- Przekaz rządzących jest niespójny, chaotyczny i wewnętrznie sprzeczny - twierdzi Dominik Kolorz.

Szczyt klimatyczny COP24 w Katowicach dobiega końca. Komentuje go Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej "S".

-Do tej pory nie wiemy, ani w jakim kierunku zmierzają negocjacje, ani czy w ogóle zakończą się jakimś konkretem. Wciąż nie wiadomo też, co tak naprawdę Polska chce osiągnąć na tym szczycie. Wypowiedzi rządzących na ten temat są niespójne i sprzeczne. Niestety w znacznej części z nich pojawiają się tezy o odejściu od węgla i dekarbonizacji gospodarki. Tezy bardzo niepokojące - mówi Dominik Kolorz, przewodniczący Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ Solidarność dla związkowego Tygodnika.

PISALIŚMY:
COP24: Antynagroda Skamielina Roku została przyznana w tym roku Polsce. Dlaczego?

Jego zdaniem: - Mamy do czynienia z antywęglową krucjatą, w której jakiekolwiek merytoryczne argumenty nie mają żadnego znaczenia, a ten który ośmiela się podważać oficjalne tezy głoszone przez ONZ z automatu zostaje okrzyknięty oszołomem i wariatem. Tymczasem mitem jest, że w świecie nauki panuje konsensus w kwestii zmian klimatycznych. Oczywiście nikt rozsądny nie podważa faktu, że ocieplenie klimatu następuje, ale co do przyczyn i skutków, a w szczególności co do wpływu człowieka na ten proces zdania są podzielone - dodaje Kolorz.

ZOBACZ TEŻ:
Andrzej Duda na COP24 w Katowicach: Mamy węgla jeszcze na 200 lat. Czy rzeczywiście tak jest?
Greenpeace na COP 24: Kraje uprzemysłowione, a w tym Polska, muszą zrezygnować z węgla do 2030 roku

Dla związkowca "wielkim rozczarowaniem jest również postawa rządzących prezentowana na COP24".

- Organizacja szczytu kosztowała polskich podatników 250 mln zł. Miał on być okazją do przedstawienia światu polskich argumentów w dyskusji o światowej polityce klimatycznej. Tymczasem przekaz rządzących jest niespójny, chaotyczny i wewnętrznie sprzeczny. Najwyżsi przedstawiciele polskich władz na akademiach barbórkowych podkreślali znaczenie węgla dla polskiej gospodarki, po czym jechali na szczyt i mówili już zupełnie co innego. Raz wskazywali, że tego węgla trzeba się pozbyć jak najszybciej, a innym razem, że musi to być proces rozłożony w czasie. Tylko w nielicznych wypowiedziach pojawiał się wątek rozwoju nowoczesnych technologii węglowych, które pozwolą temu węglowi istnieć w gospodarce nadal. Innymi słowy wypowiedzi większości polityków obozu rządzącego w mniejszym lub większym stopniu wpisują się w główny nurt obowiązujący na COP24. Nurt dekarbonizacji, odejścia od węgla, który dla naszego regionu oznacza po prostu gospodarczą śmierć, a dla polskiego społeczeństwa obniżenie poziomu życia, bo dekarbonizacja to bardzo droga energia przez całe dekady - ocenił Kolorz w Tygodniku.

ZOBACZCIE TEŻ:
Szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach przedłużony do soboty

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Arnold Schwarzenegger w Katowicach

Uczestnicy COP24 w Katowicach próbują mówić po śląsku i polsku