Mieszkańcy Jury protestowali przeciw budowie kopalni rud cynku i ołowiu ZDJĘCIA

Paulina Musialska
Paulina Musialska
Mieszkańcy Jury protestowali przeciwko budowie kopalni rud cynku i ołowiu
Mieszkańcy Jury protestowali przeciwko budowie kopalni rud cynku i ołowiu PM
Udostępnij:
To miało być kolejne spotkanie informacyjne przedstawicieli firmy Rathdowney na terenie gminy Łazy. Mieszkańcy zebrali się jednak, aby wyrazić swój sprzeciw wobec budowy kopalni rud cynku i ołowiu. Zadawali władzom firmy niewygodne pytania i skandowali "Nie dla kopalni". Zobaczcie zdjęcia.

To miało być kolejne spotkanie informacyjne przedstawicieli firmy Rathdowney na terenie gminy Łazy. Mieszkańcy mieli pozyskać na nim informacje dotyczące budowy kopalni rud cynku i ołowiu na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Przypomnijmy. Firma chce wybudować ją na terenie jednej z czterech gmin: Zawiercie, Łazy, Poręba oraz Ogrodzieniec. Najbardziej prawdopodobną lokalizacją jest gmina Łazy. Ponadto, Rathdowney złożyło do Nadleśnictwa Siewierz wniosek o przyrzeczenie dzierżawy gruntów. Zastrzegło informację, o które grunty chodzi. Powołuje się na tajemnicę firmy. Jeśli obecnie nadleśnictwo zdradziłoby lokalizację tych gruntów, to musiałoby zapłacić firmie ogromne odszkodowanie.

Na spotkaniu informacyjnym w Łazach pojawiły się tłumy mieszkańców

Informacja o złożonym wniosku spowodowała, że o budowie kopalni rud cynku i ołowiu na terenie Jury ponownie zrobiło się głośno. Wielu mieszkańców zaczęło się niepokoić, że sprawa jest przesądzona i inwestycja będzie miała miejsce. Efektem była wyjątkowo duża frekwencja na spotkaniu informacyjnym.

Pojawiły się tłumy. Byli także samorządowcy i parlamentarzyści. Zainteresowanie spotkaniem przerosło oczekiwania firmy. Zarezerwowana sala konferencyjna w Miejskim Ośrodku Kultury w Łazach okazała się zbyt mała. Konieczne było przeniesienie go do hali sportowej "Klaudiusz" w Łazach. Uczestnicy przemaszerowali zatem przez ulicę Kościuszki. Skandowali przy tym hasła "Nie dla kopalni" oraz "Precz z kopalnią". Wiele osób miała ze sobą kartki pokazujące, że są przeciwni tej inwestycji na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej.

Na spotkaniu Rathdowney reprezentował Robert Koński, prezes firmy. Towarzyszyli mu dr hab. inż. Mariusz Czop oraz Bartosz Władimirow, który zajmuje się biurem informacyjnym Projektu Olza w Zawierciu. Na początku próbowali przedstawić mieszkańcom na jakim etapie znajduje się obecnie ich inwestycja.

- Jesteśmy tutaj od 2010 roku i działamy na podstawie koncesji poszukiwawczo-rozpoznawczej wydanej przez Ministerstwo Środowiska. Do tej pory wykonaliśmy 276 odwiertów na 32 tysiące metrów rdzenia. Większość pokrywa się z lokalizacją odwiertów prowadzonych dawniej przez Państwowy Instytut Geologiczny. Nasz projekt posuwa się wolnym tempem, jakim takie projekty się posuwają. Zajmuje to od 10 do 15 lat. Dlatego dzisiaj nie jesteśmy w stanie zaproponować realnej kopalni, pokazać jej lokalizacji oraz tego jak będzie działać - mówił Robert Koński, prezes Rathdowney.

Jedna z mieszkanek powiatu zauważyła, że na stronie internetowej Projektu Olza podane są już konkretne terminy. Znajdują się w raporcie dla potencjalnych inwestorów, którzy będą chcieli nawiązać współpracę z Rathdowney. Co ciekawe, w trzecim kwartale 2021 roku firma przewiduje, że będzie już posiadała koncesję na wydobycie. Oznacza to, że prace są na bardzo zaawansowanym etapie. Kolejna z mieszkanek powróciła natomiast do rozmowy prowadzonej na spotkaniu w 2013 roku. Wtedy firma zaprzeczała planom budowy kopalni, a na każdym spotkaniu jej przedstawiciele podkreślali, że prowadzą tylko badania geologiczne.

- Badania geologiczne są przecież próbą przed budową kopalni - próbował bronić się Rober Koński.

Podkreślał, że kluczowy będzie raport oddziaływania na środowisko, który ma być konsultowany ze społecznością lokalną. Bartosz Władimirow tłumaczył, że firma nie ma obecnie koncesji na wydobycie i jeszcze się o nią nie stara. Aby uzyskać koncesję konieczne jest spełnienie szeregu wymogów formalnych.

CZYTAJCIE TEŻ:
Specustawa górnicza: Mieszkańcy Studzienic, Kobióra i Jankowic też zbierają podpisy pod listem do premiera. SGGP też przeciw
Rybnik: List do Premiera RP przeciw specustawie umożliwiającej budowę kopalni Paruszowiec

Poruszony został także temat wniosku o przyrzeczenie dzierżawy gruntów. Zauważono, że stowarzyszenie "Nie dla kopalni" zwróciło się do nadleśnictwa o udzielenie informacji o lokalizacji gruntów jeszcze przed jej zastrzeżeniem. Podczas spotkania przedstawiciele firmy odmówili udzielenia szczegółów związanych z lokalizacji.

- Ten wniosek jest przedwstępną umową przyrzeczenia dzierżawy. Aby nazywał się umową dzierżawy, muszą być spełnione konkretne warunki - tłumaczył Robert Koński.

Stowarzyszenie "Nie dla Kopalni" podkreślało, że Rathdowney w 2017 roku chwaliło się swoją transparentnością. Od tego czasu nie ma jednak konkretnych informacji związanych z budową kopalni. Stowarzyszenie zauważa także, że na stronie kanadyjskiej publikowane są bardziej szczegółowe raporty. Na stronach polskich nie pojawiają się mniej obszerne informacje.

Pojawiło się wiele pytań dotyczących wody

Podczas spotkania padło także wiele pytań. W większości dość niewygodnych dla przedstawicieli firmy Rathdowney. Odpowiedzi na nie były dość lakoniczne i brakowało w nich konkretów. Krzysztof Furman pytał co stanie się z łazowskimi wodociągami, gdy powstanie kopalnia. Podkreślał przy tym, że obecnie na Jurze dysponujemy bardzo dobrej jakości wodą.

- Pytanie o wodę słyszałem na każdym spotkaniu. Przebadaliśmy wszystkie studnie jakie są zakopane w tych czterech gminach. Przebadaliśmy wszystkie studnie wodociągowe i źródła rzeki. Te badania są ponadwymiarowe w stosunku do standardowych badań przypadku takiego projektu. Chcieliśmy dobrze przygotować się do tego tematu. W przestrzeni publicznej istniała bowiem informacja pochodząca z lat 80. ubiegłego wieku, że kopalnia miała doprowadzić do niesamowitych szkód środowiskowych. To będzie jednak kopalnia zdecydowanie płytsza w granicach 100-110 metrów - mówił . Będzie ona odsunięta od Zawiercia. Budujemy kopalnię płytszą niż zakładano. Wydobycie będzie na obszarze mniejszym niż zakładano. Dopływ wody do kopalni wynosi około 25 mln metrów sześciennych rocznie. To woda zdatna do picia. Będzie mogła zostać wykorzystana przez wodociągi. Owszem, dochodzi problem skażenia wód siarczanami, ale stwierdzono, że bardzo trudno doprowadzić do utlenienia złóż - dr hab. inż. Mariusz Czop.

Krzysztof Furman stwierdził, że zwrócił się do przedstawicieli z jednym prostym pytaniem. Chciał dowiedzieć się, czy wodociągi nadal będą działać.

- Odpowiedzi nie dostałem. Mówił pan przez 15 minut. Nie odpowiedział pan. Rozumiem, że oznacza to, że wody w naszych wodociągach nie będzie - mówił Krzysztof Furman.

Dr hab. inż. Mariusz Czop podkreślał, że w przypadku problemów wodociągów podana zostanie im woda uzdatniona. Oznacza to, że prawdopodobnie do kranów mieszkańców powiatu trafi woda wypompowywana z kopalni rud cynku i ołowiu. Zanieczyszczona woda będzie wcześniej uzdatniana do korzystania z niej.

- Nie ma takich przepisów prawnych, aby w leju depresyjnym w strefie oddziaływania kopalni jakikolwiek wodociąg miał ucierpieć. Większość wodociągów, studni ujęciowych przetrwa. Będzie kilka studni, które stracą swoje zasoby. My je skompensujemy. Albo odwiercimy studnię obok studni zastępczej albo podamy uzdatnioną wodę o takiej samej jakości. Polskie przepisy mówią, że kopalnia musi za darmo tę wodę dać - mówił Mariusz Czop.

Kolejny z mieszkańców zauważył, że kopalnia ma 60 mln metrów sześciennych wody do wypompowania. Kopalnia wykorzystuje 25 mln. Powiat zawierciański w ciągu roku zużywa 10 mln metrów sześciennych wody. Pojawiło się zatem pytanie, co stanie się z pozostałą częścią wody. To pytanie ekspert Rathdowney pozostawił bez odpowiedzi. Kolejne pytanie dotyczyło danych pojawiających się w raportach firmy. Zgodnie z nimi ponad 5,5 tysiąca ton arsenu zostało uznanych za pierwiastek użyteczny. Mieszkańcy zastanawiają się do czego będzie on używany.

- Arsen w zgodzie z polskimi przepisami jest kopaniną towarzyszącą. Jeżeli arsen wykryje się w złożu, należy go zgłosić. My nie mamy zamiaru go odzyskiwać. On jest w takiej postaci, że on jest bardzo trudny do uzyskania - odpowiedział Mariusz Czop.

Pytano także o wody powierzchniowe. W kanadyjskich raportach między wierszami można przeczytać, że może zaistnieć możliwość ich skażenia. Ekspert Rathdowney tłumaczył, że wodom powierzchniowym nic nie grozi.

Spotkanie odbywało się w bardzo nerwowej atmosferze

Spotkanie przebiegało w bardzo nerwowej atmosferze. Zgromadzeni na hali mieszkańcy od początku postanowili dać jasno do zrozumienia, że kopalni na terenie Jury po prostu nie chcą. Nie brakowało gwizdów i okrzyków przeciwko kopalni. Były także apele o przeprowadzenie własnych raportom, które przedstawią co z kopalnią będzie działo się w przyszłości.

- Środki masowego przekazu muszą usłyszeć jednostajny i merytoryczny głos na "nie". Taki, który pokaże, że ta kopalnia będzie czynić szkody. Zadamy kilka pytań w trybie informacji publicznej, na łamach prasy oraz telewizji. Zobaczymy jakie odpowiedzi wtedy będą. Z merytorycznymi, konkretnymi pytaniami nie ma dyskusji. Mamy obecnie deficyt wody w kraju, a kopalnia będzie działać przeciwko wodzie. To już w tym momencie mamy wynik 1:0 dla przeciwników kopalni - mówił Arkadiusz Nagięć.

Arkadiusz Nagięć jest prezesem firmy Tru House. Zamierza w Grabowej (gmina Łazy) wybudować gospodarstwo ekologiczne wielkoobszarowe. Podkreślał, że decyzje tak naprawdę zapadną w ministerstwie.

- To wszystko i tak rozegra się na papierach. Na decyzji środowiskowej, pozwoleniach administracyjnych. Wszystko jest na papierach. Albo będziemy mieć swoich ekspertów, albo będziemy mogli sobie gadać do końca świata, a firma Rathdowney i tak zrobi swoje. To się nie rozegra tutaj. To nie samorząd będzie mieć korzyści z powstania kopalni. Korzyści będzie miała Warszawa. Musimy dawać jasny i klarowny przekaz - dodał Arkadiusz Nagięć.

Mieszkańcy zgodnie krzyczeli, że nie chcą tej kopalni na terenie żadnej z czterech gmin. Nie interesują ich żadne ekspertyzy i raporty, ponieważ nie zgadzają się na jej budowę. Obawiają się o swoje nieruchomości, na które często zaciągnęli spore kredyty. Obawiają się o zdrowie swoje oraz swoich dzieci. Uważają, że dyskusja jest zbędna, bo nie zamierzają zmieniać swojego zdania.

- Zgodnie z kanadyjskim raportem kopalnia powstanie 300 metrów od mojego domu. Ja jej nie chcę. Chcecie kopalnię? To ją sobie wybudujcie w Kanadzie - mówiła jedna z mieszkanek.

Uczestnicy spotkania prosili także firmę o jasną deklarację w sprawie budowy kopalni w przypadku zdecydowanego sprzeciwu mieszkańców powiatu zawierciańskiego. Robert Koński zasłaniał się uchwałą rady w Łazach, w której o budowie będzie mogło przesądzić referendum. Szymon Koclęga - jeden z mieszkańców powiatu - zapytał, co firma zrobi, jeśli zdecydowana większość w referendum będzie przeciwna budowie kopalni.

- Uszanujemy wolę mieszkańców - uciął Robert Koński.

Głos zabrał też Tomasz Męcik-Kronenberg. Jest lekarzem oraz pracownikiem naukowym Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Podkreślał, że pierwiastki takie jak kadm, arsen i siarczany są kancerogenne.

- Bardzo szanuję wiedzę pana doktora, jak wszystkich pracowników naukowych. Pana wiedza dotyczy jednak tylko geologii. Ja mówię o punkcie widzenia medycznym - mówił Tomasz Męcik-Kronenberg. - Ta kopalnia tutaj nie powstanie. Choćbyśmy się mieli wszyscy do drzew przykuć. Na terenie naszego kraju miały powstawać drogi i inne inwestycje. Ludzie przykuwali się do drzew i jakoś drogi nie powstały. Kolejna rzecz. Wpiszmy sobie wszyscy do internetu co to jest zbiornik poflotacyjny. Może nie każdy to rozumie. Ja tego nie rozumiałem, sprawdziłem i jestem bogatszy o wiedzę. I nie przeczytałem jednego opracowania jednego profesora. Przeczytałem inne opracowania. Zbiornik poflotacyjny to potężna sprawa, którą państwo zostawicie tutaj. Nie da się jej zutylizować. Nie w tej ilości, która tutaj jest. Kolejna sprawa. Nie jestem geologiem, ale z fizyki miałem piątkę. Wiemy co to jest system naczyń połączonych. Załóżmy, że są one połączone ze sobą w najniższym punkcie. Jeżeli wlejemy do jednego naczynia litr wody, to w obu naczyniach nagle będzie po pół litra. Jeżeli mamy zbiornik podziemny i opróżnicie go po jednej stronie, to proszę nam nie opowiadać, że po drugiej stronie woda ta woda pozostanie bez zmian. Jej będzie o połowę mniej. Ona znowu napłynie do państwa i będzie przeszkadzać w wydobyciu. Więc za chwilę znowu będzie jej o połowę mniej. I tak do momentu aż jej w ogóle nie będzie. To kolejny argument, który wyklucza państwa obecność i wydobycie tych złóż - dodał.

Uczestnicy spotkania zwracali także uwagę, że wcale nie będą czekać na nich nowe miejsca pracy. Powiat zawierciański nie ma wśród swoich mieszkańców zbyt wielu osób z wykształceniem i doświadczeniem górniczym. Szkolenie ich będzie nieopłacalne dla firmy. Pracownicy przyjdą prawdopodobnie z oddalonej o kilkadziesiąt kilometrów kopalni Pomorzany, która ma być wygaszana w najbliższych latach.

Samorządowcy i parlamentarzyści przeciwni budowie. Byli na spotkaniu

Podczas spotkania obecni byli samorządowcy i parlamentarzyści, którzy są przeciwni budowie kopalni rud cynku i ołowiu na terenie powiatu zawierciańskiego. Chociaż na co dzień reprezentują różne partie, to tym razem reprezentowali zgodne stanowisko. Podczas spotkania głos zabrał m.in. Łukasz Konarski, prezydent Zawiercia.

- Państwo są już na etapie, na którym zaczynacie działać dwutorowo. Nie tylko chcecie zbadać złoża, ale chcecie również wydzierżawić teren. Zawiercie jest zaniepokojone tą sytuacją. Pomimo, że chcą państwo budować w gminie Łazy, to nasza gmina jest tuż obok. Całe skutki środowiskowe spadną także na nas. Nie jestem tu sam. Są tu także radni miejscy, posłowie. Dopóki tylko badano złoża, przyglądaliśmy się z zaniepokojeniem. W tym momencie budzi się w nas jednak sprzeciw, bo chcecie wydzierżawić teren pod budowę. My wykorzystamy wszystkie środki, aby ta kopalnia nie powstała - mówił Łukasz Konarski.

Na spotkaniu obecny był także Krzysztof Furman, łazowski radny. Podczas spotkania poinformował, że 7 października odbędzie się nadzwyczajna sesja rady gminy. Podczas niej odbędzie się głosowanie nad uchwałą wyrażającą sprzeciw wobec budowie kopalni rud cynku i ołowiu na terenie gminy.

Zobaczcie koniecznie

Posłanka Danuta Nowicka mówiła natomiast o informacji pojawiającej się na stronie Rathdowney. Firma chwali się w niej, że ma społeczne przyzwolenie na swoje działania, a współpraca z gminą Łazy układa się świetnie. Posłanka pytała skąd się wzięła się ta informacja. Mieszkańcy natomiast dopytywali o współpracę z gminą Łazy. Chcieli się dowiedzieć, jakie imprezy sponsorowała firma i jakie inwestycje pomogła zrealizować.

- Od początku swojej działalności w powiecie wsparliśmy około 600 inicjatyw. Poprzez dożynki gminne, galę Kulturalniak, zawody wędkarskie. Staramy się być dobrym sąsiadem. Jeśli ktoś prosi nas o wsparcie, to pomagamy - mówił Robert Koński.

Co ciekawe, w październiku odbędzie się głosowanie nad ustawą związaną z wydobyciem węgla brunatnego i kamiennego. Polega ona na tym, że Minister Środowiska będzie mógł wyłączyć specjalną strefę. Na jej terenie prowadzone będzie wydobycie.

- Dlatego na Górnym Śląsku trwają teraz protesty. Mieszkańcy i samorządowcy nie chcą się na to zgodzić, bo nie będą mieć głosu w sprawie utworzenia kopalni. Ustawa będzie procedowana 15 października. Marszałek zobowiązała komisję, aby do 14 października odbyło się pierwsze czytanie. Część starych, część nowych posłów będzie głosować nad tą ustawą. Ja dzisiaj nie dam gwarancji, że będzie ona dotyczyła tylko węgla brunatnego i kamiennego. Ja nie wiem, co zostanie do niej dołączone - mówiła Anna Nemś, posłanka.

Kiedy kolejne spotkania?

Na 10 października zaplanowano spotkanie w Zawierciu. Rozpocznie się o godzinie 16 w biurze przy ul. Sienkiewicza 16. W czwartek, 17 października, odbędzie się spotkanie w sali konferencyjnej Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury w Ogrodzieńcu. Początek o 16. Na 24 października zaplanowano natomiast spotkanie w sali konferencyjnej MOK Poręba. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 16.

Warto jednak pamiętać, że w związku z tak dużym zainteresowaniem mieszkańców mogą zostać wyznaczone inne lokalizacje spotkań.

Nie przegapcie

Radosław Fogiel o komisji śledczej ws. Pegasusa w Sejmie

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
4 października, 07:45, Gość:

To jeśli nie chcą takiej kopalni to niech każdy zrezygnuje z palenia w piecu węglem i zmienią sobie na gaz. Jeśli inni żyją przy kopalniach i w jakiś sposób cierpią to niech też zabronią używania urobku w innych miastach...proste.

4 października, 9:45, Gość:

Tu nie chodzi o kopalnię węgla, tylko o kopalnię cynku i ołowiu! Inwestor chce postawić hałdę z odpadami prawie pod oknami ludzi. Dodatkowo zanieczyszczone będą wody gruntowe w całym regionie.

W Miasteczku Śląskim jakoś jest huta cynku i ołowiu...i ludzie żyją, dzieci otrzymują w szkołach darmowe mleko a zielona szkoła jest refundowana. Szukamy problemów a zaraz będzie płacz, że rząd zamyka kopalnie węgla a górnicy nie mają gdzie pracować. Chyba miało być przebranżowienie kopalni ale jak to zrobić jak ludziom się nie dogodzi, kopalnia cynku nie bo truje, soli nie bo w oczy szczypi, węgla nie no bo smog. Ale tanio palić w piecu się chce, płoty przy willach ocynkowane też każdy chce tylko nie ma gdzie wydobywać powoli...sami nie wiecie czego chcecie.

G
Gość

Musztarda po obiedzie. Sprawa już dawno przesadzona

G
Gość
4 października, 7:45, Gość:

To jeśli nie chcą takiej kopalni to niech każdy zrezygnuje z palenia w piecu węglem i zmienią sobie na gaz. Jeśli inni żyją przy kopalniach i w jakiś sposób cierpią to niech też zabronią używania urobku w innych miastach...proste.

Zapraszamy wszystkich żyjących przy kopalniach do nas.Na naszą czysta piękną Jurę.. Bez Kopalni która chce nam to wszystko spieprzyć.

G
Gość
4 października, 07:45, Gość:

To jeśli nie chcą takiej kopalni to niech każdy zrezygnuje z palenia w piecu węglem i zmienią sobie na gaz. Jeśli inni żyją przy kopalniach i w jakiś sposób cierpią to niech też zabronią używania urobku w innych miastach...proste.

Tu nie chodzi o kopalnię węgla, tylko o kopalnię cynku i ołowiu! Inwestor chce postawić hałdę z odpadami prawie pod oknami ludzi. Dodatkowo zanieczyszczone będą wody gruntowe w całym regionie.

Dodaj ogłoszenie