Maciej Manik, właściciel popularnego sklepu z pamiątkami Wiślaczek: Wisła jest pusta, więc każdy klient jest na wagę złota

Jacek Drost
Jacek Drost

Wideo

Zobacz galerię (16 zdjęć)
Wisła jest w tej chwili bardzo smutna. Deptak pusty, klientów brak. Niestety, perspektywy nie są ciekawe. Każdy klient jest na wagę złota - mówi w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim Maciej Manik, właściciel popularnego sklepu z pamiątkami Wiślaczek, który od wielu lat działa przy placu Bogumiła Hoffa 2 w Wiśle.

Jak zdrowie?
Chyba z żoną przechorowaliśmy COVID. Jesteśmy po szczepieniu, po pierwszej dawce, bo jesteśmy już w takim wieku, że mogliśmy tą dawkę otrzymać.

A jak działalność sklepu?
Wisła jest zupełnie pusta. Jeszcze aura nam zupełnie nie sprzyjała. Gdyby w święta ładniejsza pogoda, to parę osób przyjechałoby, a tak kompletne pustki. Pusto i zimno.

Przespacerowałem się wiślańskim deptakiem. Patrząc na te pustki smutek człowieka ogarnia...
Wisła jest w tej chwili bardzo smutna. Deptak jest pusty, klientów brak. Niestety, perspektywy nie są ciekawe.

Jak sobie radzicie?
Nie jest łatwo. Jeszcze pierwsza tarcza antykryzysowa w ubiegłym roku była pomocna, ale teraz nie wszyscy ją dostali. Zostało to uzależnione od kodów PKD, które posiadamy. Większość z nas na te kody się nie łapie. Okazuje się, że sąsiad, który ma ten sam asortyment otrzymał wsparcie, ale inny - który ma taki sam asortyment, ale inny kod PKD - nie. A ruchu nie ma żadnego...

Zobacz koniecznie

Pan jako osoba sprzedająca pamiątki otrzymał jakąś pomoc?
W zeszłym roku tak. W tym nie. Być może coś się zmieni, ale na dzień dzisiejszy nie otrzymałem pomocy.

Sklep macie otwarty...
Tak, walczymy. Każdy klient jest na wagę złota.

A co schodzi?
Mam część asortymentu użytkowego, na przykład pantofle, które - jak ludzie siedzą w domach - to może w nadmiarze się zużywają. Pozostałe rzeczy - pamiątki, drobne upominki - ciężko się sprzedają.

Liczycie, że chociaż majówka dopisze?
Śledzimy rozwój epidemii, zwłaszcza w naszym regionie. Niestety, nie widać poprawy. Trudno być optymistą.

Jak długo da się żyć w takim zawieszeniu?
Nie wiem. Myślę, że wszyscy jesteśmy tą sytuacją zmęczeni i zdesperowani. Z jednej strony musimy płacić czynsze, jakoś żyć. Z drugiej - obostrzenia są, bo sytuacja jest bardzo trudna. Moi znajomi chorują, są w szpitalach, więc pewne działania ze strony rządzących można zrozumieć. Mnie udało się tą chorobę jakoś pokonać, ale moi sąsiedzi, przyjaciele chorują nadal. I to nie jest łatwa sprawa. Trzecia fala bardzo nas dotknęła.

Nie przeocz

Najgorsze jest to, że w tym rok ta zima dopisała. Już dawno takiej nie było...
Sezon faktycznie mógłby być fantastyczny, na przykład dla gestorów wyciągów, bo śnieg mieli praktycznie za darmo, nie musieli strasznie naśnieżać, ale co z tego... Wszyscy liczą na to, że jak się zaszczepimy, to wróci normalność. Na razie jest jak jest. Na deptaku pusto. Patrzę na lewo, patrzę na prawo - w zasięgu wzroku z pięć osób i to w większości znajomi.

Zazwyczaj o tej porze na deptaku był już ruch?
Przed weekendem, który się dobrze zapowiadał, to już było sporo turystów. Przede wszystkim w kwietniu i maju zaczynały się wycieczki szkolne. Teraz brakuje wszystkiego wycieczek, klientów, ale trzeba być optymistą.

Czego na koniec życzyć panu, wiślanom?
Zdrowia, bo niektórzy moi bliscy - sąsiedzi czy znajomi - przeżywają dramaty, ciężko przechodzą tą chorobę. Nie można jej lekceważyć. Mam nadzieję, że może po wakacjach wszystko do normy.

Tego sobie życzmy!

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie