Mieszkańcy Czerwionki, Mszany, Mikołowa kolejny raz wyszli na ulice. Protestowali przeciwko kolei do CPK. Ich obawy wzbudzają wywłaszczenia

Robert Lewandowski
Robert Lewandowski
Piotr Chrobok
Piotr Chrobok
Protest na "Wiślance" trwał dokładnie godzinę.
Protest na "Wiślance" trwał dokładnie godzinę. Robert Lewandowski, Piotr Chrobok
Udostępnij:
Za nasze domy dostaniemy po prostu grosze - mówią mieszkańcy miast i gmin, przez które ma przejść linia kolejowa prowadząca do Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie. To właśnie kwestia wywłaszczeń ich posiadłości budzi wśród największe obawy i wątpliwości.

Mieszkańcy Czerwionki, Mszany, Mikołowa kolejny raz wyszli na ulice. Protestowali przeciwko kolei do CPK. Ich obawy wzbudzają wywłaszczenia

Po "samodzielnych" protestach, tym razem połączyli siły i wspólnie zdecydowali się powiedzieć "nie" połączeniu kolejowemu do Centralnego Portu Komunikacyjnego w Baranowie. Mieszkańcy woj. śląskiego, których miast i gmin w największym stopniu dotyka rządowa inwestycja, postanowili wyrazić swój sprzeciw, protestując na DK81.

- Potwierdzoną mam obecność sołectw gminy Czerwionka-Leszczyny: Palowice, Bełk, Szczejkowice, Palowice. Będą też mieszkańcy Orzesza, Mikołowa, Mikołowa-Mokrego, Wyr i Łazisk. Są też delegacje ze Świerklan i z Mszanej - wyliczała na kilka minut przed rozpoczęciem protestu Dominika Baranowicz, sołtys Palowic.

W sumie w godzinnym proteście udział miało wziąć nawet 150 osób. A sam protest, podobnie jak dwa poprzednie przebiegał w tym samym miejscu - skrzyżowanie ul. Centralnej i Klonowej w Orzeszu - "Wiślanki". Odbywał się on również na identycznych zasadach. Protestujący blokowali na jakiś czas blokowali drogę, przechodząc przez przejście dla pieszych.

Swoje niezadowolenie z pomysłu poprowadzenia kolei do CPK, protestujący wyrazili na trzymanych w rękach transparentach. "Nie dla CPK", "Stop kolei, która dzieli", "Nie dla Kolei Dużych Prędkości" - można było na nich przeczytać. Sprzeciw wyrażano też podnoszonym co jakiś czas okrzykiem "STOP CPK".

Niezmiennie od pierwszego protestu, osoby, które wzięły w nim udział podnosiły te same argumenty przeciwko inwestycji. Zdaniem protestujących linia kolejowa, która przejdzie przez ich miejscowości oznacza dewastację przyrody, a dla wielu z nich jest też równoznaczna z wyprowadzką z domu.

I to właśnie argument związany z ewentualnymi wyburzeniami posiadłości, a dokładnie mówiący o wywłaszczeniach - które w opinii protestujących mają być zostać dokonane w sposób niesprawiedliwy - był akcentowany najmocniej.

- Za nasze domy dostaniemy po prostu grosze - zwraca uwagę Janusz Winkler, mieszkaniec Bełku, którego dom jest zagrożony wyburzeniem. - Jesteśmy w bezpośrednim sąsiedztwie jednego z wariantów - dodaje, zaznaczając, że problemem jest nie tylko wycena posiadłości, którą zwykło się robić zgodnie z wartością odtworzeniową, a nie, jak w przypadku wywłaszczeń przez CPK, wartością rzeczywistą, ale też termin wypłaty pieniędzy za wywłaszczone posiadłości.

- Inwestor ma półtora roku na wypłacenie. Jak zburzą dom, to gdzie się pojedziemy? Na tych gruzach, które nam zostaną? - pyta retorycznie mieszkaniec Bełku, zauważając, że wiąże się z tym też inny problem, a mianowicie ewentualnego odwołania się od wyceny. Do czego się odwołamy jeśli rzeczoznawca zrobi wycenę, za półtorej roku dają nam 300 tysięcy złotych, a budynek będzie warty milion? - dopytuje Janusz Winkler.

W trakcie protestu w Orzeszu zbierano także podpisy, które mają trafić na biurko prezydenta RP, Andrzeja Dudy. Składając je, protestujący zamierzali wpłynąć na głowę państwa, aby ta nie podpisywała ustawy o usprawnieniu procesu inwestycji CPK.

- Ustawa o usprawnieniu procesu inwestycji CPK sprawia, że jesteśmy jedynie nieliczącymi się pionkami w grze. Jednak jesteśmy obywatelami Rzeczypospolitej Polskiej, której Konstytucja gwarantuje nam niezbywalne prawa. Dlatego zwracamy się z prośbą do Pana, jako głowy państwa o zawetowanie tej specustawy, a co najmniej o weryfikację jej zgodności z Konstytucją - zaapelowali w piśmie mieszkańcy miast i gmin, przez które przebiega linia 170, która ma prowadzić do portu w Baranowie.

Nie wiadomo jednak, czy lista ze złożonymi podpisami trafi do prezydenta. W trakcie protestu Andrzej Duda podpisał bowiem ustawę, przeciwko której składano podpisy, co rzecz jasna spotkało się z niezadowoleniem protestujących.

Protest przeciwko CPK zgromadził nie tylko mieszkańców "zagrożonych" koleją miejscowości. Przybyli na niego także politycy samorządowi, a nawet posłowie, których zaprosili organizatorzy. Wszyscy zgodnie udzielali poparcia protestującym.

- Nie podlega dyskusji to, że stajemy w obronie naszych mieszkańców. Nasza obecność - nie tylko moja, ale i innych samorządowców - pokazuje, że jest to ważny dla nas problem. Integrujemy się z mieszkańcami, z ich protestem - zaznaczał Wiesław Janiszewski, burmistrz gminy i miasta Czerwionka-Leszczyny.

Jak przyznają uczestniczący w proteście mieszkańcy, współpraca z politykami - głównie opozycji - to dla nich jedna z ostatnich desek ratunku. - Co nam zostaje? Z tego, co deklarują, z ich wypowiedzi wynika, że przyjrzą się tej inwestycji. Prześledzą, jak to wygląda, czy ma to sens - mówi Marek Nowak z mikołowskiej dzielnicy Mokre.

Do protestu w Orzeszu odniosło się także CPK. W opinii przedstawicieli inwestora, to nic dziwnego, że projekt inwestycyjny o takiej skali, który obejmuje całą Polskę, wzbudza emocje. - To zrozumiałe, że projekt inwestycyjny o takiej skali, obejmujący niemal całą Polskę i zmieniający oblicze transportowe kraju wzbudza emocje. Każdy ma prawo wyrażać swoje opinie, dlatego od początku projektu organizujemy konsultacje społeczne w skali, jakiej dotychczas w polskich inwestycjach nie było - mówi Konrad Majszyk, rzecznik prasowy CPK. Jednocześnie, w CPK zdają się zarzucać protestującym myślenie wyłącznie o własnym interesie.

- Zadajmy sobie pytanie, czy protestujący występują w imieniu wszystkich mieszkańców. Czy reprezentują ludzi także z tych miast, które dziś są pozbawione transportu kolejowego, a dzięki CPK wyjdą ze strefy wykluczenia transportowego, jak np. Jastrzębie-Zdrój, Łomża, czy Kutno? - pyta Konrad Majszyk.

Z kolei protestujący, wypraszają sobie, jakoby to oni byli hamulcowymi rozwoju Polski, jak ze względu na ich protesty zwykło się ich określać. Przyznają jednak, że rozwój nie może być realizowany w taki sposób, w jaki chce tego CPK.

- My nie jesteśmy za tym, żeby się Polska nie rozwijała, a wręcz przeciwnie. Ale na terenie Śląska w najbardziej zurbanizowanym miejscu, ta decyzja powinna być podjęta racjonalnie. Na pewno nie w tej wersji, która jest proponowana przez CPK - tłumaczy Dominika Baranowicz, dodając, że protestujący sugerują inwestorowi alternatywne rozwiązanie. - Dajemy alternatywę do KDP 170 w postaci linii E65, która łączy Katowice, Czechowice-Dziedzice. Ona jest gotowa, a obecnie nawet remontowana - podkreśla sołtys Palowic.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

i Politycznie: posłowie Kurzawa i Sobolewski o reparacjach od Niemiec

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie