„Limitless” – dynamicznie i z humorem. Oceniamy premierę serialu

Redakcja
W stacji CBS swoją premierę miał serial „Limitless”. Jest to jedna z produkcji nowej fali seriali opartych na filmowych pierwowzorach. W tym przypadku producenci nie dali ciała i zgrabnie wykorzystali pierwowzór tworząc podstawy pod całkiem ciekawą historię. No i jest Bradley Cooper, główna postać filmu kinowego.

Film Limitless (polski tytuł Jestem Bogiem), który premierę miał cztery lata temu, okazał się sporym sukcesem a w box office zebrał 161 mln dolarów. To nie dziwi, bo i historia była świetnie skrojona, a i obsada zachęcała do obejrzenia (zagrał w nim m.in. Robert de Niro). W filmie główną postacią był Eddie Morra (Bradley Cooper), w ręce którego wpada eksperymentalny narkotyk NZT. Powoduje on, że ten, kto go zażył, staje się geniuszem, a jego mózg pracuje na pełnych obrotach.

Serial jest kontynuacją hitu sprzed kilku lat, a jego największą wartością jeszcze przed premierą było to, że w jego kręceniu udział brał właśnie Bradley Cooper. Tym razem nie jest on jednak głównym bohaterem produkcji stacji CBS, niemniej producenci przewidują dla niego bardzo ważną rolę. Sama historia skupia się na Brianie Sinclairze, niespełnionym muzyku, by nie powiedzieć życiowym nieudaczniku, który ledwo wiąże koniec z końcem. Podejmując jedną z prac dorywczych spotyka swojego przyjaciela ze szkolnych lat. Ten daje mu jedną tabletkę NZT, która ma rozwiązać wszystkie jego problemy. Rozwiązuje, ale przy tym tworzy kolejne.

W czasie oglądania pilotowego odcinka na nudę narzekać nie można. Historia Briana rozpoczyna się bardzo dynamicznie i do samego końca utrzymuje właściwe tempo. Sposób narracji, gdzie główny bohater dosłownie tłumaczy każdy swój ruch, również bardzo dobrze się sprawdza. Bardzo dobrym pomysłem było wprowadzenie już w pierwszym odcinku Eddiego Morry, który jak się okazuje, jest obecnie senatorem i być może będzie startował w wyborach prezydenckich (co zresztą potem dementuje). Jego pojawienie się dodaje tylko kolejnych smaczków do tego, co widzieliśmy w pierwszym odcinku. On też najwyraźniej będzie miał wiele wspólnego z głównym wątkiem Limitless – odpowiedzią na pytanie skąd wziął się narkotyk NZT i kto jest winny jego produkcji. Główny bohater zresztą by do tego dojść, będzie musiał stać się konsultantem FBI. Jak na ironię, to właśnie FBI będzie dla niego głównym źródłem NZT.

Minusem całego serialu, co zresztą może go położyć już po pierwszym sezonie na łopatki, jest charakter poszczególnych odcinków. Zapowiada się standardowy procedural, w którym główny wątek będzie pojawiał się zaledwie przy okazji. Stąd też nawet jeśli fabuła pierwszych odcinków będzie ciekawa, to sama koncepcja na dłuższą metę nie zda egzaminu, a serial może zostać anulowany. I nie pomoże tu nawet częsta obecność Bradleya Coopera.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie