Lina Bengtsdotter „Annabelle” RECENZJA: nowe pióro skandynawskiego kryminału

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka
Lina Bengtsdotter „Annabelle”
Lina Bengtsdotter „Annabelle” Mat. pras. wyd. Burda Książki
Udostępnij:
Lina Bengtsdotter to nowe pióro skandynawskiego kryminału. Autorka jest Szwedką, na co dzień uczy języka szwedzkiego. „Annabelle” to jej debiut, świetny debiut. Bengtsdotter napisała na wskroś skandynawski kryminał konstruując wciągającą fabułę, pokazując szwedzką prowincję bez retuszu i pozwalając czytelnikowi odkrywać tajemnice z przeszłości. A przy tym wszystkim powieść niesie pewną świeżość i zmusza czytelnika do refleksji nad sprawami ostatecznymi, co najlepiej świadczy o tym, że Lina Bengtsdotter ma szansę stać się nie tylko nowym, ale i ważnym głosem wśród autorów kryminałów ze Skandynawii.

Linie Bengtsdotter udało się wykreować nową i bardzo ciekawą kobiecą postać w skandynawskim kryminale - Charlie Lager. To protagonistka bardzo wyrazista, różniąca się od znanych postaci kobiecych w skandynawskich kryminałach: genialnej hakerki Lisbeth Salander z serii Millennium, dziennikarki śledczej Anniki Bengtzon stworzonej przez Lizę Marklund czy komisarz Malin Fors występującej w kryminalnej serii Monsa Kallentofta. Ale równocześnie jest coś, co te wszystkie bohaterki łączy – są indywidualistkami z pokręconym życiorysem. Zawsze dopada je przeszłość.

Charlie Lager jest najlepszą policjantką w Narodowym Departamencie Operacyjnym. Jej życie zawodowe to pasmo sukcesów, za to życie prywatne jest mocno skomplikowane. Aby za dużo nie myśleć o pustym mieszkaniu i bolesnej przeszłości, Charlie zagłusza ból duszy przygodnym seksem, alkoholem i antydepresantami.

Poznajemy ją, kiedy wraz z kolegą, Andersem, zostaje skierowana ze Sztokholmu do Gullspang, małej miejscowości na granicy Västergötlandu i Värmlandu, aby wyjaśnić sprawę zaginięcia 17-letniej Annabelle. Pewnej ciepłej, letniej nocy dziewczyna znika. Wracając z imprezy nie dociera do domu. Jej rodzice szaleją z niepokoju, miejscowa policja jest bezradna. Inspektor Charlie Lager ma odnaleźć Annabelle. To jednak oznacza, że musi powrócić do miejsca, które opuściła w wieku czternastu lat, do przeszłości i dzieciństwa, od których ze wszystkich sił próbowała uciec.

W książce „Annabelle” autorka opowiada trzy historie: o zaginionej Annabelle, o Charlie i prowadzonym przez nią śledztwie oraz o dwóch dziewczynkach, które połączyła szczera, dziecięca przyjaźń. Aż po grób. I jak to w najlepszych skandynawskich kryminałach bywa, tak i tutaj wszystkie te opowieści się splatają, zazębiają i uzupełniają dając czytelnikowi zaskakującą, wciągającą i ciekawą fabułę.

Na wyróżnienie zasługuje miejsce akcji, które wybrała Lina Bengtsdotter. Nie zdecydowała się na Sztokholm czy inne szwedzkie miasto tętniące życiem i stanowiące klasyczny przekrój społeczny tego kraju. Wybrała Gullspang, prowincję, z której pochodzi, gdzie każdy każdego zna i wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą. Ale nie jest to bynajmniej sielskie miasteczko niczym malownicza Fjallbacka Camilli Lackberg, gdzie spokój mieszkańców burzy czasem tajemnicze morderstwo. Gullspang to prowincja zapomniana przez Boga i ludzi, stanowiąca silny kontrast dla idealnego szwedzkiego państwa opiekuńczego. Autorka pisze o Gullspang tak: „(…) samotne matki, bezrobocie i brak perspektyw na przyszłość”. O tej prowincji nie mają pojęcia nawet Szwedzi, którzy całe życie mieszkają w bogatych dzielnicach Sztokholmu, co autorka świetnie pokazuje poprzez pełne zaskoczenia reakcje Andersa, partnera Charlie.

Fakt, że główna bohaterka pochodzi z tej miejscowości, determinuje jej życie. Jak łatwo się domyślić, nie jest i nigdy nie było ono usłane różami. Charlie Lager, podobnie jak tytułowa Annabelle, jest pełna tajemnic. Bohaterki są podobne, a jednak różne. I pewnie dlatego Charlie tak bardzo angażuje się w odnalezienie dziewczyny.

Debiutów skandynawskich autorów kryminałów przeczytałam w tym roku kilka. Były na różnym poziomie. „Annabelle” Liny Bengtsdotter, obok „Dziewczyny bez skóry” Madsa Pedera Nordbo, jest jednym z najlepszych. Autorce udało się stworzyć mroczny, na wskroś skandynawski kryminał. Dla miłośników tychże kryminałów to lektura obowiązkowa. Zdecydowanie polecam!

Lina Bengtsdotter, „Annabelle”, Burda Książki, 2017, 350 stron

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie