Lubański: Nikt nie zabierze magii Stadionowi Śląskiemu w Chorzowie

Rafał MusiołZaktualizowano 
Dla Włodzimierza Lubańskiego, legendarnego piłkarza, Stadion Śląski to miejsce chwały i dramatu.

Czym dla pana jest Stadion Śląski?
Miejscem, które przez mnóstwo lat było sercem polskiej piłki. To na nim reprezentacja rozgrywała najważniejsze mecze i odnosiła wielkie sukcesy, a na trybunach pojawiały się dziesiątki tysięcy kapitalnie dopingujących nas ludzi. Podobnie rzecz się miała również z rozgrywkami klubowymi. Było wiadomo, że jeśli dzieje się coś bardzo istotnego, to areną będzie właśnie chorzowski Kocioł Czarownic.

CZYTAJ KONIECZNIE
STADION ŚLĄSKI JAKIEGO NIE ZNACIE

W pana przypadku był on zarówno areną chwały, jak i dramatu.
Dokładnie tak. I to w jednym meczu. Jak widać sport to zadziwiająca mieszanka emocji. Muszę przyznać, że teraz, po blisko 45 latach, bardziej pamiętam i częściej wspominam strzeloną Anglikom bramkę niż faul McFarlanda. W końcu wygraliśmy z Anglią, co do dziś dla naszej reprezentacji jest nie lada wyzwaniem.

Pana gol, strzelony w tamtym meczu, rozegranym 6 czerwca 1973 roku, do dziś uchodzi za kanon zachowania napastnika.
Świetną robotę wykonał też bank informacji. Wiedziałem już przed meczem, że Bobby Moore potrzebuje sporo czasu, żeby rozegrać piłkę, a do tego jest bardzo pewny siebie, przez co lekceważy trochę przeciwników. W takim właśnie momencie go zaatakowałem, odebrałem piłkę, strzeliłem bardzo ważną, ale i ładną bramkę.

A potem miał miejsce dramat.
Uważam, że nie było w tym złośliwości. Raczej przypadek, ale niestety o bardzo poważnych skutkach. McFarland wszedł wślizgiem, trafił mnie w piętę, ja byłem rozpędzony, no i kolano nie wytrzymało. Już jak upadłem, wiedziałem, że jest bardzo niedobrze.

Wspomniał pan też o meczach klubowych. Podobnie jak w przypadku zwycięstwa nad Anglią, także tu osiągnął pan coś niezwykłego, czyli awans do finału europejskich pucharów. A kluczem był słynny trójmecz z Romą, w tym rozegrane 15 maja 1970 roku spotkanie na Stadionie Śląskim z pana dwoma słynnymi bramkami.
Miałem taką sztuczkę, którą w tym meczu w dogrywce wykorzystałem. Poszedłem z piłką do linii końcowej, oddałem strzał wewnętrzną częścią stopy, piłka dostała idealnej rotacji i po odbiciu się od słupka wpadła do siatki. To było rzeczywiście idealne (śmiech). Szkoda tylko, że Włosi zdołali jeszcze wyrównać, co oznaczało trzeci mecz i pamiętny rzut monetą.

Tamten gol padł w dogrywce, ale wcześniej był rzut karny, bez którego tej dogrywki by nie było. Co pan czuł podchodząc do piłki w ostatniej sekundzie spotkania?
Do dziś mam ciarki, gdy to wspominam. Sto tysięcy ludzi na stojąco, ja z piłką na jedenastym metrze i strzał o być albo nie być. Miałem w głowie sto myśli. Do dziś się zastanawiam, nawet mi się to kiedyś przyśniło, że nie trafiam… Nerwy były napięte maksymalnie, koledzy też to widzieli. Podszedł do mnie Erwin Wilczek i powiedział, że mam spokojnie strzelać, tak jak zawsze. Podjąłem decyzję, gdzie uderzę, miałem tylko nadzieję, że bramkarz rzuci się w drugą stronę. Wiele jednak zależało od czystego trafienia piłki. Postanowiłem kopnąć ją bardzo mocno, wewnętrzną częścią stopy. Wszystko wyszło tak, jak założyłem, a wybuchu radości tych przepełnionych trybun i uczucia wielkiej ulgi nigdy nie zapomnę.

Swój ostatni mecz w reprezentacji także rozegrał pan w Chorzowie.
To było 24 września 1980 roku. Graliśmy towarzysko z reprezentacją Czechosłowacji, zremisowaliśmy 1:1, a ja strzeliłem gola. Na trybunach było może dwadzieścia tysięcy ludzi, ale trudno się temu dziwić, bo przecież wszyscy chyba pamiętają, jaki to był okres w Polsce. Piłka z pewnością nie była wtedy najważniejsza. Wykorzystałem wtedy rzut karny po faulu na Zbigniewie Bońku. Mówiono, że był to mój 50 gol w kadrze, potem po weryfikacjach zmniejszono ten dorobek do 48.

Bywał pan też na Stadionie Śląskim później, już jako widz i VIP?
I zawsze były to dla mnie duże przeżycia. Nikt temu obiektowi nie odbierze magii ani wspomnień, jakie z nim się wiążą i dla piłkarzy, i dla kibiców.

Pojawi się pan na trybunach po zakończeniu przebudowy?
Z największą przyjemnością. Mam nadzieję, że Śląski znów będzie ważnym miejscem na piłkarskiej mapie. Myślę, że polska piłka znajduje się w takim miejscu, że będziemy świadkami wielu znaczących wydarzeń z nią związanych. I także Chorzów powinien na tym skorzystać.

Zobacz Stadion Śląski na zdjęciach 360 stopni. Kliknij w przycisk PLAY i przeglądaj zdjęcia

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3