Małżeństwo z Ukrainy walczyło o wolność swojej ojczyzny. Wspólnie protestowali na Majdanie. On bronił Donbasu. Teraz mieszkają w Rybniku

Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Darina i Sergiej w Rybniku mieszkają od kilku tygodni.
Darina i Sergiej w Rybniku mieszkają od kilku tygodni. Piotr Chrobok
Darina i Sergiej poznali się podczas protestów w 2014 roku. Połączyła ich miłość do ojczyzny. Później pokochali siebie. Gdy kilka miesięcy później, Ukrainę zaatakowała Rosja, Sergiej jako żołnierz walczył w Donbasie. Został poważnie ranny. Teraz oboje mieszkają w Rybniku. Do Polski uciekli przed kolejnym atakiem Rosji...

Małżeństwo z Ukrainy walczyło o wolność swojej ojczyzny. Wspólnie protestowali na Majdanie. On bronił Donbasu. Teraz mieszkają w Rybniku

O małżeństwach takich, jak Darina i Sergiej zwykło się mówić, że potrafią cieszyć się życiem. Oboje uśmiechnięci, wpatrzeni w siebie niemal jak w obrazek. Jesienna chandra? Nie u nich. Wystarczy jeden rzut oka na tę parę, żeby stwierdzić, że nawet w najgorszych sytuacjach potrafią dostrzec promienie słońca. Może przez to, że w swoim wspólnym dotychczasowym życiu przeszli tak wiele...

Historia Dariny i Sergieja sięga 2014 roku i protestów na ukraińskim Majdanie. Zanim połączyła ich miłość do siebie samych, pokochali swoją ojczyznę, Ukrainę. To patriotyzm kazał im, podobnie jak tysiącom innych Ukraińców postawić opór wobec polityki ówczesnego prezydenta, Wiktora Janukowycza. Wówczas jeszcze nie wiedzieli, że oboje będą w tym samym miejscu.

- W naszym domu nie było telewizji. O wydarzeniach na Majdanie dowiedzieliśmy się z internetu i od znajomych. Wiedzieliśmy, że musimy tam być, dlatego pojechaliśmy tam całą rodziną - wspomina Darina.

Miłość do ojczyzny, do obecności na Majdanie skłoniła też Sergieja. Ówczesny żołnierz wojsk desantowych odbierał wtedy urlop. Oficjalnie jako wojskowemu nie wolno było mu tam być. On uznał jednak inaczej i pojawił się w Kijowie. Nie był to pierwszy raz, gdy dobro ojczyzny postawił wyżej niż zasady, do których powinien się stosować.

Dokładnie tak samo było kilka tygodni później, gdy wrócił już do swojej wojskowej jednostki do Lwowa. Wraz z innymi żołnierzami nakazano im jechać na Majdan, „zaprowadzać porządek", czyli po prostu pacyfikować protesty. Odmówili. Wszyscy z Sergiejem na czele. W zamian pojechali na poligon, ćwiczyć, bo w powietrzu wisiała już napaść na Ukrainę ze strony Rosji.

Wcześniej jednak los sprawił, że Darina i Sergiej się poznali. Było to jeszcze w czasie ich obecności na Majdanie, na którym oboje starali się nie tylko protestować, ale też pomagać. - Ja i moja siostra byłyśmy wolontariuszkami w administracji po zajęciu Majdanu przez policję. Byłam też pomocnicą w kuchni. Roznosiłam posiłki do walczących jednostek - mówi Darina.

W inny rodzaj pomocy zaangażowany był z kolei Sergiej. Znów ze względu na swoje powiązania z wojskiem, nie wolno było mu wstępować do jednostek. Dlatego pomagał rannym. - Zawsze miał ze sobą środki pierwszej pomocy. Leciały kamienie, rozpylano gazy, a on był pierwszym do pomocy - podkreśla Darina.

Uczucie między Dariną, a Sergiejem wcale nie zrodziło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. - Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia - uśmiecha się Darina. - Ja też nic takiego nie odczułem - wtóruje jej Sergiej, który jako pierwszy wyznał Darinie miłość. Było to jednak kilka dobrych tygodni później, gdy rozjechali się w swoje strony. Darina do domu, a Sergiej do wojskowej jednostki.

Wreszcie któregoś wydawałoby się z pozoru zwykłego wieczora, telefon Dariny zadzwonił. Po drugiej stronie słuchawki odezwał się Sergiej. - Powiedział, że nie może długo rozmawiać, ale bardzo mnie kocha. Na tym skończyła się rozmowa, a później Sergiej był już nieosiągalny. Całą noc płakałam i wybierałam jego numer - opowiada Ukrainka.

W tym czasie Sergiej w trakcie starć z rosyjskimi wojskami zakrył swoim ciałem pocisk, ratując w ten sposób kolegów z jednostki. Ledwo uszedł z użyciem. - Miał bardzo ciężkie obrażenia całego ciała, głowy, rąk, nóg - wylicza w imieniu Sergieja Darina, bo pomimo upływu od tych zdarzeń już ponad ośmiu lat, mężczyzna wciąż odczuwa ich skutki.

Porusza się na wózku, musi być stale rehabilitowany, a każdy najmniejszy ruch przysparza ogromny ból. Uraz sprawił też, że jest bardzo zamknięty w sobie. Poza pojedynczymi słowami, w zasadzie cały czas milczy. Z najważniejszej walki w swoim życiu żołnierz wyszedł jednak zwycięsko, choć nie było o to łatwo. - Sergiej przez trzy tygodnie był nieprzytomny. Przebywał na oddziale reanimacyjnym. Początkowo nie można było go odwiedzać - przytacza dramatyczne wspomnienia Darina, która na widok jego pokiereszowanego Sergieja zemdlała.

Później wszystko szło już w dobrym kierunku. - Po trzech tygodniach Sergiej się wybudził. Zaczął nawet mówić. Dla wszystkich była to dobra wiadomość, ale nie dla mnie - zawiesza głos kobieta, a później od razu się uśmiecha. Bo jak się okazuje, mężczyzna, który jeszcze nie tak dawno wyznawał jej miłość... nie poznał jej!

- Nie poznawał mnie przez cztery miesiące. Nazywał mnie Julią. Od tego czasu, nienawidzę tego imienia - śmieje się Darina, która wreszcie doczekała się chwili, gdy jej ukochany przypomniał sobie jej imię. - Pewnego dnia, niespodziewanie, po prostu przypomniało mu się, że mam na imię Darina - opowiada.

Od 2014 roku Darina i Sergiej są razem. Przed pięcioma laty - w 2017 roku - wzięli ślub. Skupiają się na sobie. Wspólnie podróżują, dużo czasu poświęcają rehabilitacji, żeby Sergiej mógł jeszcze stanąć na nogi. Niestety, przed niespełna rokiem koszmar wojny powrócił. Rosja znów napadła na Ukrainę, a młode małżeństwo zmuszone było uciekać ze swojego kraju.

Trafili do Polski. Przez jakiś czas byli w Piekarach Śląskich, a od kilku tygodni mieszkają w rybnickim Kamieniu, w hotelu Olimpia, gdzie udało się dla nich przygotować pokój. Darina i Sergiej mogą korzystać z uroków pobliskiego ośrodka, a przede wszystkim czuć się bezpiecznie, z dala od eksplozji pocisków. Jak w domu Darinę i Sergieja przyjęła w Rybniku ukraińska rodzina 28. dzielnicy. Oboje mają jednak nadzieję na powrót do prawdziwego domu, do swojej ojczyzny. - W domu jest najlepiej - zgodnie podkreślają Darina i Sergiej.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ustawa o wyrównywaniu szans w przygotowaniu - skrót

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
20 października, 14:38, AdamP:

tak bronili Ukrainy, że mieszkają w Rybniku haha

Zwykle tchorzliwe smieci !!! To brazylijska modelka zginęła w obronie ich kraju a oni pierdzą i udają bohaterów w Rybniku haha

A co, ma walczyć będąc na wózku? Ogarnij się tłumoku.

A
AdamP
tak bronili Ukrainy, że mieszkają w Rybniku haha

Zwykle tchorzliwe smieci !!! To brazylijska modelka zginęła w obronie ich kraju a oni pierdzą i udają bohaterów w Rybniku haha
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie