Mieszkania w PRL-u na archiwalnych fotografiach. Zobacz, jak mieszkali Polacy kilkadziesiąt lat temu

Monika Jaracz
Monika Jaracz
Mieszkania w PRL-u na archiwalnych fotografiach. Kilkadziesiąt lat temu mieszkania nie można było sobie tak po prostu kupić – nawet, gdyby kogoś było na to stać. Na własne „cztery kąty” czekało się prze wiele lat, a gdy wreszcie udało się je dostać, trzeba było pomieścić się z całą rodziną na małym metrażu, z podziałem na dwa pokoje. Zanim jednak nadszedł ten upragniony moment, młode małżeństwa z dziećmi musiały mieszkać razem z rodzicami, zajmując sypialnię. Poza tym, każde mieszkanie wyglądało podobnie, ze względu na dostępność nieróżnorodnych mebli oraz ich funkcjonalność – na małej powierzchni trzeba było zmieścić jak najmniej elementów, które byłyby jednak pojemne i pełniły różne funkcje. Należały do nich kultowe meblościanki oaz łóżkotapczany. Zobacz, jak mieszkali Polacy kilkadziesiąt lat temu.

Mieszkania z czasów PRL-u kojarzą się przede wszystkim z małym metrażem, gdzie w dwóch pokojach mieszkało równocześnie kilka pokoleń: rodzice, dzieci i wnuki. Poza tym, trzeba było wyczekać się nieraz kilkanaście albo nawet kilkadziesiąt lat, by dostać własne „cztery kąty”. Wewnątrz królowała meblościanka, dzięki której udawało się zaoszczędzić nieco więcej miejsca w przestrzeni mieszkania. Powszechna też była tak zwana ława, umieszczana przy kanapie, która już w erze telewizorów nie zasłaniała ekranu. Co istotne, każde niemal mieszkanie w latach PRL-u wyglądało podobnie. Spośród mebli trzeba było kupować takie, które akurat były w sklepie, a więc wszyscy mieli w zasadzie to samo. Mały metraż natomiast wymagał funkcjonalnego rozwiązania, a tym były głównie meblościanki i półkotapczany.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Własne mieszkanie to był rarytas

W czasach PRL-u mieszkania nie można było sobie tak po prostu kupić – nawet, gdyby kogoś było na to stać. Nie funkcjonowała też opcja wzięcia kredytu, jak to ma miejsce współcześnie. Jedyną możliwość starania się o własne „cztery kąty” stanowiło zapisanie się do spółdzielni albo założenie książeczki mieszkaniowej, jednak nawet uzbierany wkład do spółdzielni nie decydował o otrzymaniu mieszkania. Ze względu na ich niedostatek, przydzielano je odgórnie, zgodnie z miejscem w kolejce. Na mieszkanie czekało się więc kilkanaście lub kilkadziesiąt lat, a jego własność uzyskiwało się po spłaceniu spółdzielni. Efektem braku mieszkań było zjawisko równoczesnego zamieszkiwania standardowych dwóch pokoi przez kilka pokoleń. Tak zwany „gościnny” zajmowali rodzice, którzy ustępowali sypialnię swojemu dorosłemu dziecku ze współmałżonkiem i wnukami. Nic więc dziwnego, że w rodzinach rodziło się wiele niepotrzebnych konfliktów. Z kolei sam system mieszkaniowy wygenerował w tej dziedzinie korupcję, która była jednym z głównych wyróżników całej epoki PRL-u.

Typowe polskie mieszkanie w czasach PRL-u

Dwa pokoje, kuchnia, łazienka i bardzo mały przedpokój, z którego wchodziło się do wszystkich tych pomieszczeń, to było wszystko, na co mogli liczyć Polacy w czasach PRL-u, jeśli chodzi o mieszkanie. Mało tego, jego mały metraż wymuszał umieszczenie w nim jedynie małych i podstawowych mebli, a najlepiej funkcjonalnych jak meblościanka czy półkotapczan oraz składane meble, dzięki czemu można było zaoszczędzić nieco miejsca. Tak zwana „bawialnia” czy pokój gościnny był większy od sypialni i pełnił funkcję pomieszczenia wspólnego, gdzie mieściły się również dziecięce zabawki. Gdy dzieci dorastały, przejmowały one sypialnię, a rodzice spali w pokoju wspólnym.

W tak zwanej „bawialni” znajdowała się kanapa oraz stół, który w erze telewizorów zastąpiła ława – długi, niski stolik, na którym można było postawić sobie coś do jedzenia i picia, a równocześnie mebel ten nie zasłaniał ekranu. Obowiązkowo, w pokoju gościnnym nie mogło zabraknąć dużego, wzorzystego i nieraz jaskrawego dywanu, jaki zakrywał prawie całą podłogę. Słynna meblościanka czy półkotapczan umieszczano zazwyczaj w sypialni, ale były też wersje takich mebli w pokojach gościnnych. W sypialniach sprawdzały się głównie półkotapczany, czyli meblościanki z rozkładanym tapczanem do spania, który na dzień składano i wysuwano stolik, służący jako biurko. Takie rozwiązanie było bardzo funkcjonalne szczególnie w przypadku liczniejszej rodziny.

W załączonej galerii przedstawiamy udostępnione przez Narodowe Archiwum Cyfrowe zdjęcia archiwalne z przed kilkudziesięciu lat, które przedstawiają warunki mieszkaniowe z tamtego okresu. Zobacz, jak wyglądały mieszkania w PRL-u.

Mieszkania w PRL-u na archiwalnych fotografiach. Zobacz, jak...

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Ostrzał Kijowa. W trakcie operacji na sercu dziecka zabrakło prądu

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Madam
U mojej babci dalej stoi wersalka, która służy jako łóżko i kanapa, ma do niej sentyment ogromny :) Ja mam u siebie podobne w sumie rozwiązanie bo mam rozkładaną sofę z fala collezione, która służy jako łóżko, kiedy przyjeżdżają goście ;)
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie