List do DZ: Śląsk jako wielokulturowy tygiel

Redakcja
arc.
Od 22 lat jesteśmy w pełni samodzielnym bytem państwowym. Od 7 lat członkiem Unii Europejskiej. Podróżowanie między krajami, a nawet kontynentami, nie jest już żadnym problemem. Na co dzień żyjemy w tyglu kultur, narodowości i tradycji. Tych, które nawarstwiały się latami i tych nowych, które poznajemy co dnia.

Bez obaw możemy powiedzieć, że współczesny człowiek to homo cosmopolitus. I może właśnie dlatego, coraz częściej, jakby na przekór wszystkiemu, pragniemy czuć się gdzieś zakorzenieni. Chcemy utożsamiać się z jakimś miejscem, nawet jeśli nie tam się urodziliśmy. Odpowiedzią na ta-kie potrzeby jest Ruch Integracji Śląska - idea, która w województwie dolnośląskim stała się rzeczywistością. Mieszkańcy regionu, który jeszcze 50 lat temu wyglądał zupełnie inaczej, dziś mówią o sobie - My Dolnoślązacy.

Musimy zastanowić się, dlaczego Górny Śląsk jest wciąż podzielony, mimo że historia i tu pozostawiła swoje ślady. Dlaczego ludzie, którzy tu mieszkają, zakładają rodziny, płacą podatki, planują przyszłość - mają czuć się wciąż obco, tylko dlatego, że ich dziadkowie -"nie stąd".

W latach 60. i 70. miasta śląskie całkowicie zmieniły swoją strukturę. W poszukiwaniu pracy kilka milionów ludzi z całej Polski przenosi się na te tereny. Śląsk staje się tyglem różnorodnych tradycji i zwyczajów. Odpowiedzią jest tęsknota, chęć powrotu do tego, co było wcześniej - choć dzisiaj wszyscy jesteśmy przecież Ślązakami, Górnoślązakami - każdy, kto tu pracuje, żyje, mieszka. Każdy ma prawo do tego miana, jeżeli tylko czuje z nim duchową łączność.

RIS to idea, wyraz krytycznego stosunku ludzi do rzeczywistości - próba jej ogarnięcia. Górny Śląsk jest obecnie zupełnie innym bytem społeczno-gospodarczym niż przed wojną. Dziś jest częścią scentralizowanej Polski - w latach 1922-39 był autonomią i choć nie ma wątpliwości, że były to lata kluczowe dla jego rozwoju, to jednak powrót do tego, co było, jest nierealny. Budowanie w no-wej rzeczywistości według starych zasad nie może doprowadzić do niczego innego, jak zamknięcia się na innych. Powinniśmy dążyć do tego, żeby każdy, kto tego pragnie, mógł powiedzieć: "Jestem Ślązakiem lub Jestem Górnoślązakiem".

Marek Bieńczyk napisał kiedyś, że melancholicy to ci, "co nigdy nie odnajdą straty". Miejmy nadzieję, że my, Górnoślązacy, nie staniemy się nieuleczalnymi melancholikami, że będziemy umieli spojrzeć w przyszłość, a nie zamykać się w przeszłości. Prezydent USA Barak Obama po-wiedział w jednym ze swoich przemówień: "Jedność jest w wielości" - i to jest idealna pointa.

Monika Paca

Nasz adres: "Dziennik Zachodni" Media Centrum, ul. Baczyńskiego 25a, 41-203 Sosnowiec
opinie@dz.com.pl lub j.jenczelewska@dz.com.pl

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

a
arkonafilm

Ta Idea jest oczywista. Tylko trzeba do niej przekonac ludzi, a jak ich przekonac kiedy postkomunistyczne struktury i szkolnictwo na Slasku funkcjonuja w najlepsze. Polityczna poprawnosc wobec Warszawy to codziennosc Slaska. Kto zaprosi do okraglego stolu ? Kto pojedna Kargula z Hanysem ?

k
k-j

słaby tekst. Jaki i ten cały RIŚ :/

Dodaj ogłoszenie