Maseczki powodują grzybicę płuc? - To bzdura wyssana z palca - pulmonolog dr Arkadiusz Brodowski

Katarzyna Kapusta-Gruchlik
Katarzyna Kapusta-Gruchlik

Wideo

Zobacz galerię (4 zdjęcia)
Maseczka ochronna od dawna towarzyszy epidemiom. W 1910 roku pochodzący z Malezji słynny chiński epidemiolog, pionier maseczki chirurgicznej, dr Wu Lien Teh, jako pierwszy Malajczyk został nominowany do Nagrody Nobla z dziedziny medycyny w 1935 roku za walkę ze zwalczeniem dżumy płucnej. I choć już wtedy dowiedziono skuteczności maseczki ochronnej, to w 2021 roku nie brakuje ludzi, którzy uważają, że maseczki są szkodliwe, bo... powodują grzybicę płuc. Obowiązek zakrywania ust i nosa rząd wprowadził rok temu. O skuteczności maseczek mówi lek. med Arkadiusz Brodowski, kierownik Oddziału Pulmonologii, Nowotworów Płuc, Mukowiscydozy i Pracowni Bronchoskopii WSS nr 5 w Sosnowcu w rozmowie z Katarzyną Kapustą-Gruchlik.

Maseczki ochronne wywołują grzybicę płuc? Pulmonolog: To bzdura wyssana z palca

Panie doktorze, maseczki nosimy obowiązkowo od roku. Chciałabym zweryfikować teorie, które się z nimi wiążą, aby ukrócić je raz na zawsze
Dobrze.

Czy przez ostatni rok zgłosił się do pana pacjent, u którego rozpoznano grzybicę płuc wskutek noszenia maseczki?

Nie, absolutnie.

To znaczy, że teoria krążąca wśród części społeczeństwa, że noszenie maseczki powoduje grzybicę płuc, jest bzdurą?

To bzdura wyssana z palca. Absolutnie, nic takiego nie ma miejsca. Jeśli się dba o higienę, zmienia maseczki jednorazowe i nosi je od dwóch do czterech godzin, to nie ma takiej opcji. Szczególnie teraz, kiedy przepisy regulują, jakie maseczki powinniśmy nosić.

Czy kiedykolwiek w pana pracy zawodowej zdarzyła się sytuacja, że zgłosił się na przykład chirurg, który z powodu noszenia maseczki dostał grzybicy płuc?

Nie, nigdy. Grzybicze zapalenie płuc rozwija się niezwykle rzadko i najczęściej u pacjentów z upośledzoną odpornością i u pacjentów leżących. U normalnego, przeciętnego, zdrowego człowieka, szanse na rozwinięcie się grzybicy płuc są znikome.

Czyli maseczki nas chronią.

Maseczki chronią nas i chronią innych - nasze otoczenie. Prawdopodobieństwo zarażenia się po kontakcie z osobą chorą, objawową, w momencie, gdy obie te osoby noszą maseczki i zachowują odległość, wynosi 1,5 procent. Chirurdzy całe życie operują w maseczkach, żeby nie zakażać ran i nie wchłaniać do swojego układu oddechowego tego, co jest przy zabiegu operacyjnym.

Pana zdaniem Polacy przestrzegają zasad: dystans, dezynfekcja, maseczka?

Nie przestrzegamy reżimu sanitarnego. Wprowadza się lockdown, zamyka różne gałęzie gospodarki, ale nie nauczono nas i nie zorganizowano odpowiednio zasad przestrzegania reżimu sanitarnego. Nosimy maseczki pod nosem, na uchu, z boku, w ogóle nie nosimy. Nie ma za to żadnych konsekwencji. Gdyby twardo było powiedziane, że każdy ma nosić maseczkę odpowiednio założoną, bo to przecież żadna filozofia, a za brak maseczki byłaby surowa kara, na przykład 10 tysięcy złotych i było to konsekwentnie egzekwowane, to gwarantuję, że reżim sanitarny byłby zachowany i byłoby o wiele mniej zachorowań, nawet przy otwarciu fryzjerów, galerii i tym podobnych rzeczy. Podstawą jest reżim sanitarny, którego my nie przestrzegamy.

Jeszcze jedna teoria spiskowa: maseczki ograniczają nam dostęp do tlenu, więc nie powinniśmy ich nosić...

Gdyby ograniczały, to każdy chirurg w tym kraju, każdy zabiegowiec po prostu by się udusił. Maseczka nie zatrzymuje tlenu, więc powietrze, które wciągamy do płuc, ma taką samą jego zawartość. Maseczka nie ma filtra tlenowego. Wciągamy więc identyczne powietrze, jak to bez maseczki. Teorie, które krążą, nie są teoriami naukowymi. Jeśli ktoś ma odpowiednio poukładane w głowie, to nie czyta takich rzeczy w internecie. To bzdury wyssane z palca, bo żadnych doniesień naukowych na ten temat nie ma. To są mrzonki, które ktoś wpisał w internet, a jak wiemy, w internecie można napisać wszystko.

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Piotr

Pytanie o późne skutki wielogodzinnej pracy w masce ffp2 zasługuje tu tylko na usunięcie.

Brawo wy...

J
Jasio uczen wzorowy

Tego nie mozna wykluczyc. Jesli nosi sie drogo nabyta maske FFP-2 pare tygodni na nosie, a w miedzyczasie w kieszeni wraz z drobniakami i grubymi zlotymi polskimi, to moze dojsc do migracji bakterii roznego autoramentu do maski i dalej do pluc ( i nie tylko). Ten problem znaja Japonczycy, juz zawsze noszacy na codzien maski, by ochronic siebie i inych przed bakteriami. Jak wykazaly badania, pod maska buduje sie atmosfere (cieplo i wilgotno), sprzyjajaca rozwojowi bakterii.

Japonczycy wiedza o tym, ale zmieniaja maski bardzo czesto (sa bardzo tanie). Inny problem to ich utylizacja - ale ten problem rozwiazano w Japonii juz dawno - nie korzystajac z realiow polskich, wyrzucania masek na chodnik lub do trawy.

Dodaj ogłoszenie