Markowski: W tym rządzie nie ma ludzi, którzy wiedzą, co robią w górnictwie. To lekceważące wobec Śląska. A niebawem braknie nam energii

Marcin Zasada
Marcin Zasada

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Sasin przyjechał na Śląsk z dokumentem, którego sam nie przeczytał. Przeczytał tylko reakcje i sam się przestraszył. A potem zrobił to, co powinien, czyli powołał zespół. Ale zamiast rozmawiać z zarządem spółki, zaprosił innych ministrów i premiera. Mamy wielkie wydarzenie polityczne i naród patrzy na górników jak na tych, co znowu coś chcą. Górnictwem będą zajmować się panowie, który kopalni na oczy nie widzieli - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, ekspert górniczy.

Jak by pan nazwał to, co rząd PiS robi dziś z górnictwem?
To jest tak: oni na siłę chcą zrobić jakiś program z tematu, który zasługuje na biznesplan spółki. Problem w PGG nie kwalifikuje się do takiej rangi, jak komisja z premierem, ministrami... Będziemy dyskutować o ręcznym sterowaniu zamykaniem kopalń? Taki zespół może dyskutować o strategii energetycznej państwa. A dyskusją o tym, która kopalnia ma wydobywać, ile i za ile – niech się tym zamknie pracodawca. Przypomnę tylko, że jak minister energii w rządzie PiS zamykał dwie kopalnie: Makoszowy i Krupiński nie było żadnej komisji.

Czytaj także

A sam program?
Niefortunny pod każdym względem. Po pierwsze, dlaczego koncentrować całe nieszczęście w jednym mieście, czyli w Rudzie Śląskiej? Likwidacja górnictwa to skazanie miasta na degradację społeczną. Po drugie – połączenie wydobycia z wydajnością. Jak górnictwo stare, staramy się dostosować płace do wysiłku, a to nie jest możliwe. Bo najbardziej pod ziemią narobi się ten, który najmniej nafedruje, bo głęboko, bo gorąco, bo ciśnienie, metan, daleko od szybu. Taka kopalnia nigdy nie będzie w stanie osiągnąć oczekiwanej wydajności. Wydajność zależy od modelu kopalni i geologii. I ostatni argument: zakończenie wydobywanie węgla energetycznego. Każda prognoza zakończenia nie zależy od dostępu do węgla, tylko programu energetycznego. A tego jak nie było, tak nie ma.

Ta komisja to nie jest tylko mydlenie oczu i odsuwanie wyroku w czasie?
Wicepremier to jest szczyt władzy. Jacek Sasin jako wicepremier nie bierze udziału w tworzeniu żadnych dokumentów. Piszą je jego ludzie. Chcieli zacząć z wysokiego C, potem redukować, ale uderzając w ten ton, wywołali gigantyczną nieufność społeczną i strach. Ludzie zaczęli się bać o swoją pracę. Więcej: Sasin przyjechał na Śląsk z dokumentem, którego sam nie przeczytał. Przeczytał tylko reakcje i sam się przestraszył. A potem zrobił to, co powinien, czyli powołał zespół. Ale zamiast rozmawiać z zarządem spółki, zaprosił innych ministrów i premiera. Mamy wielkie wydarzenie polityczne i naród patrzy na górników jak na tych, co znowu coś chcą. Górnictwem będą zajmować się panowie, który kopalni na oczy nie widzieli. W tym rządzie nie ma ludzi, którzy wiedzą, co robią i co robić w górnictwie. Zresztą, nie tylko nie ma. Rząd PiS myśli tylko kategoriami politycznymi i to lekceważąco dla Śląska: „Trzeba tym Ślązakom zabrać pretekst do awanturowania się”.

Czy związkowcy dali się nabrać na wielkie oszustwo przed wyborami?
Stratedzy PiS dobrze wiedzieli, że nie należało o tym mówić przed wyborami.

Nie przeocz

Ale związkowcy powinni byli wiedzieć, jak będzie.
Nie wiem, czy ten dokument Sasina, o ile w ogóle istniał, to jest optymalna reakcja na stan rzeczy. Na razie mamy do czynienia ze spadkiem cen węgla, które skutkują spadkiem przychodów. Mamy wzrost kosztów wydobycia węgla i niekontrolowane skutki pandemii. To wszystko może trwać dłużej. Obowiązkiem Sasina jest strategia energetyczna państwa, bilans energetyczny i miks surowców energetycznych. Do tego spółki powinny dostosować zdolności wydobywcze.

Mamy komisję, rozmowy będą długie. Co będzie po nich na pewno?
Co będzie? Mnożenie kolejnych zespołów roboczych, które w konkluzji nie dojdą do niczego. Przerażony jestem mnogością ludzi, którzy w tym będą uczestniczyć.

A kopalnie?
Ten rząd zamknął rentowną kopalnię Makoszowy. Dziś wydobywamy węgiel niezbywalny, ale z tym można sobie poradzić nie likwidując kopalń. Nieuniknione jest eliminowanie źródła wysokich kosztów, ale to niekoniecznie musi oznaczać to zamknięcie całej kopalni, tylko jej części, ruchów...etc. Wiem na pewno, że redukcja kosztów w górnictwie nie dokona się wskutek inwestycji modernizacyjnych. Na państwo to nie ma pieniędzy. Ale są jeszcze inwestorzy prywatni, którzy wiedzą, że tu jest jeszcze rynek na węgiel.

Jest jakieś dobre wyjście dla Śląska z tej sytuacji?
Łatwiej mi sobie wyobrazić Śląsk bez górnictwa, niż Polskę bez węgla. Radzę rządowi nie likwidować górnictwa pochopnie, bo obudzimy się z brakiem dostępności energii, surowca i jeszcze miejsc pracy. Niech ktoś w końcu zajmie się w Warszawie tematem dostępności energii – to jest dylemat państwa, które wciąż konsumuje inwestycje energetyczne z PRL.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie