MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Małolat pokazał plecy mistrzom

Leszek Jaźwiecki
Motocykle Tomasza Golloba nie były w Pradze tak szybkie jak rywali. Polski żużlowiec obiecuje, że w Lesznie będzie lepiej
Motocykle Tomasza Golloba nie były w Pradze tak szybkie jak rywali. Polski żużlowiec obiecuje, że w Lesznie będzie lepiej Jakub Jaźwiecki
Sensacyjnie rozpoczęła się walka o mistrzostwo świata na żużlu. Na stadionie Marketa w stolicy Czech, Pradze, wygrał debiutujący w tym cyklu Rosjanin Emil Sajfutdinow.

W cieniu najmłodszego uczestnika żużlowej Grand Prix - ma zaledwie 19 lat - zostali giganci tej dyscypliny Duńczyk Nicki Pedersen, Amerykanin Greg Hancock i niestety nasz Tomasz Gollob. Sajfutdinow jest najmłodszym żużlowcem, który wygrał turniej Grand Prix. Drugie miejsce w Pradze zajął inny przedstawiciel "nowej fali" Szwed Fredrik Lindgren, a trzeci broniący honoru "starej gwardii" 34-letni Australijczyk Jason Crump.

Mający polskie obywatelstwo Sajfutdinow jest dwukrotnym mistrzem świata juniorów i ma szanse na kolejny sukces. Jest pierwszym Rosjaninem startującym w cyklu Grand Prix. Pochodzący z Baszkirii Emil w Polsce jeździ w Polonii Bydgoszcz, poza tym startuje jeszcze w lidze szwedzkiej (Piraterna Motala), duńskiej (Vojens) i rosyjskiej (Turbina Bałakowo). W 2005 roku awansował po raz pierwszy do finału mistrzostw świata juniorów, ale w nim nie wystąpił z powodu zbyt młodego wieku. Miał wtedy zaledwie 16 lat i został zdyskwalifikowany.

Sajfutdinow rozpoczął zawody w Pradze od dwóch punktów, przegrywając z Crampem. Potem z wyścigu na wyścig rozkręcał się, jeździł coraz pewniej. W 12. wyścigu przegrał z Hancockiem, ale dojechał do mety przed Pedersenem. Z Duńczykiem spotkał się jeszcze raz w półfinale. Walka na łokcie w pierwszym wirażu skończyła się dla młodego Rosjanina upadkiem, ale w powtórce Sajfutdinow "objechał" mistrza świata, jak chciał. W finale 19-latek nie dał szans rywalom i z dużą przewagą nad nimi minął linię mety.

- Jeszcze nie mogę uwierzyć w to, co się stało - promieniał ze szczęścia Rosjanin. - Marzyłem o starcie w Grand Prix, ale w to że wygram turniej raczej nie. Przed zawodami byłem spokojny, byłem na spacerze, zwiedziłem Pragę. Potem jednak myślałem już tylko o starcie.

Sajfutdinow po zejściu z podium nie krył łez. Łez radości. Jego marzeniem, oprócz startów w GP jest, podobno, poznanie Władimira Putina i Romana Abramowicza. Jeśli tak będzie jeździł w następnych turniejach, to może wkrótce i te marzenia się spełnią.

Triumfator zawodów w Pradze ma od kogo czerpać wzorce. W Szwecji opiekuje się nim sześciokrotny mistrz świata Tony Rickardsson. Szwed uważa młodego Rosjanina za wielki talent.

Słowa pochwały należą się także drugiemu w Pradze Lindgrenowi. Szwed zgromadził najwięcej punktów i mimo, że nie wygrał turnieju w Lesznie założy żółty plastron lidera.
- Moje motocykle były szybkie, jednak nie liczyłem, że będę na podium - przyznał blond-włosy Szwed. - Do tego zostałem jeszcze liderem Grand Prix. Wiem, że to dopiero początek, w następnych turniejach będzie już coraz trudniej.

W Pradze polscy zawodnicy stanowili najliczniejszą grupę. Niestety, ilość nie przemieniła się w jakość. Cała czwórka zakończyła zawody po pierwszej rundzie. Najbliżej awansu do półfinału byli Gollob i Grzegorz Walasek. Pierwszy zaprzepaścił swoją szansę w 13. wyścigu, w którym startując z najlepszego, czwartego pola, dojechał do mety na ostatniej pozycji. Walasek, gdyby wygrał 19. wyścig wyrzuciłby z półfinału Sajfutdinowa. Zawodnik Falubazu Zielona Góra powrócił do Grand Prix po pięciu latach.
- Nie jest łatwo wracać po takim czasie, bo światowa czołówka odjechała bardzo do przodu - przyznał Walasek. - Gdyby nie fatalny początek mogłem mieć dwa punkty więcej. Zdobyłem nowe doświadczenia i pewnie wykorzystam je w następnych turniejach.

Sebastian Ułamek jeździł na swoim czyli przeciętnym poziomie, a Rune Holta po zwycięstwie w swoim pierwszym starcie potem już oglądał plecy rywali.

- Nie mogę zaliczyć tego turnieju do udanych - przyznał Holta. - Po pierwszym wyścigu rozleciał mi się silnik i drugi nie był już tak dobry.

Po zawodach Gollob nie był rozmowny. Nic dziwnego, liczył co najmniej na awans do półfinału.
- W piątek na treningu było dobrze i to mnie napawało optymizmem, ale po drugimstarcie organizatorzy dodatkowo polali tor wodą - przyznał. - Do półfinału zabrakło jednego punktu. To dopiero początek walki w Grand Prix, przed nami kolejne i trzeba wyciągnąć wnioski z tego niepowodzenia.
Zawody w Pradze, oprócz sensacyjnego zakończenia, nie były ciekawe. Wszystko rozstrzygało się na starcie i w pierwszym wirażu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni