Nasza Loteria

Mieliśmy poczucie, że jesteśmy kolejnym straconym pokoleniem i walczyliśmy z komuną

Przemysław Miśkiewicz
Dawniej o bohaterach tworzono pieśni, pisano wiersze, bo chciano ich unieśmiertelnić.

„Zbyt stary żeby nosić broń i walczyć jak inni –
wyznaczono mi z łaski poślednią rolę kronikarza
zapisuję – nie wiadomo dla kogo – dzieje oblężenia
mam być dokładny lecz nie wiem kiedy zaczął się najazd
przed dwustu laty w grudniu wrześniu może wczoraj o świcie
wszyscy chorują tutaj na zanik poczucia czasu

pozostało nam tylko miejsce przywiązania do miejsca
jeszcze dzierżymy ruiny świątyń widma ogrodów I domów
jeśli stracimy ruiny nie pozostanie nic
(…)
cmentarze rosną maleje liczba obrońców
ale obrona trwa i będzie trwała do końca
i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden
on będzie niósł Miasto w sobie po drogach wygnania
on będzie Miasto…”

Fragment wiersza Zbigniewa Herberta, napisanego czterdzieści lat temu, w początkach wojny komunistów z narodem polskim, zyskał nowe, jakże dosłowne odniesienie. Kilka dni temu miasto padło, myślę, że poziom strat będziemy poznawać przez długi czas. W momencie, kiedy piszę ten felieton, nie wiemy, co się stało z obrońcami. Jakaś część ocalała. W Rosji słychać głosy, że powinno się ich postawić przed sądem i skazać na śmierć. Widocznie konwencja genewska nie obowiązuje. „(...)i jeśli Miasto padnie a ocaleje jeden/ on będzie niósł miasto w sobie po drogach wygnania/ on będzie miasto”. A to jest strasznie niebezpieczne. Wszystkie symbole są dla Rosjan groźne, a żywe najbardziej.
Dawniej o bohaterach tworzono pieśni, pisano wiersze, bo chciano ich unieśmiertelnić. Kiedy w 2014 roku byłem po raz kolejny na Majdanie, kilka dni po masakrze, miałem okazję trafić na ostatnie pogrzeby. Kilkanaście, a może kilkadziesiąt tysięcy ludzi żegnało zamordowanych majdańców. Tłum skandował przez blisko pół godziny trzy słowa: „Heroji ne wmyrajut” – bohaterowie nie umierają. Jakież to symboliczne. Teraz już na zawsze hieroje z pułku Azow wpisali się w ukraińską historię. Oni i Mariupol będą symbolem. Oni będą miastem, a miasto Nimi. Oby przeżyli.
I kolejny Herbert. „Potęga smaku” – tym razem jako wstęp do wydarzenia, które miało miejsce 40 lat temu.

„To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa, niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak, smaku…”
Mieliśmy po dwadzieścia lat, studiowaliśmy na katowickich uczelniach, słuchaliśmy Kaczmara, czytaliśmy bibułę, knuliśmy i bawiliśmy się. Mieliśmy poczucie, że jesteśmy kolejnym straconym pokoleniem i walczyliśmy z komuną. Dla nas była to właśnie kwestia smaku. To my byliśmy spadkobiercami powstańców listopadowych, styczniowych, pierwszej kadrowej, obrońców Westerplatte, żołnierzy Andersa czy Kolumbów z Armii Krajowej. Oni - komuniści – byli pogrobowcami Targowicy, kolaborantów z okresu zaborów, zdrajców z KPP i narzuconą sowiecką władzą. My traciliśmy złudzenia, że możemy się dogadać i żyć w jednym kraju z obcą władzą. 13 maja 1982, na wezwanie władz podziemnej Solidarności, w kraju miał się odbyć piętnastominutowy strajk, upamiętniający piątą miesięcznicę wprowadzenia stanu wojennego. Uniwersytet Śląski był najbardziej represjonowaną uczelnią w kraju. W obozach internowania siedzieli nasi wykładowcy i nasi koledzy z Niezależnego Zrzeszenia Studentów. A ponieważ życie nie znosi próżni, to niejako automatycznie w rolę przywódców podziemia weszli nowi ludzie. Koledzy postanowili, że zrobimy tego dnia manifestację pod rektoratem. I rzeczywiście zebrało się kilkaset osób. Chyba nas trochę przerosła sytuacja, bo mieliśmy pomysł na milczący protest, ale jak stać w milczeniu przez 15 minut. Odśpiewaliśmy hymn, Rotę, postaliśmy chwilę i rozeszliśmy się. To było najliczniejsze zgromadzenia w tym dniu w województwie katowickim. W efekcie internowano kilkanaście osób i rozwiązano jeden z instytutów. Czy było warto? Oczywiście, jeżeli to była „sprawa smaku”, to nie mieliśmy wyjścia.

Czy mamy prawo porównywać te dwa wydarzenia? Absolutnie nie. Heroizm i odwaga obrońców Mariupola, a nasza odmowa czy protest przeciw beznadziei komunizmu sprzed 40-tu lat – to zupełnie inne kwestie. Jednak Herbert połączył je w przesłaniu Pana Cogito:

„Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

niech nie opuszcza cię twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys

i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie…”

Warto czytać Herberta, warto być przyzwoitym… Precz z komuną.

od 12 lat
Wideo

Szymon Hołownia ma duże ego, większe ma tylko Lech Wałęsa

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni