Musioł: Pseudospektakle „światło i dym” to głupota

Męski punkt widzenia
Rafał Musioł
Rafał Musioł arc.
Udostępnij:
Race. To krótkie słowo stanowi przekleństwo polskich klubów. Żałosne pseudospektakle światła i dymu, które psują widowiska, czego doświadczyliśmy chociażby podczas całkiem niezłego, a do momentu odpalenia pirotechniki, nawet znakomitego meczu Górnika z Legią. Zabawa z gatunku tych, które zawsze kończą się odmrożeniem uszu na złość babci. Bo jej efektem są kary finansowe nakładane na klub i na samych piromanów, którzy w nagrodę nie mogą oglądać występów „swoich” drużyn na obcych stadionach.

Nie przekonuje mnie tłumaczenie, że z tym zjawiskiem nie sposób skutecznie walczyć. Jeśli w ogóle podejmujecie takie próby pokażcie ile rac udało się wam znaleźć podczas prób ich wnoszenia na trybuny? A dogadywanie się z kibicowskimi stowarzyszeniami, że to ich członkowie zapłacą w imieniu klubu przewidywaną karę w zamian za przymknięcie przez tenże klub oczu na przygotowania do „pokazów”, stanowi odpowiednik podpisania cyrografu. Zresztą retoryczne wydaje się pytanie czy w przypadku zamknięcia trybuny/stadionu (co oczywiście spotka się z wrzaskiem o stosowaniu odpowiedzialności zbiorowej) kibice zbilansują klubowi straty z niesprzedanych biletów?

Generalnie można odnieść wrażenie, że na śląskich stadionach najważniejsze jest udawanie. Jedna strona udaje, że stara się zapobiec łamaniu prawa i regulaminów, a druga, że pirotechnika niesie ze sobą głębsze przesłanie w sensie walki z rzekomo represyjnym Systemem. Podobnym wyrazem takiego buntu jest zapewne bez-sensownie uporczywe blokowa-nie ciągów komunikacyjnych, czego jedynym wymiernym efektem są mandaty i upomnienia. Nawiasem mówiąc spróbujcie skutecznie podyskutować w takim przypadku ze stewardem na jakimkolwiek stadionie w tzw. lepszej części Europy...

Doprawdy trudno zrozumieć to uporczywe brnięcie kibiców w kolejne przewinienia, które skutkują karami, kłopotami i negatywnymi statystykami. Zwłaszcza, że nawet Zbigniew Boniek, który rozpoczynając swoją kadencję zapowiadał działania zmierzające do zalegalizowania pirotechniki, wyraźnie swój zapał - nomen omen - przygasił. Być może wpłynęły na to pieniądze, jakie PZPN musiał zmarnować na grzywny nakładane przez UEFA za zachowanie fanów, którym związek sprzedał bilety (np. 25 tysięcy euro za mecz w Dublinie). 99 procent, tak przynajmniej twierdzą kibice, bezwypadkowych przypadków odpalania rac, to jednak nie 100. O czym przekonał się chociażby 23-latek, który z uszkodzonym okiem trafił do szpitala w czasie sierpniowego meczu Zagłębie - Arka. Zresztą wystarczy sobie przypomnieć mecz tegoż samego Zagłębia w Katowic ach, by się upewnić, że race w ułamku sekundy mogą stać się pociskami. A to wystarczający powód, by ich zabraniać. Ograniczone zaufanie sprawdza się nie tylko na drodze, a wyjątki w tym przypadku potwierdzają nie regułę, a potrzebę utrzymania stanowczych regulacji prawnych.

Pora, by sobie uświadomić, że odpalanie rac stanowi odpowiednik starcia Mariusza Lewandowskiego i Sebastiana Proedla podczas Euro 2008. Howard Webb być może nie musiał, ale na pewno mógł wówczas odgwizdać rzut karny i z takiej możliwości skorzystał. Tak samo Komisja Ligi, policja, prezydenci oraz wojewodowie co tydzień dostają z trybun pretekst do odgwizdywania kolejnych kar. I nie można mieć do nich pretensji, że z tego korzystają. Po prostu sami sobie gotujecie taki los.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bengal
Wolałem jednak chiński ryż niż pozostały badziew. No ale prymitywnemu narodowi trudno byłoby teraz odebrać prymitywne zabawy sięgających do czasów średniowiecza skoro co drugi to piroman dostający orgazmu na widok kolorowych ogni.
....Około 206 r. p.n.e. w czasach dynastii Han w Chinach prażono bambusy aby wywołać huk odstraszający złe duchy. W czasach Dynastii Południowych i Północnych (420–589 naszej ery) sztuczne ognie były również wykorzystywane podczas modlitw o pomyślność i szczęście......
Niczym dzwony w kościele katolickim
Dodaj ogłoszenie