Listy od drogich zmarłych

Grażyna Kuźnik
Ala Gertner i Sala Garncarz w Sosnowcu, wrzesień  1941  rok
Ala Gertner i Sala Garncarz w Sosnowcu, wrzesień 1941 rok Archiwum Ann Kirschner
Zawarte w listach słowa tęsknoty i nadziei kierowane do młodej żydowskiej dziewczyny, stanowią bezcenne świadectwo czasów zagłady - pisze Grażyna Kuźnik

Bojownicy żydowscy 19 kwietnia 1943 wystąpili zbrojnie przeciwko hitlerowcom w warszawskim getcie. Powstanie nie miało nadziei na zwycięstwo. Było próbą obrony swojego życia, ale przede wszystkim godności. Wkrótce walkę podjęły inne getta, w tym w Zagłębiu Dąbrowskim. Pewna dziewczyna z Sosnowca, Sala Garncarz, straciła wtedy prawie wszystkich bliskich.

Pamięć o niej by przepadła, gdyby nie książka, która niedawno stała się światową sensacją. Sala przeżyła wojnę w siedmiu obozach pracy, wyjechała do USA i przez całe życie ukrywała tajemnicę. Przechowała 350 listów, w których ponad 80 osób opowiada o codziennym życiu zagłębiowskich i śląskich Żydów w czasach zagłady. Pudełko z listami podarowała córce jako swoje dziedzictwo, a ona je wydała drukiem. Nie było dotąd takiego świadectwa.

Dom Sali przy ul. Kołłątaja 6 w Sosnowcu zachował się do dzisiaj, chociaż nikt tu już nie pamięta rodziny rabbiego Józefa Garncarza. Rodzice i jedenaścioro dzieci żyli w jednym pokoju na ostatnim piętrze. Sala była najmłodsza. Klepali biedę, ale nigdy nie chcieli, żeby ktoś się nad nimi litował. W domu brakowało jedzenia, ale nie książek i miłości.

Sala i jej siostra Rózia były pierwszymi dziewczętami w rodzinie, które mogły się uczyć. Obie chodziły do polskiej szkoły publicznej, a po południu do żydowskiej. Chciały uczyć się dalej, nawet studiować. Zwłaszcza śliczną Salę ciągnęło do świata; ojciec, który nie znał polskiego i trzymał się swojego środowiska, musiał się z tym pogodzić.

28-tysięczna społeczność żydowska w 130-tysięcznym Sosnowcu była procentowo mniejsza niż w Warszawie czy Łodzi, ale dobrze się rozwijała. Działały tu żydowskie szkoły, stowarzyszenia, szpitale. Kiedy zaczęło mówić się o wojnie, ojciec Sali nie chciał wyjeżdżać, chociaż miał takie oferty. Nie wyobrażał sobie życia gdzie indziej. Garncarzowie od stuleci mieszkali w Polsce, w Zagłębiu.

Gdy wybuchła wojna, Sala skończyła 15 lat. Głodowała. Miała tylko dwie sukienki, jedną do szkoły i drugą na szabas. Nigdy jednak nie czuła się kimś gorszym z powodu biedy czy pochodzenia. Kiedyś znalazła siłę, żeby rzucić w esesmana opaską z gwiazdą Dawida. Tak go zaskoczyła swoją dumą, że jej nie zabił.
Od wybuchu wojny Sala stała głównie w kolejce po chleb. Do piekarni biegała po dachach, ostrzeliwana przez snajperów. Ale głód był niczym wobec tego, co miało nastąpić. Pewnego dnia do rodziny przyszło wezwanie; Róża miała natychmiast stawić się na roboty w obozie pracy. Sala podjęła decyzję - to ona pojedzie do obozu zamiast schorowanej siostry.

Obozy pracy to była wielka niewiadoma; nikt jeszcze nie wiedział, czy uda się je przeżyć. Sala zaryzykowała wszystkim. Albrecht Schmelt, hitlerowski oficer, specjalny przedstawiciel reichsfuhrera SS do wykorzystania zagranicznej siły roboczej na Górnym Śląsku, utworzył sieć obozów w ramach tzw. Organizacji Schmelt. Czas pokazał, że niewolnicza robota na budowach ratowała czasem więźniów przed Auschwitz.

Sala przeszła przez siedem obozów Schmelta. W Opolskiem - w obecnych Rzędziwojowicach, Sarnach Wielkich i Prądach. Potem w Siemianowicach Śląskich, Paniowach i Blachowni. W końcu znalazła się w Żaclerze w Czechach.

Do obozów docierały listy od jej kochającej rodziny, a ona ukrywała je z narażeniem życia. Sala chciała mieć ich ciepło przy sobie. Każda czułość była cenna, bo bliskich traciło się wtedy nagle i na zawsze.

Sala miała przyjaciółkę. W pierwszym obozie Schmelta poznała Alę Gertner, późniejszą bohaterkę ostatniego powstania w Auschwitz. Zawdzięcza jej życie. W obozach pojawiali się niemieccy lekarze, którzy szukali zdrowych kobiet do eksperymentów medycznych. Sala nadawała się idealnie. Jednak dzięki pomocy mądrej Ali, zawsze zdążyła się przed nimi schować.

Uroda Sali, jej jasne oczy bardzo się przydawały, gdy esesmani szukali pomocy domowej dla miejscowych Niemców. Sala do końca życia zachowała zdjęcie gospodyni domowej, Niemki z Rzędziwojowic, która żydowskiej nastolatce, wycieńczonej niewolnicy z pobliskiego obozu, okazała trochę serca.
Było jej potrzebne. Alę Gertner wywieziono do Auschwitz, a niepokorna dziewczyna zaczęła tam działać w ruchu oporu. Zdobywała proch przy demontażu uszkodzonych samolotów. Złapano ją i po torturach powieszono na trzy tygodnie przed likwidacją obozu. Jedyną pamiątką po Ali są listy, które przechowała jej przyjaciółka.

Poczta wciąż odnajdywała Salę w kolejnych obozach, ale wieści z Sosnowca od matki, sióstr i braci były coraz tragiczniejsze. Egzekucje, łapanki, głód. Rózia oględnie pisała po polsku, Sala czytała między wierszami. Umierały dzieci rodzeństwa, nie było lekarstw. Brat szkolnej koleżanki powieszony na drzewie w środku miasta. Ktoś zmarł z głodu, sąsiadów rozstrzelano. Wkrótce nastąpiło ostateczne rozwiązanie; z Zagłębia ruszył transport do Auschwitz .W Sosnowcu zginęło 24 tysiące Żydów.

Więźniom nie wolno było mieć rodzinnych pamiątek; Sala wciąż zmieniała listom kryjówki, zakopywała je w ziemi, chowała w materacu, nosiła przy sobie. Tęskniła. W obozie w Siemianowicach Śląskich poznała starego SA-mana, któremu szyła ubranka dla wnuczki. Obiecał jej za to krótki urlop i wyjazd do domu. Czekała z napięciem na sygnał, ale bez skutku. W końcu rzucił, że Sosnowiec jest już wolny od Żydów. Nie ma po co tam wracać.

Sala straciła wielu bliskich. Przeżyły jedynie dwie siostry, Rózia i Blima, które wcześniej zabrano do obozów Schmelta. Z ponad 50-osobowej rodziny zostały tylko one trzy. I setki listów po umarłych.

Miała jeszcze cień nadziei, kiedy zaraz po wojnie wróciła do Sosnowca. Ale z jej świata nie było już nikogo, w domu mieszkali obcy, ludzie. Uciekła stamtąd aż do Ameryki. Chciała o wszystkim zapomnieć; ściągnęła siostry, wyszła za mąż za żołnierza, urodziła dwoje dzieci. Starała się żyć normalnie.

Córka Anna o tajemnicy matki dowiedziała się dopiero wtedy, gdy Sala uznała, że córka będzie miała siły ją znieść.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie