MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Marcin Krupa: "prościej rozmawia mi się z mężczyznami niż kobietami". Aktywistki wysyłają prezydenta na warsztaty antydyskryminacyjne

Marcin Śliwa
Marcin Śliwa
Prezydent Marcin Krupa świętujący zwycięstwo w wyborach samorządowych ze swoim zastępcą Bogumiłem Sobulą
Prezydent Marcin Krupa świętujący zwycięstwo w wyborach samorządowych ze swoim zastępcą Bogumiłem Sobulą Karina Trojok
Wśród nowych wiceprezydentów Katowic nie będzie kobiet? Tak wynika ze słów Marcina Krupy na antenie Radia Katowice. Prezydent Katowic pytany o tę kwestię wyznał: "prowadzę zarządzanie dość twardą ręką i o wiele prościej rozmawia mi się z mężczyznami niż kobietami". Na słowa prezydenta zareagowały kobiety związane ze środowiskiem akademickim zaangażowane w inicjatywę "Każda Jest Ważna". Metodę zarządzania "twardą ręką" oceniają jako "archaiczną" i wskazują, że w Katowicach "kobiety pełnią rolę wykonawczyń, niemal bez wpływu na decyzje". Złożyły też do UM Katowice wniosek o zorganizowanie warsztatów antydyskryminacyjnych i rozwijających postawy równościowe.

Spis treści

Marcin Krupa: "prościej rozmawia mi się z mężczyznami niż kobietami"

Po świętowaniu zwycięstwa w wyborach i uzyskaniu mandatu Marcin Krupa rozpoczyna trzecią kadencję kryzysem wizerunkowym. Powód? Słowa prezydenta na temat kobiet, które wypowiedział 9 kwietnia w rozmowie dnia Radia Katowice, w odpowiedzi na pytanie czy w gronie wiceprezydentów znajdą się kobiety. Marcin Krupa zaznaczył, że jeszcze nie podjął decyzji ws. "bliskiego stołu" prezydenta miasta, czyli swoich zastępców. Przypomniał też, że w magistracie wiele kobiet sprawuje wysokie stanowiska, w tym skarbniczek miasta.

- Prowadzę zarządzanie dość twardą ręką i o wiele prościej rozmawia mi się z mężczyznami niż kobietami. Stąd ten stół jest bardziej dynamiczny i stąd ten stół jest złożony z mężczyzn - mówi Marcin Krupa.

Na pytanie o powody, dlaczego tak jest, Marcin Krupa odpowiedział, że to jego "słodka tajemnica", po czym dodał - "po prostu jest twardsza gra". Całość rozmowy można odsłuchać kanale youtube Radia Katowice.

"Kobiety pełnią rolę wykonawczyń, niemal bez wpływu na decyzje"

Dość szybko słowa prezydenta Katowic o kobietach spotkały się z ostrą krytyką grupy "Każda Jest Ważna", którą tworzą m.in. kobiety związane ze śląskim środowiskiem akademickim.

- Za słowami idą czyny. Skoro tak wysokiej rangi urzędnik, wybrany po raz trzeci w demokratycznych wyborach kwestionuje znaczenie głosu kobiet, to możemy wyciągać z tego daleko idące wnioski, że za tym pójdą bardzo konkretne działania i czyny. Co? Tego nie wiemy, ale pozwala to przewidywać "męskie zarządzanie" w magistracie, męskie decyzje, a więc stosowanie pewnych przywilejów dla określonej grupy - mówi Anna Adamus-Matuszyńska, członkini grupy "Każda Jest Ważna".

W czwartek 11 kwietnia w mediach społecznościowych członkinie grupy opublikowały wniosek, jaki skierowały do Marcina Krupy. Czytamy w nim m.in., że aktywistki uznają wypowiedź "za niegodną prezydenta europejskiego miasta" i oczekują zmiany podejścia. Zarządzanie tzw. twardą ręką oceniają jako "archaiczną formę zarządzania" i choć prawdą jest, że wiele kobiet w katowickim ratuszu zajmuje wysokie stanowiska, to nadal "kobiety pełnią rolę wykonawczyń, niemal bez wpływu na decyzje".

Członkinie grupy "Każda Jest Ważna" na zakończenie wniosły o przeprowadzenie dla wybranych niedawno samorządowców i osób zatrudnionych w Urzędzie Miasta Katowice szkoleń w zakresie:

  • metody i techniki inkluzywnego i dialogicznego komunikowania się z otoczeniem społecznym,
  • warsztatów antydyskryminacyjnych oraz warsztatów rozwijających postawy równościowe,
  • zarządzania różnorodnymi zespołami w modelu przywództwa opartego na współdecyzyjności, współodpowiedzialności i współpracy.

Pod listem, w imieniu grupy "Każda Jest Ważna" podpisały się: Anna Cieplak, Anna Adamus-Matuszyńska, Anna Dęboń, Małgorzata Tkacz-Janik, Paulina Jasińska, Sylwia Góra i Agnieszka Bugno-Janik. Całość wniosku wysłanego do prezydenta Katowic można zobaczyć tutaj.

Słowa prezydenta Katowic ujawniają szerszy problem

Anna Adamus-Matuszyńska nie ma wątpliwości, że słowa prezydenta wskazują na szerszy problem.

- To sygnał dużego problemu społecznego. Jakaś grupa osób ma zakodowane w głowie stereotypy dotyczące zarządzania, różnorodności i równości. To rzeczywiście budzi niepokój - mówi Anna Adamus-Matuszyńska.

Wskazuje przy tym na fakt, że Katowice są aktualnie Europejską Stolicą Nauki.

- Wypowiedź pana prezydenta jest sprzeczna z wnioskami naukowymi od antropologii przez psychologię, socjologię, po językoznawstwo, a nawet medycynę. Jest niezgodna z tym, co dziś wiemy - przypomina Anna Adamus-Matuszyńska. - Wartości takie jak równość, różnorodność, dostęp, włączanie różnorodnych grup i osób do procesu podejmowania decyzji, np. dotyczących zarządzania miastem, czyli współczesne wartości XXI wieku, tak ważne dla najmłodszego pokolenia, pan prezydent ich nie zinternalizował. Moje pytanie jako socjologa, czy to był jedyny głos, czy też podobne postawy, które zaprezentował pan prezydent w tej wypowiedzi, charakteryzują też inne osoby na tak wysokich stanowiskach? - dodaje.

Która kobieta, po tej wypowiedzi, będzie chciała podjąć się tej funkcji?

Jednocześnie członkini grupy "Każda Jest Ważna" pytana o ocenę zawartą w liście do prezydenta mówiącą, że "kobiety pełnią rolę wykonawczyń, niemal bez wpływu na decyzje", tłumaczy, że w według niej parytet jest mniej ważny, niż dostrzeżenie i uwzględnienie różnorodnych głosów.

- Kiedy pan prezydent mówił o pracownikach w Urzędzie Miasta, osobach zarządzających poszczególnymi departamentami i biurami, to rzeczywiście reprezentacja kobiet to około połowa. To są wykonawcy, a decyzje w Urzędzie Miasta Katowice podejmują wyłącznie mężczyźni - przekonuje Anna Adamus-Matuszyńska.

W jej ocenie wypowiedź prezydenta wskazuje na to, że nie zmieni się to w nadchodzącej kadencji.

- A teraz pytanie retoryczne. Która kobieta, jeśli teraz pan prezydent zaproponowałby jej stanowisko wiceprezydenta, dzisiaj, po tej wypowiedzi, która kobieta, z pełną świadomością i odpowiedzialnością będzie chciała podjąć się pełnienia tej funkcji? - kończy Anna Adamus-Matuszyńska.

Oświadczenie prezydenta Katowic

Marcin Krupa w mediach społecznościowych opublikował w czwartek oświadczenie, w którym odnosi się do słów wypowiedzianych na antenie Radia Katowice.

- Podczas wtorkowego wywiadu w Radiu Katowice zostałem zapytany czy nowym wiceprezydentem miasta będzie kobieta. Odpowiedziałem, że takiej decyzji nie podjąłem. Mówiłem o doskonałej współpracy z kobietami pracującymi w urzędzie, spośród których wiele zajmuje poważne i odpowiedzialne stanowiska kierownicze - jak np. Skarbniczka miasta i Jej zastępczyni. Ponadto warto podkreślić, że kobiety jako m.in. Naczelniczki i Kierowniczki stanowią 73% kadry kierowniczej urzędu. Podczas wywiadu powiedziałem również, że łatwiej rozmawia mi się z mężczyznami - jeżeli tymi słowami kogokolwiek obraziłem lub zostało to odebrane jako przejaw dyskryminacji - to nie było to moją intencją i przepraszam za te słowa.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Marcin Krupa: "prościej rozmawia mi się z mężczyznami niż kobietami". Aktywistki wysyłają prezydenta na warsztaty antydyskryminacyjne - Dziennik Zachodni

Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni