Lubliniec chce mówić po śląsku. Gwara i podpisy: oręż w bitwie o pogotowie

Aneta Kaczmarek
Dziś ważą się losy dyspozytorni pogotowia ratunkowego w kilku śląskich miastach. Według planów wojewody śląskiego, ma powstać Zintegrowany System Ratownictwa Medycznego. W jego skład wchodziłoby 6 skonsolidowanych dyspozytorni medycznych: w Częstochowie, Sosnowcu, Gliwicach, Katowicach, Jastrzębiu-Zdroju oraz Bielsku-Białej. Lubliniec i Kłobuck miałyby podlegać Częstochowie, która obsługiwałaby obszar, na którym mieszka prawie pół miliona osób.

Samorządowców z powiatów kłobuckiego i lublinieckiego wizja przeniesienia dyspozytorni do Częstochowy przeraża. Zapowiadają, że będą walczyć wszelkimi sposobami. Lublinieckie starostwo przekonuje nawet, że starsi ludzie nie będą się mogli dogadać z dyspozytorem w Częstochowie, bo ten rozumie gwarę śląską w równym stopniu, co gwarę kaszubską. Nawet krytyczne komentarze internautów nie spowodowały zmiany zdania władz powiatu lublinieckiego, które utrzymuje, że Ślązak pod Jasną Górą może przez gwarę nie uzyskać pomocy medycznej. Dzisiaj podczas spotkania do swoich racji zamierzają przekonać samego wojewodę.

W powiecie lublinieckim przez dwa tygodnie trwała zbiórka podpisów pod petycją wyrażającą sprzeciw wobec planów wojewody. Odzew mieszkańców był ogromny. W zaledwie kilkanaście dni zebrano blisko 14 tysięcy podpisów, które trafią dziś na ręce Zygmunta Łukaszczyka.

- Myślę, że wojewoda nie może pozostać obojętny na tak głośny sprzeciw. To oczywisty dowód na to, czego oczekują mieszkańcy, a wobec czego się nie godzą - mówi starosta lubliniecki, Joachim Smyła.

Zdaniem Lidii Kucharczyk, przewodniczącej Rady Powiatu Lublinieckiego, plany centralizacji ratownictwa medycznego zagrażają bezpieczeństwu pacjentów. - Zarządzanie na odległość trudno porównać z działaniami na miejscu. W sytuacji kryzysowej niezwykle ważne jest, by karetka dotarła do pacjenta na czas. Znaczenie ma choćby to, od której strony wysłać ambulans, by zaoszczędzić cenne minuty. Osoba fizycznie znajdująca się w innymi mieście nie zrobi tego tak szybko jak ktoś, kto jest na miejscu i zna teren - mówi Kucharczyk.

Obawę samorządowców kłobuckich budzi natomiast brak szczegółowej wiedzy na temat planowanych zmian. - Nie mamy żadnych wytycznych. Wymieniamy z wojewodą listy od 2009 r., ale dotychczas nie otrzymaliśmy żadnej konkretnej odpowiedzi, jak dokładnie miałby działać nowy system - mówi Gabriela Łacna, radna gminy Kłobuck.

Samorządowcy nie mają również zaufania do częstochowskiej dyspozytorni pogotowia ratunkowego, która w ostatnich miesiącach zaliczyła kilka bardzo poważnych pomyłek. W październiku ubiegłego roku do szpitala miejskiego przy ul. Mickiewicza karetka przywiozła ciężarną pacjentkę z objawami zasłabnięcia. Kobieta była w 9. miesiącu ciąży, ale nie miała oznak akcji porodowej. Ponieważ w szpitalu miejskim nie można odbierać porodów z komplikacjami, kobietę odesłano do szpitala na Parkitce. Kobieta czekała dwie godziny na przyjazd karetki pogotowia, bo dyspozytorka pogotowia trzymała się ściśle procedur i nie wezwała karetki ratunkowej, czekając aż szpital sam wezwie ambulans transportowy. Kobieta przyjechała na Parkitkę w krytycznym stanie. Mimo akcji ratunkowej zmarła.
W marcu prokuratora umorzyła śledztwo w sprawie 38-latka, który zmarł w sierpniu ubiegłego roku na ul. Szczytowej. Nieprzytomnego mężczyznę, leżącego na ulicy, zauważył jeden z przechodniów. "Erka" przyjechała dopiero po dwóch telefonach policjantów. Od momentu wezwania minęło 55 minut. Mmężczyzna zmarł na ulicy. Zdaniem biegłych, stężenie alkoholu we krwi było jednak tak duże, że nawet natychmiastowa pomoc lekarska nie uratowałaby życia 38-latka. Współpr. WSS, BR

Który Piasek?

Lublinieckie starostwo w walce na argumenty użyło nawet gwary śląskiej. Zdaniem starosty, osoby starsze mówiące gwarą miałyby trudności z porozumieniem się z dyspozytorem z Częstochowy. Wydaje się jednak, że większym problemem byłyby nazwy miejscowości, które brzmią tak samo lub podobnie, a które znajdują się w zupełnie różnych miejscach. Dyspozytor mógłby mieć problemy z rozróżnieniem Piaska (takie wsie znajdują się w powiecie częstochowskim i lubliniec-kim), Czarnego Lasu (powiat lubliniecki i kłobucki), Klepaczki (powiat częstochowski i kłobucki) i Nowej Wsi (powiat częstochowski i kłobucki).

Tylko czujne ucho dyspozytora wyczułoby subtelną różnicę pomiędzy Lisowem, Lisowicami a Lisińcem. Dwie pierwsze nazwy oznaczają wsie w powiecie lublinieckim, a Lisiniec jest jedną z większych dzielnic w Częstochowie. Podobnie brzmią również nazwy "Zawady" (powiat kłobucki) oraz "Zawada" (powiat częstochowski). W regionie jest również kilka wsi mających w swej nazwie "Brzeziny". Największy szok mógłby przeżyć jednak dyspozytor, gdyby ktoś wezwał karetkę do Ameryki. To niewielki przysiółek obok Lisowa w gminie Herby. Poza tym często występują problemy z numerem 112. Dla przykładu jedna z osób wzywających pomoc w Hucie Starej B w powiecie częstochowskim, zupełnie niespodziewanie dodzwoniła się na policję w Myszkowie. BR


*Strajk generalny 26 marca w woj. śląskim
*Bandycki napad na sklep w Mysłowicach ZOBACZ WIDEO
*ZOBACZ luksusowe samochody prezydentów miast. Po co im to? ZOBACZ ZDJĘCIA
*Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość I.
Czym wiynkszy bajzel na Gornym ślonzku tym lepi do warszawki a marszałek nowy z warszawki ,to robi jeszcze wiynkszy bajzel ,a zaczyno uod Pogotowia ,to ło mentropolii mogymy pomarzyć. Czym gożi tu ,tym lepi w warszawce.Zaczon zamiatać uod Muzeum Ś.i Bibliotyki Ś. i RAŚ-ia.
D
D.L.G
Z jednej strony pisze, ze " Nawet krytyczne komentarze internautów nie spowodowały zmiany zdania władz powiatu lublinieckiego, które utrzymuje, że Ślązak pod Jasną Górą może przez gwarę nie uzyskać pomocy medycznej.",
by kilka zdan nizej przyznac
"W powiecie lublinieckim przez dwa tygodnie trwała zbiórka podpisów pod petycją wyrażającą sprzeciw wobec planów wojewody. Odzew mieszkańców był ogromny. W zaledwie kilkanaście dni zebrano blisko 14 tysięcy podpisów"

To jak to jest pani Aneto? Ludzie poparli starostwo lublinieckie czy je skyrtykowali? Tak na logike?
j
jokel
Ktuś w pijackim widzie postanowił podzielić Ślonsk, wymieszać i wyzerować do poziomu Polski. No i mamy, wszędzie się sypie
R
RRRR!
"Myślę, że wojewoda nie może pozostać obojętny na tak głośny sprzeciw."
A ja mysle, ze "sam wojewoda" jest obcym agentem, robi to specjalnie i wlasnie o to mu chodzi - o "integrowanie" województwa tzw."slaskiego". Wykonuje warszawski antyslaski program, stniejacy w tym sensie juz od okolo 1924 ! (mieszanioe, dezinformacja, "Sosnowice na G.Sl." itp.)
m
mart
dochtór szóki wojynnej...
g
gość
A więc kabaretu ciąg dalszy- dokładnie zresztą takiego samego jak zmieniano tabliczki na niektórych sądach. Klamka zapadła- a starosta Kłobucki to chyba sobie nie zdaje sprawy, że przy następnej reorganizacji ten powiat jest pierwszy do odstrzału.
f
firiduri
Jeżeli lekarz pytał się Ślązaka, co ma wpisać w historii choroby, to musiał to być "doktór sztóki"
m
mart
Oczywiście, dla człowieka dobrej woli zrozumienie śląskiego czy nawet czeskiego nie stanowi żadnego problemu. Bo to nie jest język chiński! Tylko, trzeba mieć tą wolę...

Ale teraz opowiem autentyczne zdarzenie:

Kolega (jeszcze) jako student medycyny był na obozie wojskowym pod Częstochową. To było... no, laaata temu. W poprzednim ustroju.
Któryś z lekarzy przyjechał z zawołaniem: "Czy jest tu jakiś Ślązak"?
Pogotowie przywiozło "staro Oma" z urazem głowy. Gdy oprzytomniała i zapytali ją co się stało, odpowiadała: "Uklojzuach na uoszkrabinach i pizłach w ryczka" (czy coś w tym sensie). Nie wiedzieli co wpisać do "Historii choroby"!
:-)
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni