Rolnicy na protestach w stolicy zarzucali ministrowi, że nie ma dla nich czasu. - Jeżdżąc ciągnikiem dookoła ronda, problemów rolnictwa się nie rozwiąże - odpowiedział w czwartek 7 lutego w Gorzowie Jan Krzysztof Ardanowski.

- Ja z rolnikami spotykam się codziennie. Chyba nie było takiego ministra, który tak poważnie traktuje rolników. Ja z organizacjami rolniczymi spotykałem się wielokrotnie. Partnerem do dyskusji jest ten, który wie to samo, co i ty. A organizacja, która niewiele wie, a dużo krzyczy, nie jest partnerem poważnym - mówił w czwartek w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim w Gorzowie Wlkp. minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.

Odnosił się do środowych protestów rolników. Przyszli oni pod Pałac Prezydencki, chcąc spotkać się z prezydentem Andrzejem Dudą (on jednak do nich nie wyszedł). Mieli transparenty z hasłami: „Niska cena tucznika niszczy rolnika”, „Więcej godności nad dzikiem niż rolnikiem”,„Od myszy do cesarza każdy żyje z gospodarza”. Mówili też, że minister nie ma dla nich czasu.
Zobacz galerię
Środowy protest organizowany był przez ruch Agro Unia, nową organizację rolniczą.

- Jeśli ktoś tworzy partię polityczną, proszę bardzo. Niech jednak tego nie kamufluje. Niektórym wydaje się, że jeżdżąc traktorem dookoła ronda rozwiążą problemy polskiego rolnictwa. Nie, nie rozwiążą – mówił w Gorzowie minister. Sugerował, że protesty mają charakter polityczny, a Agro Unia ma być „nową Samoobroną”.

- Jako człowiek Solidarności walczyłem o to, żeby ludzie mogli organizować protesty i wykrzyczeć swoje racje. Życie mnie jednak nauczyło, że nie ma prostych recept. Jeśli mamy znaleźć rozwiązania, które miałyby udrożnić eksport z Polski i jeszcze go wzmocnić (choć już w zeszłym roku był na rekordowym poziomie 30 mld zł), a z drugiej strony chronić rynek własny, to jest kwadratura koła. Nie da rady, jak ta organizacja się domaga, zamknąć barierami polskiego rynku – mówił Ardanowski. I dodawał: - Możemy apelować do Polaków, że kupując polskie produkty, dobrze służą swoim krewnym, rolnikom. Polacy powinni brać pod uwagę skutki swoich decyzji zakupowych - mówił w Lubuskiem. Dzień wcześniej był na spotkaniu z rolnikami w Dolnośląskiem.
Zobacz galerię
Na gorzowskie spotkanie z ministrem przyszło m.in. kilkudziesięciu rolników z Lubus¬kiego. Wśród nich był Jan Jezierski z Przecławia w powiecie żagańskim. - Rząd tylko w części jest po naszej stronie. Nie wszystko załatwił. Gdy w zeszłym roku dopadła nas susza, jakimś dziwnym trafem pieniądze w naszej rodzinie dostali ci synowie, którzy mieli najmniejsze pola – mówił Jezierski. Jego synowie w środę byli na proteście w stolicy.

Zobacz też: Michał Kołodziejczak. Rozmowa z liderem Agro Unii Michałem Kołodziejczakiem, nazywanym także "nowym Lepperem