naszą specjalnością. Niestety, kardiochirurg prof. Edward Malec, który pierwszy w Polsce 18 lat temu w szpitalu w Krakowie Prokocimiu zoperował dziecko bez lewej komory, pracuje w klinice w Monachium. Opuścił kraj po konflikcie w swoim szpitalu. Od tego czasu w ślad za nim jeżdżą chore dzieci. Dotychczas prof. Malec przeprowadził kilkaset tych skomplikowanych zabiegów. I choć te same operacje przeprowadzane są w krakowskim szpitalu, to i tak wielu rodziców woli jeździć do Monachium. Zbiórki pieniędzy koordynuje Fundacja "Cor Infantis".

    - Uważam, że nikt nie może zabronić matce, by szukała dla swojego dziecka najlepszej pomocy - mówi Joanna Janiak. - Gdy tylko usłyszeliśmy diagnozę, zaczęliśmy kontaktować się z rodzicami, którzy mieli podobny problem. Tak dowiedzieliśmy się o profesorze Malcu. Liczymy, że uda nam się zdobyć środki na operację.

    Rocznie z Polski do zagranicznych klinik trafiają miliony złotych. Zbiórki pieniędzy na zabiegi dzieci z hipoplazją lewego serca są jednymi z najczęstszych. Poza tym polscy pacjenci zbierają też na transplantacje płuc za granicą, które odbywają się zwykle w Wiedniu, oraz na leczenie artrogrypozy - choroba ta związana jest z przykurczem ścięgien w życiu płodowym, co powoduje zanik mięśni i uniemożliwia chodzenie (w jej leczeniu wyspecjalizowała się klinika w Aschau w Niemczech).
    1 »

    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo