MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Lekarz śmiertelnie potrącił 3-letnie dziecko i kobietę w ciąży. Dzisiaj w bielskim Sądzie Okręgowym odbyła się rozprawa apelacyjna

Jacek Drost, PAP
Rozprawa apelacyjna w głośnej sprawie tragicznego wypadku na Żywiecczyźnie.
Rozprawa apelacyjna w głośnej sprawie tragicznego wypadku na Żywiecczyźnie. JAK
Dzisiaj 15 listopada przed bielskim Sądem Okręgowym rozpoczęła się rozprawa apelacyjna w sprawie głośnego wypadku, do którego doszło w październiku 2020 r. w Gilowicach na Żywiecczyźnie, gdzie wówczas 68-letni lekarz śmiertelnie potrącił 36-letnią kobietę w ciąży oraz jej 3-letnią córeczkę. - Ten człowiek zabił... Chciał ratować swój samochód, to było dla niego najważniejsze... - mówił dzisiaj przez łzy Andrzej Rodak, mąż i ojciec zmarłych kobiet. Oskarżony Krzysztof S. mówił z kolei: - Ubolewam, a co najgorsze ja dokładnie nie wiem jak to się stało.

Apelacja w spawie tragicznego wypadku na Żywiecczyźnie

W bielskim Sądzie Okręgowym spotkali się dzisiaj ponownie Andrzej Rodak, który w wypadku w Gilowicach stracił żonę i córkę oraz lekarz Krzysztof S., który był sprawcą wypadku i na początku kwietnia żywiecki Sąd Rejonowy wymierzył mu karę 2,5 roku więzienia. Otrzymał też sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych i miał zapłacić m.in. po 30 tys. zł nawiązki dwojgu bliskich ofiar. Już wtedy Andrzej Rodak, będący oskarżycielem posiłkowym uznał w rozmowie z DZ, że wyrok jest zbyt łagodny i zapowiedział odwołanie.

Prowadzący rozprawę apelacyjną sędzia Piotr Wójciga przypomniał, że do tragedii doszło 22 października 2020 r. - Oskarżony jadąc ul. Zakopiańską w miejscowości Las poruszał się z nadmierną prędkością 67 kilometrów na godzinę przy administracyjnie dozwolonej prędkości 50 kilometrów na godzinę. Nie dostosował prędkości do panujących warunków i sytuacji na drodze, nienależycie obserwował przedpole jazdy w wyniku czego utracił panowanie nad pojazdem, zjechał na prawe pobocze, a następnie do rowu, gdzie potrącił stojące na poboczu dwie piesze - Małgorzatę R. i jej córkę Laurę R. - przypomniał sędzia Wójciga. Dodał, że w wyniku odniesionych obrażeń kobieta zmarła na miejscu, a dziewczynka zmarła kilka dni później w krakowskim szpitalu.

Nigdy więcej za kierownicą

Obrońca Krzysztofa S. Jakub Staszkiewicz domagał się uniewinnienia oskarżonego lub w przypadku uznania winy zastosowanie kary, która umożliwiłaby pozostanie Krzysztofa S. na wolności. Mecenas Staszkiewicz stwierdził, że żywiecki Sąd Rejonowy dopuścił się szeregu uchybień, m.in. opinie biegłego rozstrzygał na niekorzyść oskarżonego. Wskazał, że jego klient popełnił błąd, bo przekroczył prędkość. Przy ograniczeniu do 50 km na godzinę jechał 67. Wskazywał, że mężczyzna, który ma już ponad 70 lat, zadeklarował, iż nie wsiądzie więcej za kierownicę. Wskazywał na jego nieposzlakowaną opinię i fakt, że leczy ludzi.

- Jego zachowanie przed wypadkiem, w jego trakcie, a także po absolutnie nie uzasadnia skazania go na karę izolacyjną i to taką, której nie będzie można odbyć w warunkach systemu dozoru elektronicznego - mówił mec. Staszkiewicz. I dodawał: - Rozpoznajemy sprawę człowieka w słusznym wieku, o nieposzlakowanej opinii, o pięknej historii zarówno zawodowej, jak i społecznej. Osoby, która całe swoje życie poświęciła na to, by ratować zdrowie i życie ludzi, która być może popełniła błąd, ale biorąc pod uwagę wszystkie aspekty nie ma żadnych powodów, dla których należałoby stosować karę izolacyjną - mówił Jakub Staszkiewcz.

Nie robił nic, żeby pomóc ofiarom

Podwyższenia kary więzienia do sześciu lat domagała się z kolei prokuratura. Prokurator Jacek Folta podkreślał podczas dzisiejszej rozprawy, że oskarżony umyślnie naruszył zasady ruchu drogowego, jadąc zbyt szybko. Nie podejmował też żadnych manewrów, by uniknąć uderzenia w stojące kobietę i dziecko.

Pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego Krzysztof Kowalski przypomniał z kolei, że Krzysztof S. przedstawiał różne wersje zdarzeń. Mówił o utracie przytomności lub psie, który przebiegł ulicę. Biegli wykluczyli, by były to zdarzenia prawdziwe. - Faktem jest, że gdyby jechał 50 km na godzinę nie doszłoby do wypadku. (...) Po wypadku nie pomagał ofiarom, zadzwonił do pracy, że go nie będzie, do syna. Nie skupiał się na pomocy ofiarom. Nie wezwał służb ratowniczych, nie wykazał skruchy - powiedział.

Andrzej Rodak będący oskarżycielem posiłkowym domagał się maksymalnego wyroku dla Krzysztofa S. - Ten człowiek zabił... Chciał ratować swój samochód, to było dla niego najważniejsze... Nie interesowała go kobieta w ciąży, małe dziecko... Nie udzielił pomocy, nie interesowało go czy ktoś nie ucierpiał... - mówił przez łzy Andrzej Rodak.

Przy życiu trzyma mnie praca

Oskarżony Krzysztof S. powiedział, że stała się rzecz straszna, ale nie wie jak doszło do wypadku. - Nie pamiętam momentu, kiedy wjechałem w to miejsce i uderzyłem w przeszkodę. Po 40 latach jazdy samochodem, gdybym był w pełni władz umysłowych, hamowałbym i nie dopuścił do tego. Ja po prostu w tym momencie byłem pozbawiony świadomości z jakiegoś powodu do dzisiaj niewyjaśnionego. Ubolewam nad tym co się stało. Raz jeszcze serdecznie przepraszam poszkodowanych. Natomiast jeśli chodzi o moje obecne życie - ono także nie jest już takie jak było. Moje dwie choroby główne się nasiliły, mam problemy ze snem. Wypadek ten czasami śni mi się w nocy. Część znajomych i rodziny przestała ze mną rozmawiać z tego względu. Przy życiu trzyma mnie praca zawodowa. To jest to co pozwala mi jeszcze żyć, mimo tego co się stało. Dlatego gdyby była możliwość wyroku, w którym nadal mógłbym być czynny zawodowo, gorąco o to proszę - mówił Krzysztof S.

Sędzia Piotr Wójciga powiedział, że z uwagi na zawiłości prawne sprawy wyrok zostanie ogłoszony 29 listopada.

Wypadek wydarzył się 22 października 2020 r. 69-letni wówczas Krzysztof S., prowadząc hyundaia, jechał do pracy w prywatnej praktyce lekarskiej. Nagle stracił panowanie nad autem, zjechał do przydrożnego rowu, a następnie otarł się o drzewo, po czym potrącił stojące przy drodze kobietę w ciąży oraz jej trzyletnią córkę. 36-latka zginęła na miejscu. Trzylatka zmarła w szpitalu. Śmierć poniosło nienarodzone dziecko.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

od 12 lat
Wideo

Nowy pistolet MPS z Fabryki Broni "Łucznik"

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera