Lekcje o regionie obowiązkowe i liczą się do średniej

Agata Pustułka
Marcin Melon, nauczyciel
Marcin Melon, nauczyciel Fot. facebook
Udostępnij:
Trzeba uruchomić interdyscyplinarne, podyplomowe studia o regionie. Nauczyciele apelują, ale też biorą sprawy w swoje ręce.

Jeśli chcecie wiedzieć, jak powinna wyglądać edukacja regionalna, to trzeba zajrzeć do Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Studzienicach, powiat pszczyński. Dyrektor placówki, dr Halina Nocoń, wystąpiła do władz gminy z prośbą o sfinansowanie lekcji o regionie. Odzew był natychmiastowy.

Lekcje są obowiązkowe, stopień liczy się do średniej i dzieciaki uwielbiają zajęcia. W klasach najmłodszych I-III przedmiot (jedna godzina tygodniowo) to „Ziemia pszczyńska tańcem i pieśnią malowana”. W klasie czwartej do planu lekcji wchodzi interdyscyplinarny przedmiot dodatkowy o nazwie „Ziemia pszczyńska - moja mała ojczyzna”. W tym roku uczniowie piątych klas uczestniczą też w zajęciach - „Śląskie podróże historyczne”. - Podczas nich chcemy pokazać miejsce Śląska na przestrzeni lat w historii Polski i Europy - mówi dr Nocoń.

Wczoraj w konferencji na temat edukacji regionalnej w Regionalnym Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli „WOM” w Katowicach wzięło udział kilkuset nauczycieli, którzy chcą, by wiedza o regionie była obecna w podstawie programowej. - W kraju Basków podstawa programowa w 45 proc. jest wypracowana lokalnie. Także w innych regionach Hiszpanii doceniana jest lokalna różnorodność. Na Morawach za unijne pieniądze powstał podręcznik do edukacji regionalnej - wyjaśniał Marcin Melon, nauczyciel regionalista ze Szkoły Podstawowej nr 37 w Tychach. Jak wyjaśnia, w jego szkole edukacja regionalna jest prowadzona niesztampowo. Są gry planszowe dotyczące historii Śląska i języka, a także komiksy w języku śląskim.

Jednak jak podkreśla dziennikarz Jerzy Ciurlok, edukacja regionalna niestety często traktowana jest wciąż zbyt powierzchownie. - Oczywiście kultywowanie obyczajów jest bardzo ważne, ale zbyt mało mówi się o niemieckiej, żydowskiej, mieszczańskiej i industrialnej spuściźnie regionu - ocenia. Dlatego tak ważne jest uruchomienie podyplomowych studiów o regionie.

- Powinny być interdyscyplinarne. Do tej pory różne wydziały próbowały powołać do życia kierunki dedykowane wiedzy o regionie. Bez powodzenia. Uważam, że musimy połączyć siły i stworzyć jeden - mówi dr Łucja Staniczek, prezes Bractwa Oświatowego Związku Górnośląskiego.

Właśnie ruszyły prace nad zaktualizowaniem programu edukacji regionalnej, który powstał już w 2005 r. Wciąż jednak nie jest pewne, w jakiej strukturze w ogóle będzie funkcjonowała polska szkoła. Wprawdzie minister edukacji Anna Zalewska twierdzi, że wiedza o regionie ma uzupełniać wiedzę ogólnohistoryczną, ale jasnych wytycznych wciąż nie ma.

Dlatego gminy wzięły sprawy w swoje ręce. W Rybniku w szkołach jest edukacja regionalna. Niedawno władze Mysłowic podjęły decyzję, by ją wprowadzić do szkół. Świetnie prezentuje się Chorzów, gdzie uczniowie szkół podstawowych mają tygodniowo godzinę edukacji regionalnej. - Tak naprawdę jednak nie chodzi o to, by od razu zasypywać dzieci faktami, liczbami. Te oczywiście też, ale później. Najważniejsze, by nauczyć szacunku dla swojej małej ojczyzny, spowodować, że tożsamość będzie ważna - dodaje dr Staniczek.

Zdaniem członka zarządu województwa śląskiego, Henryka Mercika z RAŚ, edukacja regionalna powinna być obligatoryjnie wprowadzona przez ministerstwo, a za programy nauczania powinny odpowiadać poszczególne regiony.

*Trąba powietrzna w Chorzowie ZOBACZ NOWE WIDEO I ZDJĘCIA
*Wakacje przedłużne. To prezent MEN dla uczniów
*Pielgrzymka kobiet do Piekar Ślaskich 2016 ZDJĘCIA + WIDEO
*Dzieci zasypiają w każdych warunkach NAJŚMIESZNIEJSZE FOTKI
*Sprawdzony i prosty przepis na leczo SPRÓBUJ I SIĘ PRZEKONAJ
*W pełni wyposażone mieszkanie w centrum Katowic może być Twoje! Dołącz do graczy loterii "Dziennika Zachodniego"

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Agnieszka Chlebek - Rolska
Oczywiście, że tematyka musi być zróżnicowana. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Gdybym miała teraz uczyć w Poznaniu...starałabym się przekazać moim uczniom wiedzę o Wielkopolsce. Wiedza historyczna...bez antagonizmów regionalnych - do tego musimy wszyscy dążyć.
G
Gaga
Uważam, że obowiązkiem każdego historyka jest propagowanie historii lokalnej i regionalnej (na Śląsku - śląskiej, w Małopolsce- małopolskiej). Gdybym miała uczyć teraz dzieci w Poznaniu...zrobiłabym wszystko, by poznały one historię swojej małej ojczyzny. I tak z każdym REGIONEM Polski. A co do tego województwa? Przecież to twór administracyjny!
M
Małopolanin
Mieszkam w małopolskiej części województwa śląskiego. Jaka jest Pani opinia na temat rozróżnienia w edukacji regionalnej tych dwóch komplenie różnych światów?
s
siwy
Gebelsowska propaganda RAŚ kwitnie. Może jeszcze dzieci ubierzemy w czapeczki nazistów? Furer przykład już dał!!!
B
B-Ż
nie można promować śląskiej edukacji regionalnej dla terenów które Śląskiem nie są. Na ten temat szanowna autorka artykułu nic nie mówi, poza tym, że cytuje p.Mercika z bliżej niesprecyzowaną definicją regionu, a województwo w kontekście edukacji regionalnej nie jest i nie będzie regionem.
A
Agnieszka Chlebek - Rolska
Jako autorka innowacji "Śląskie Wojaże Historyczne" jestem szczęśliwa, że moi uczniowie przejdą podstawowy kurs historii regionu, w ktorym mieszkają. Zachęcam wszystkich historyków do modyfikacji swoich programów nauczania oraz rozkładów materiałów.
A
A
Bardzo dobry pomysł
Dodaj ogłoszenie